kulinaria styl życia

Boże Narodzenie po włosku

Przed wiekami obchodzono w grudniu święto Sol Invictus – niezwyciężonego słońca. Tak, jak ono, powędrujmy i my: brzegiem Morza Śródziemnego, z kraju do kraju, przyglądając się bożonarodzeniowym zwyczajom różnych państw.
Tym razem czas na Włochy!

Adwent i Boże Narodzenie to chyba najpiękniejszy czas w roku. U nas nierzadko biały i mroźny, nad Morzem Śródziemnym – cieplejszy i łagodny. Bez wzgledu na szerokość geograficzną i temperaturę za oknem, pozostaje jednak okresem oczekiwania, celebracji, nadziei na Nowe. Okresem radości z nadchodzącej Dobrej Nowiny. Od wieków jest także, a może przede wszystkim, świętem Światła. Światła symbolizującego Prawdę i Dobro, które wspólne są wszystkim ludziom, niezależnie od pochodzenia.  

Przed wiekami obchodzono w grudniu święto Sol Invictus – niezwyciężonego słońca. Tak, jak ono, powędrujmy i my: brzegiem Morza Śródziemnego, z kraju do kraju, przyglądając się bożonarodzeniowym zwyczajom różnych państw. 

Dziś zapraszamy Was do Włoch.

rzym-portiere
Wigilia (czyli vigilia) nie jest dla Włochów aż tak doniosłym wydarzeniem, jak dla Polaków. Jednak i oni spędzają ją raczej w gronie rodzinnym, zgodnie z popularnym powiedzeniem Natale con i tuoi, Pasqua con chi vuoi (‚Boże Narodzenie z rodzicami, Wielkanoc – z kim chcesz’).

rzym-koloseum

O północy wierzący udają się na tzw. messa di mezzanotte, czyli pasterkę. Ta najbardziej uroczysta odbywa się oczywiście w Watykanie, gdzie zobaczyć można również tradycyjną szopkę.

rzym-watykan

Najpiękniejsze presepi (szopki) pochodzą z Neapolu. Tradycja ich budowy sięga XIII wieku; rozkwit tej niewątpliwej sztuki przypada zaś na wiek XVIII, kiedy wykonywano je zarówno na neapolitańskich dworach, jak i w mieszczańskich domach oraz chatach biedoty.

Święta Bożego Narodzenia łączą się oczywiście we Włoszech z rozmaitymi tradycjami kulinarnymi, choć każdy region pochwalić się może innymi potrawami typowymi dla tych dni. Nieodłącznym kulinarnym elementem okresu świątecznego jest dla Włochów soczewica (lenticchie) – symbol dobrobytu; wszystkich Włochów łączy też umiłowanie do świątecznej babki drożdżowej panettone, pochodzącej z Mediolanu. Jej historia liczy kilka stuleci. Podobno po raz pierwszy podano ją na jednej ze świątecznych uczt organizowanej przez Ludovica il Moro w roku 1495. Wielbiciele ciast powinni także spróbować werońskiego wypieku pandoro, czyli dosłownie „chlebu ze złota”. Kto zaś woli smaki pachnące słońcem, może skosztować proponowanych przez nas neapolitańskich struffoli, czyli smażonych kuleczek ze skórką pomarańczową, w Kalabrii nazywanych scalilli. Według niektórych historyków włoskiej kuchni pochodzą one z czasów antycznych, kiedy to przyrządzano je podczas Bachanaliów. Uważa się, że opisywał je już grecki poeta Archestratus, tworzący na Sycylii w IV w. p.n.e. Dziś zajada się je przez cały okres Bożego Narodzenia, który w Italii trwa do 6 stycznia. Tego dnia do małych i dużych przybywa czarownica Befana. Niegrzecznym dzieciom zostawia ona carbone, czyli węgiel, tym zaś, którzy zachowywali się poprawnie, przynosi prezenty, w tym słodycze.

rzym-via-frattina

Nadmiar kalorii spalić można podczas świątecznych przechadzek. Włosi niezwykle chętnie spacerują po pięknie przystrojonych ulicach swoich miast, tym bardziej, że włoska zima jest zwykle stosunkowo ciepła.

rzym-via-frattina-2

Rzadko pojawiający się w Rzymie śnieg witany jest z wielkimi emocjami – wystarczy kilka godzin opadów, by w mediach tygodniami krążyły zdjęcia Wiecznego Miasta pod cienką pierzynką. O białych świętach mogą rzymianie zwykle tylko pomarzyć…

Buon Natale!
struffoli

Struffoli

składniki dla ok. 3 osób

250 g mąki (najlepiej typ 00)
2 jajka
3 łyżki cukru pudru
3 łyżki oleju (lub 1,5 łyżki masła)
1-2 łyżki wina marsala, ewentualnie brandy lub rumu
szczypta soli
starta skórka z 1 pomarańczy
100-150 g miodu
1 łyżka cukru
sok z 1/2 pomarańczy

Jajka mieszamy z cukrem i dodajemy startą skórkę pomarańczową. Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy jajka, łyżkę wina, olej i szczyptę soli. Zagniatamy ciasto (konstystencja powinna być gładka) i przykrywamy ściereczką na około pół godziny. Po tym czasie dzielimy je na kilka części. Na stolnicę posypanej odrobiną mąki rolujemy kawałki ciasta w cienkie wałeczki grubości palca i kroimy na małe kawałki.
W głębokim rondelku rozgrzewamy olej i partiami smażymy na nim kuleczki ciasta do chwili, aż się zarumienią. Upieczone kulki przekładamy na papierowy ręcznik i lekko podsuszamy.
Miód mieszamy w rondelku z sokiem pomarańczowym i cukrem, a następnie podgrzewamy. Do gorącego syropu wkładamy usmażone struffoli. Po wyjęciu układamy na talerzu na kształt piramidy i dekorujemy kolorową posypką.