Lente-Inspiracje styl życia

Lente-Inspiracje: POMAGAMY!

Kiedy pomagasz, nie trąb przed sobą. Kiedy pomagasz, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa. Jednak dziś, gdy po czubek głowy zanurzeni jesteśmy w informacyjnym szumie, może okazać się przydatne zebranie kilku rad i pomysłów na mądre pomaganie w jednym miejscu. Oto organizacje charytatywne, które wspierają twórcy „Lente”.

Kiedy pomagasz, nie trąb przed sobą. Kiedy pomagasz, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa. Tak, w dużym skrócie i jak najbardziej słusznie, nauczono nas podchodzić do dzielenia się z tymi, którzy są w potrzebie. Jednak dziś, gdy po czubek głowy zanurzeni jesteśmy w informacyjnym szumie, może okazać się przydatne zebranie kilku rad i pomysłów na mądre pomaganie w jednym miejscu. Dziś, w ostatni przedświąteczny weekend, pragniemy zainspirować Was do wyciągnięcia pomocnej dłoni do potrzebujących. Oto organizacje charytatywne, które wspierają twórcy „Lente”.

 

Julia Wollner

Staram się wpłacać regularnie choćby drobne sumy na konta kilku instytucji. Jedną z nich jest Hospicjum Płomyczek (www.hospicjumpromyczek.pl) w podwarszawskim Otwocku. Jestem mamą dwóch córeczek i  leży mi na sercu los maluchów, których dzieciństwo wypełnione jest cierpieniem. Bardzo chciałabym choć odrobinę pomóc im i ich rodzinom.

help

Moje dziewczynki zainspirowały mnie także do ustawienia regularnego polecenia płatności na konto WWF (www.wwf.pl). Zamiast kupienia kolejnej porcji lodów, próbujemy przyczynić się do aktywnej ochrony polskich rysiów – pięknych, dzikich zwierząt, których coraz mniej jest w naszych lasach.

Co roku decyduję się również wspierać kilka nowych organizacji, w zależności od tego, jaki problem przykuje moją uwagę. Od kilku dni są to działające w Syrii „Białe Hełmy” (www.whitehelmets.org), o których wspomną jeszcze moje redakcyjne koleżanki. W najbliższych dniach ja i mój mąż, właściciel kawiarni Cophi, zamierzamy przekazać jednodniowy utarg ze sprzedaży kawy w naszym lokalu na konto tej właśnie organizacji. Już teraz zapraszamy Was serdecznie na naszą „pomagającą” kawę! O szczegółach będziemy informować niebawem.

Natalia Olbińska

Wszystkie ptaki są cudem, a ludzie wiedzą to od tysiącleci. Ptaki były wyroczniami. Nasze serca wznoszą się do góry na ich skrzydłach, w ich pieśni. Nawet najmniejszy ptak może nauczyć nas, że życie jest ważniejsze, niż cały ludzki gatunek. – Oto słowa słynnej przyrodniczki Sy Montgomery. Właśnie dlatego wspieram organizację Ptaki Polskie (www.ptakipolskie.pl).

Czytaj także: „Jak pomagam zwierzętom” Filipa Łobodzińskiego (klik).

Maria Bulikowska

Wpłacam pieniądze na konto Fundacji ZEA (www.fundacjazea.mmknet.pl), dzięki której trafił do mnie mój pies Paputek. Zajmuje się ona organizowaniem adopcji dla bezdomnych zwierząt. To działanie obejmuje nie tylko zwierzaki znalezione na ulicy, ale również te osadzone w schroniskach we wschodniej Polsce, gdzie, niestety, często panują bardzo trudne warunki. Fundacja zbiera środki na konkretnego zwierzaka, zapewniając mu tymczasowy pobyt w hoteliku dla zwierząt. W tym czasie podpopieczny przechodzi badania lekarskie, jeśli trzeba – wizytę u fryzjera, a fundacja szuka dla niego nowego domu. Dlaczego wybrałam ZEĘ? Prowadzą ją ciepli, mądrzy ludzie, którzy potrafią długo opowiadać o swych podopiecznych, co znacznie ułatwia przebieg adopcji. Nie mogę zaadoptować teraz więcej zwierząt, ale drobną kwotą mogę wesprzeć kolejne psy i koty, które szukają domu.

11988241_10153560636278864_378949987079651738_n

Beata Zatońska

„Daj chwilę” – oto hasło kampanii informacyjnej Hospicjum Onkologicznego św. Krzysztofa w Warszawie (www.facebook.com/dajchwile). W tych dwóch prostych słowach zawarta jest kwintesencja wszelkiej pomocy. Trzeba właśnie „dać chwile” – pomyśleć, zrobić coś niewielkiego, czasem po prostu porozmawiać, potrzymać za rękę. Z małych cegiełek można zbudować duży dom. Staram się przyczynić właśnie do tego.

Michał Głombiowski

Im mniejszy rozmach, tym lepiej. Im bardziej kameralne działanie, tym większe budzi moje uznanie. Andrzej Kuziomski zaczął ratować osierocone i ranne jeże na długo przed tym, jak założył fundację Igliwiak (www.jeze.com.pl), Ośrodek Rehabilitacji Jeży i pierwsze w Polsce Pogotowie Jeżowe. Pomagał zwierzętom, bo tak ułożyło się jego życie, i uważał, że po prostu nie może zostawić ich na pastwę losu. Gdy usłyszałem o jego historii, pomyślałem, że los jeży jest nie mniej istotny od losu chorych dzieci, bezdomnych czy biednych ludzi. W większości przypadków to my – nasza ekspansywnością – doprowadziliśmy naturę na skraj zagłady. Co roku przeznaczam więc jeden procent podatku na Igliwiaka, a co jakiś czas dosyłam na jego konto dodatkowe sumy. Nie mam pewności, czy to coś pomoże – ta mała, niemal nikomu nieznana fundacja wciąż balansuje na granicy przetrwania. Każda złotówka ma więc znaczenie. A gdy akurat nie mam wolnych funduszy, idę do najbliższego schroniska dla psów i proponuję, że wyprowadzę na spacer paru podopiecznych. Zamkniętym na co dzień psom brakuje ruchu, a pracownicy schroniska nie są w stanie wyprowadzić ich wszystkich. Pomoc się więc przydaje.

Anka Florczak

Od pewnego czasu mam wrażenie,  że ogarnęło nas jakieś zbiorowe szaleństwo, jakiś pęd do zagłady, że świat postanowił sam siebie unicestwić. Czuję potworny smutek, jednak, na szczęście, zawsze jest coś, co można zrobić, by pomóc. W tym roku zaczęłam od wsparcia polskich greenpeace’owców, walczących o jeden z naszych największych skarbów, Puszczę Białowieską (www.greenpeace.org). Kolejny krok to wsparcie dla działających w Syrii „Białych Hełmów”, ratowników nominowanych do tegorocznej  Pokojowej Nagrody Nobla (www.whitehelmets.org). Pisać o tym, gdzie potrzeba naszej pomocy, mogłabym jeszcze długo. Jedno jest pewne: świat to my. Nie zamykajmy serc na siebie nawzajem.

bialowieza

Kasia Rowińska

Odkąd na studiach odkryłam Pajacyka, który otwierał mi się automatycznie w przeglądarce, wspieram akcje Polskiej Akcji Humanitarnej (www.pah.org.pl). Pajacyk, tak jak WOŚP, były zawsze wyjątkowo bliskie memu sercu przez to, że celem ich działań jest poprawa, choćby minimalna, losu dzieciaków, które nie miały szczęścia mieć tak idyllicznego dzieciństwa, jak ja, jak większość z nas. Poza potrzebami tak podstawowymi, jak żywność, leki i pomoc humanitarna, warto pamiętać o dostępie do edukacji – dla nas zbyt oczywistym. Edukacja najbliższych pokoleń to przecież być albo nie być dla środowiska i świata.

Od lat jestem też przeciwna polityce Chin wobec mniejszości etnicznych oraz temu, jak w imię interesu świat przymyka na to oko. Kultura i religia Tybetu są niszczone starannie i systematycznie, a skoro na istotną pomoc międzynarodową nie można liczyć, tym ważniejszy jest tu wkład zwykłych ludzi. Więcej informacji o wsparciu można znaleźć na przykład na stronach: ratujtybet.org, freetibet.org.

Anna Wityńska

W tym roku wzięłam udział w XV Finale Szlachetnej Paczki (www.szlachetnapaczka.pl), zarówno jako wolontariusz, jak i darczyńca. Na czym to polega? Co roku przed Świętami Bożego Narodzenia wolontariusze odnajdują biednych ludzi, którzy często nie potrafią prosić o wsparcie. Pomoc materialna, którą otrzymują rodziny czy osoby samotne, ma być światełkiem w szarości dnia codziennego, impulsem do zmiany, inspiracją do stawania się kimś więcej, do wygrywania swojego życia. Paczkę dostosowaną do konkretnych potrzeb rodziny przygotowuje darczyńca. Bycie wolontariuszem nie jest łatwe – potrzeba wiele wysiłku i odwagi, by poznać problemy innych. Nic jednak nie motywuje do działania tak, jak wdzięczność i łzy wzruszenia osób potrzebujących.Do roli darczyńcy namówiła mnie koleżanka wolontariuszka. Naprawdę nie trzeba być bogaczem, by przygotować Paczkę. Liczy się każda złotówka, a jeszcze bardziej – chęci. Dawanie innym jest bezcenne. Kolejny finał Szlachetnej Paczki dopiero za rok, ale już dziś gorąco zachęcam, by włączyć się w następną edycję.

oldcouple

Aleksandra Seghi

Od samego początku istnienia, tak jak większość Polaków, wspieram Fundację WOŚP (www.wosp.org.pl); od kiedy w księgarniach pojawiły się moje książki, zaczełam również brać udział w aukcjach tejże Fundacji. Oprócz innych wspaniałych działań, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zakupiła i przekazała szpitalom ponad 1200 inkubatorów. Moja córka, która była wcześniakiem, leżała w inkubatorze miesiąc – dobrze więc wiem, że za pomocą tego specjalistycznego sprzętu zwyczajnie ratuje się życie. Dzięki WOŚP-owi polskie szpitale są coraz lepiej wyposażone – kliniki we Włoszech mogą tylko pozazdrościć. Oprócz WOŚP-u, wspieram również Fundację Viva (www.viva.org.pl), która walczy o los koni i zajmuje się schroniskami dla bezdomnych zwierząt. 

Julia Mafalda Blaisdell

Działam w Fundacji Kossakowskiego (www.fundacjakossakowskiego.org), której patronem jest Jan Kossakowski, twórca polskiej kardiochirurgii dziecięcej i jednocześnie wspaniały artysta. Główną misją organizacji jest arterapia w szpitalach dziecięcych. Fundacja Kossakowskiego zajmuje się także dziedzictwem historycznym Wielkiego Księstwa Litewskiego. Poprzez swoje działania chce zbliżać braterskie narody po obu stronach 61-kilometrowej granicy.

Małgosia Villatoro

Na przestrzeni lat wspieraliśmy z mężem różne fundacje i organizacje: zajmujące się edukacją i wyrównywaniem szans dzieci z małych miejscowości i ośrodków wiejskich, pomocą ubogim (Caritas), opieką nad zwierzętami (Dom Tymczasowy dla Szczeniaków „Judyta”, Schronisko „Na Paluchu”, WWF), pomagające dzieciom opuszczonym (SOS Wioski Dziecięce) czy zapewniające opiekę ciężko chorym (Warszawskie Hospicjum Dziecięce).

kredki

Ostatni rok upłynął nam w cieniu dramatu rozgrywającego się w Syrii. Wojna, zniszczenie, kolejne fale uchodźców – to rzeczywistość, na którą nie sposób zamykać oczu, nie sposób ignorować. Nam tym bliższa, że mój mąż spędził dzieciństwo w kraju dotkniętym wojną domową – urodził się i pierwsze lata życia spędził w środkowoamerykańskim Salwadorze. Ja miałam to szczęście, że wojennej rzeczywistości nie doświadczyłam na własnej skórze, jednak doświadczyli jej moi dziadkowie. Wychowali mnie oni w przekonaniu, że nie można być obojętnym wobec losów kraju ogarniętego wojną i wobec losu człowieka, który przed nią ucieka. Dlatego też w tym roku postanowiliśmy wesprzeć organizację „Białych Hełmów” (www.whitehelmets.org) – nieuzbrojonych, ochotniczych ekip ratunkowych działających w Syrii, w miejscach, do których nie dociera nikt inny, nawet pomoc humanitarna. Przekopują się przez gruzy w poszukiwaniu rannych, ratują życie innym, nieustannie ryzykując swoje. Pomagają potrzebującym bez względu na wyznawaną religię czy stronę sporu, po której się opowiadają. Kiedy kolejne bomby spadają na domy, szkoły i szpitale, Białe Hełmy spieszą na ratunek przysypanym gruzami, mając pełną świadomość tego, że kolejne bomby mogą za chwilę spaść w to samo miejsce. Do dziś ocalili już niemal 74 tys. istnień. 141 z nich zginęło, niosąc pomoc. Wesprzeć tych codziennych bohaterów można poprzez stronę internetową. Wpłacane pieniądze przekazywane są na pomoc rannym ochotnikom, wsparcie rodzin tych, którzy zginęli, oraz na ratujący życie sprzęt. Jak głosi hasło Białych Hełmów: „Daj tyle, ile możesz. Białe Hełmy oddają wszystko”.

syrian

 

A Ty? Komu pomożesz – teraz, jeszcze dzisiaj, za chwilę?