artykuły kultura sztuki piękne architektura historia podróże

Krzyżtopór – młodzieńcze marzenia Włochami inspirowane

Julia Wollner

Niezwykła harmonia rudozłotych odcieni, intrygującej historii i pasjonujących legend – oto Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, w Ziemi Sandomierskiej, który nie powstałby, gdyby nie młodzieńcza miłość do Włoch.

Czasami wybór celu wycieczki może być dokonywany… kolorystycznie. Są przecież miejsca, które najpiękniej wyglądają wiosną, gdy okolica zieleni się nieśmiało, a niebo cieszy czystym błękitem. Są też zabytki, które pełen majestat ukazują dopiero w zimnym, styczniowym świetle, otoczone bielą śniegu, na którego tle imponująco odcinają się cuda architektury. Analogicznie, pewne budowle powinny być odwiedzane jesienią. Barwa murów pięknie łączy się z paletą kolorów, którą na swoje stroje wybierają okoliczne drzewa; raz delikatna, a raz dramatyczna szarość nieba dodaje tajemniczości wiekowym krużgankom. Blask zachodzącego słońca, którego kolor przecież także przywodzi na myśl jesienne liście, otula romantyczne ruiny.

Niezwykła harmonia rudozłotych odcieni, intrygującej historii i pasjonujących legend – oto Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, w Ziemi Sandomierskiej.

 

Krzyżtopór

 

Ruiny zamku w powiecie opatowskim są dziś zabytkiem wyjątkowym na skalę światową, choć budowlę wzniesiono tak naprawdę dzięki młodzieńczemu marzeniu pewnego bogatego polskiego szlachcica, Krzysztofa Ossolińskiego. Krzysztof był bratem kanclerza wielkiego koronnego, Jerzego. Urodził się w 1587 roku w bardzo bogatej rodzinie szlacheckiej. Zgodnie z nakazami XVI- i XVII-wiecznej mody, jako młody człowiek został wysłany na studia do Włoch, a dokładnie do Bolonii i Padwy. Nie ograniczał się jednak do pobierania nauk: bez wątpienia prowadził w Italii również ożywione życie towarzyskie, w najwyższych kręgach. Wiemy, że w 1608 roku był obecny na uroczystościach zaślubin Marii Magdaleny Austriackiej z Wielkim Księciem Toskanii Kuźmą III Medyceuszem we Florencji. W drodze z Toskanii do Rzymu zatrzymał się w okolicy Viterbo, na północ od stolicy Lacjum. W pobliskiej miejscowości Caprarola zwiedził renesansowy pałac rodziny kardynała Alessandra Farnese, późniejszego papieża Pawła III, uważany także za letnią rezydencję rzymskiego prałata. Dwudziestokilkuletni Krzysztof znalazł się pod wielkim wrażeniem Villi Farnese. Z właściwą dla młodego wieku pasją i emfazą poprzysiągł sobie wzniesienie podobnej budowli w swoich rodzinnych stronach. Do dziś wielu poczytuje mu ten gest za przejaw megalomanii (budowa mogła kosztować nawet około 30 milionów złotych!). Czyż jednak najpiękniejsze gmachy ludzkości nie powstają właśnie dzięki młodzieńczym marzeniom?

Wznoszenie zamku rozpoczęto prawdopodobnie w 1627 roku, kiedy Krzysztof Ossoliński był już dojrzałym mężczyzną. Na zaproszenie szlachcica, do sandomierskiego przybył szwajcarski architekt Wawrzyniec Senes. Przy projekcie współpracowali także dwaj architekci włoscy: Matteo Castello z Melide i Agostino Locci Starszy. Na miejsce wybudowania siedziby wybrali Ujazd. Zbocze stanowiące naturalną platformę, z rozległym widokiem na dolinę Koprzywianki, doskonale nadawało się na modną wówczas rezydencję typu palazzo in fortezza (‘pałac w fortecy’), stanowiącą połączenie wygodnego domu z siedzibą obronną. Pałac zbudowano z piaskowca, który zalega w okolicy; z pobliskich pokładów gliny pozyskiwano cegłę. Miejscowe materiały pozwoliły nie tylko na wzniesienie solidnych, grubych murów, ale także zapewniły niezwykłą kolorystykę miejsca, przywodzącą na myśl typowo włoską paletę barw.

Krzyżtopór

Budowa zamku-pałacu trwała około 17 lat. Inwestor-marzyciel, dumny z osiągniętych rezultatów, wyprawił w nowo otwartej rezydencji wesele dla swojego syna, chwaląc się wspaniałą architekturą przed najznamienitszymi gośćmi, w tym królem Władysławem IV. Niestety, radość z realizacji młodzieńczych planów nie trwała długo – zaraz po zaślubinach syna Krzysztof zmarł na febrę. Budowlę odziedziczył pierworodny, jednak już w 1655 roku Krzyżtopór zajęli Szwedzi – wojska najeźdźców urządziły sobie tu wygodną kwaterę w czasie potopu. Ze źródeł historycznych wiemy, że przybysze z Północy byli pod wielkim wrażeniem wyjątkowej architektury i położenia zamku, podobnie jak wszyscy kolejni właściciele. Budowla przez wieki przechodziła bowiem z rąk do rąk. Po II wojnie światowej starano się przywrócić zamkowi dawny blask, pojawiło się niezliczenie wiele koncepcji jego zagospodarowania. Ciągle jednak brakuje funduszy na renowację zamku.

Krzyżtopór

Współczesnemu wędrowcowi pozostaje więc zwiedzanie romantycznych ruin. Wizytę zwyczajowo rozpoczyna się od arkadowego mostu. Brama przyozdobiona kamiennymi płaskorzeźbami – krzyżem i toporem – przypomina o wartościach wyznawanych przez właściciela (krzyż był symbolem wiary, topór zaś – herbem Ossolińskich). Prowadzi ona bezpośrednio na dziedziniec, gdzie, mimo zniszczeń, wielkie wrażenie wciąż robi elewacja centralnego budynku, przypominająca antyczną rzymską rezydencję. Myśl biegnie do willi cesarza Hadriana w Tivoli; nieuniknione są też asocjacje z Koloseum. W elewację eliptycznie wcina się dziedzińczyk, jednak włoskie skojarzenia przywodzi przede wszystkim fasada pałacu, w której dominuje motyw łuku triumfalnego. W 40 okrągłych wnękach w ścianie frontowej mieściły się dawniej podobizny członków rodziny Ossolińskich; w niżej położonych wnękach prostokątnych ustawione były rzeźby alegoryczne. Całość musiała sprawiać wrażenie swoistego rodowego panteonu, artystycznej wizji drzewa genealogicznego. Dziś portrety i rzeźby zniknęły, została tylko część napisów z marmurowego stiuku, informujących, czyje wizerunki umieszone były we wnękach. Milczą wielcy nieobecni, milczy ruda barwa piaskowca…

Krzyżtopór jak Koloseum

Zamyślony wędrowiec udaje się na przechadzkę po plątaninie podziemnych korytarzy, stanowiących prawdziwy labirynt. Mówi się, że Krzyżtopór miał podziemne połączenie z Ossolinem, gdzie znajdowała się rezydencja Jerzego. Podobno bracia jeździli do siebie w odwiedziny tajemnym lochem, wyłożonym cukrem, po którym poruszali się na saniach. Prawda to czy legenda – w tej historii znów słychać echo młodzieńczych marzeń. Nota bene, echo to ważne słowo w Krzyżtoporze, bowiem zamek charakteryzuje się niezwykłą akustyką. Usłyszymy ją w całej budowli, w stajniach, a także w skrzydłach bocznych, gdzie dodatkowo cieszyć będą znakomite widoki, przywodzące na myśl Toskanię czy Umbrię. W tle widać pasmo Gór Świętokrzyskich. Dziś okolica nie jest zagospodarowana; Krzysztof Ossoliński mógł jednak podziwiać przylegające do zamku ogrody w stylu włoskim, widoczne przez niezliczone okna. Podobno Pałac Krzyżtopór miał mieć ich tyle, ile dni w roku. Liczba pokoi odpowiadała ilości tygodni, sal – miesięcy, wież – kwartałów. Błądząc po ogromnej rezydencji, rzeczywiście ma się takie wrażenie. Marzycielskie wizje Krzysztofa znalazły chyba swoją realizację. Być może znał włoskie powiedzenie: Scolpisci sulla pietra i tuoi sogni, un giorno parlerà di te?*

 

* włos.: Wyrzeźb w kamieniu swoje marzenia, pewnego dnia opowie o tobie.

Krzyżtopór

Korzystałam z przewodnika turystycznego „Zamek Krzyżtopór w Ujeździe” autorstwa Józefa Myjaka.

___________________________________________________________________________

Czy wiesz, że…

…w podziemiach jednej z zamkowych wież znajduje się do dziś źródełko dające wodę o nazwie Krzyżtopożanka, mającą wyjątkowe własności smakowe i lecznicze?

Czy wiesz, że…

…sala jadalna zamku miała ponoć szklany strop, nad którym znajdowało się akwarium wypełnione egzotycznymi rybami?

Czy wiesz, że…

…zamek w Ujeździe ma swojego ducha, którego podobno można spotkać tylko w księżycową noc? Jest nim czarny rycerz-husarz, syn Krzysztofa Ossolińskiego.

Palazzo Farnese (Caprarola), fot. Livioandronico2013 (Wikipedia)
Palazzo Farnese (Caprarola), fot. Livioandronico2013 (Wikipedia)

Villa Farnese w Caprarola, niedaleko Viterbo, uważana jest za jeden z najwspanialszych przykładów włoskiej architektury renesansowej. Zaprojektował ją, wraz z imponującymi tarasowymi ogrodami, Jacopo Barozzi da Vignola, wybitny architekt II połowy XVI wieku, znany ze studiów nad rzymskimi świątyniami antycznymi oraz z łączenia cech renesansowych, manierystycznych i wczesnobarokowych. Od 1543 roku działał on w Rzymie, gdzie pracował z Michałem Aniołem (po którym przejął zresztą kierownictwo budowy Bazyliki św. Piotra). Buonarroti wywarł niewątpliwie wielki wpływ na styl Vignoli. Głównymi projektami twórcy są Villa Giulia, kościół Il Gesù, Oratorium S. Andrea i właśnie Villa Farnese w Caprarola.