Przed nami 8 ciekawostek o tym niezwykłym mieście, które zna niemal każdy neapolitańczyk i rzadko który przyjezdny.

1. Przechadzając się krętymi uliczkami starej części Neapolu, można stać się świadkiem dziwnego spektaklu. Oto z okien kamienicy, na sznurze, ktoś spuszcza koszyk, przechwytywany na dole przez urzędujących na parterze budynku sklepikarzy. Ten stary obyczaj nazywa się o’ panar i jest sprytną metodą załatwienia sprawunków stosowaną przez tych, którzy nie mogą bądź nie chcą wychodzić z domu. Koszyk, spuszczany z listą zakupów i drobnymi, jest zapełniany przez zaufanych sprzedawców i wciągany z powrotem na górę przez zadowolonego nabywcę.

Fot. Alessia Pignetti www.500px.com/alessiapignetti

 

2. W kościele zabytkowej i nieszczególnie bezpiecznej dzielnicy Forcella stoi figura Madonny. Opiekują się nią stareńkie siostry zakonne – czeszą jej prawdziwe włosy, układają szaty. Co jakiś czas zmieniają też Matce Boskiej buciki – chociaż figura nie jest nigdy przenoszona, podeszwa butów w tajemniczy sposób ściera się i niszczy. Madonna nazywana jest opiekunką opuszczonych dzieci, które odwiedza, kiedy nikt nie patrzy – to wtedy właśnie zużywa obuwie.

Fot. „Il Mattino”

3. Jeden z najsłynniejszych neapolitańskich wypieków cukierniczych, babà, prawidłowo budzi wśród Polaków skojarzenie z rodzimą, wielkanocną babką. Sami neapolitańczycy potwierdzają tę genezę ciasta w ludowej przyśpiewce:

O babà nasce polacco,
nuje l’avimme migliorate.

(‚babà narodził się polski, my go ulepszyliśmy’).

Na czym to ulepszenie polega? Włosi nasączają ciasto drożdżowe rumem i nierzadko zdobią kleksem bitej śmietany. W Neapolu utarł się nawet komplement: Si nu babbà.

xl_10499_baba-finedininglovers-TP
Ciastom babà trudno się oprzeć.

4. Wokół dialektu neapolitańskiego krąży wiele mitów, choćby ten, że kilka lat temu został on wpisany na listę dziedzictwa UNESCO. Prawdą jednak jest, że neapolitański należy bezsprzecznie do najpopularniejszych dialektów Południa, również w piśmie – od XV wieku powstała w nim niezliczona ilość dzieł literackich. W odróżnieniu od innych dialektów Półwyspu, neapolitańskim władają równie ochoczo starsze i młodsze generacje. Dziś, w XXI wieku, łatwiej jest znaleźć neapolitańczyka mówiącego bezbłędnie dialektem, niż elegancką włoszczyzną.

429746
„Uwaga na psa!” – napis w dialekcie umieszczony na neapolitańskiej bramie.

5. Dla Południa Włoch charakterystyczne jest mieszanie sacrum i profanum, symboli katolickich i ludowych przesądów. Dobrym przykładem jest choćby dawny sposób neapolitańskich panien na wymodlenie sobie męża. Rytuał składał się z trzech części. Przez pierwsze dziewięć dni należało odmawiać modlitwę do świętego Jana, stojąc na balkonie; ostatniego wieczoru na niebie powinno pojawić się widmo tańczącej Salome, wypowiadającej imię naszego wybranka. Patronem drugiej części modlitw był święty Paschalis. Należało prosić go o zesłanie męża poprzez zastosowanie komplementu: „daj mi męża urodziwego, jak ty, święty!”. Podczas ostatnich kilku nocy dziewczęta wypraszały sobie  posag u świętego Pantaleona: określoną liczbą błyskawic i grzmotów zsyłanych nad miasto miał on przekazywać im szczęśliwe numery do lotto. Jeśli sposób nie działał, tłumaczono to… zbyt małą wiarą dziewczyny.

Naples_Maria_Shrine
Jedna z licznych wotywnych kapliczek.

6. Czas na ciekawostkę z pogranicza horroru i medycyny. W kaplicy Sansevero, funkcjonującej dziś jako muzeum, obejrzeć można tajemnicze figury, znane jako maszyny anatomiczne (macchine anatomiche). To w istocie dwa naturalnej wielkości szkielety ze szczegółowym układ krwionośnym: dzieło XVIII-wiecznego eksperymentu anatomisty Giuseppe Salerna oraz księcia Raimonda di Sangro, ezoteryka i alchemika, właściciela kaplicy. Przez lata wokół makabrycznych figur krążyły legendy, choćby ta, że książę poświęcił dwoje swych służących do eksperymentu, wpuszczając im w żyły wymyśloną przez siebie substancję na bazie rtęci, która zakonserwowała żyły nieszczęśników. Współczesna badania wykazały jednak, że, choć szkielety są prawdziwe, system żył wykonano z żelaznych drutów pokrytych pszczelim woskiem. Tajemnicą pozostaje trzecia postać – skulonego u stóp kobiety płodu, zachowanego jeszcze w łożysku. Tego, czy był autentyczny, zapewne nigdy się nie dowiemy: kilkadziesiąt lat temu makabryczny eksponat został skradziony…

„Maszyny anatomiczne” z kaplicy Sansevero.

7.  Przykładem neapolitańskiego mirażu nowoczesności i historii jest linia metra, zwana nie bez przyczyny metro dell’arte, której stacje – szczególnie stacja Toledo, wymieniana w rankingach jako najpiękniejsza na świecie, powinny być obowiązkowym punktem odwiedzin miasta.

Stacja metra Toledo zachwyca. Fot. Maritè Toledo , flickr.com CC 2.0

8. Jedną z ciekawszych postaci dawnego Neapolu był Pazzariello – uliczny kuglarz, przebrany w staroświecki mundur, zabawiający gawiedź śpiewem przy akompaniamencie tradycyjnych instrumentów. Przedstawienie było w istocie formą reklamy – właściciele nowo otwartych sklepików najmowali Pazzariella, by zachęcał przechodniów do zakupu ich towarów. Pierwsi przedstawiciele tego zawodu pojawili się na ulicach Neapolu w XVIII wieku. Choć dziś już trudno spotkać prawdziwego Pazzariella, można wciąż zobaczyć go na ekranie. Genialny neapolitański komik Totò wcielił się w jego rolę w filmie Złoto Neapolu, trafnie ukazując słodko-gorzki los ulicznego grajka.

 

Czy któryś z punktów Cię zaskoczył? Jeśli nie, gratulacje – Si nu babbà!