kultura książki historia

Oto człowiek. Poncjusz Piłat Ann Wroe

Ecce homo, powiedział do tłumu, oto człowiek. Liczył może, że widok cierpiącego wzbudzi litość w zgromadzonych, tak się jednak nie stało. Umywszy ręce, pod ich naciskiem wysłał Go na śmierć, skazując także samego siebie. Pytanie brzmi tylko: na co?

Od wczesnych lat nastoletnich mój ulubiony sposób poznawania historii – a jednocześnie po prostu hobby – to czytanie powieści, uzupełniane następnie dogłębną analizą źródeł. Najpierw lektura lekka, łatwa i przyjemna, potem zaś weryfikacja danych, sprawdzenie, na ile z licentia poetica korzystał autor. Pierwsza część procesu tworzy kontekst; sprawia, że bohaterowie sprzed wieków zaczynają żyć w mojej wyobraźni własnym życiem. Druga pozwala nabyć właściwą wiedzę. Nie zawsze jest to jednak możliwe. Bywa, że pisarze snują swe opowieści, historykom zaś brakuje faktów potrzebnych choćby do stworzenia biogramu w encyklopedii. Tak właśnie ma się sprawa z Poncjuszem Piłatem – i nie mogłabym bardziej żałować, że to akurat o nim wiemy tak niewiele.

Pominąwszy ewangelie i apokryfy, sztuki piękne i muzykę, opowiada o Piłacie kilka ciekawych powieści, które sprawić mogą, że poczujemy chęć bliższego poznania słynnego rzymskiego urzędnika. Ostatnio w ręce wpadła mi na przykład Claudia, wife of Pontius Pilate Diany Wallis Taylor, poświęcona żonie prefekta i zdobywająca doskonałe noty na portalu GoodReads. Od tej, momentami, naiwnej i ciut afektowanej książki dużo wyżej oceniam Żonę Piłata Anoinette May, którą jakieś 10 lat temu wydał u nas Rebis i do której wróciłam z wielką przyjemnością podczas ostatnich świąt wielkanocnych. Obie powieści skupiają się na małżonce Rzymianina, jednak i on jest w nich bez wątpienia postacią pierwszoplanową. Niestety, konfrontacja pisarskiej fantazji obu autorek z faktami historycznymi nie może zakończyć się powodzeniem. Twarde fakty dotyczące Piłata można powiem, w najlepszym wypadku, policzyć na palcach przysłowiowej jednej ręki.

"Żona Piłata" podróżowała ze mną tej wiosny po Jerozolimie
„Żona Piłata” podróżowała ze mną tej wiosny po Jerozolimie

Z pomocą przyszła mi ciekawa propozycja wydawnictwa WAB, które zdecydowało się opublikować przekład książki angielskiej autorki Ann Wroe. Brytyjka dokonała sumiennej kwerendy i, jak się wydaje, zebrała cały materiał źródłowy zawierający wzmianki o Piłacie i Judei w czasach, w których nią zarządzał. Jako że korpus ten nie jest duży, przekazy antyczne postanowiła uzupełnić analizą legend, przeglądem sztuk teatralnych i innych tekstów, które od średniowiecza Piłatowi poświęcano. Odmalowała dzięki temu dość szczegółowy obraz recepcji postaci; mitu, jaki narodził się i rozwinął wokół jego osoby. Blisko pół tysiąca stron niebanalnej opowieści o Poncjuszu Piłacie imponuje nie lada, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że większość historyków wie o nim tylko to, że piastował urząd prefekta Judei w latach 26–36… A i to nie na pewno.


Ten ogromny nakład pracy, jaki wykonać musiała Wroe, doceniam po stokroć; ciekawe są też w większości jej refleksje na temat prezentowanych tekstów. Pod względem edytorskim książka przygotowana jest bardzo rzetelnie i starannie. Czego zabrakło? Może równowagi między odniesieniami do dzieł anglosaskich a tych z innych kręgów kulturowych, mnie nierzadko bliższych? Może puenty na końcu książki, która nie wydałaby mi się tylko exercice de style? Uchybienia niewielkie, bo i publikacja wydaje się w pełni wartościowa.

Niestety, mój apetyt na poznanie Rzymianina, o którym napisała Wroe, nie został zaspokojony. Nadal nie wiem, jaki był naprawdę, a nie jakim widzieli go poeci, malarze, dramaturdzy. Oto człowiek – człowiek, którego biografia pozostaje jedną wielką luką. Człowiek, o którym wciąż nie wiemy prawie nic poza tym, co zechcemy sobie sami wyobrazić, nie dając mu szansy ni przytaknięcia, ni obrony. Czy na tym polega jego wieczna kara? On, który wysłał Jezusa na śmierć, siebie, paradoksalnie, skazał przecież na nieśmiertelność. Ta zaś bywa wypełniona przede wszystkim wielką, smutną pustką.

 

Ann Wroe, Poncjusz Piłat, tłumaczył Jarosław Mikos, WAB, Warszawa 2015

 

 

 


Bieżący temat

Człowiek

Podobno jest miarą wszech rzeczy, ale cześciej bywa dla drugiego wilkiem.


kalendarz wpisów