sapere aude kultura sztuki piękne

Owoc nad owocami. O jabłku w kulturze

W jednym z komentarzy do Bukolik Wergiliusza – pierwszej i być może najsłynniejszej opowieści o Arkadii – czytamy makabryczną historię niejakiego Melosa, który, w rozpaczy po śmierci kochanka, powiesił się na drzewie. Afrodyta ulitowała się nad mężczyzną i przemieniła jego ciało w owoc. To tu tak naprawdę zaczyna się burzliwa historia jabłka w naszej tradycji.

Drzewo, jabłko i wąż – obraz znajomy jak widok z okna. Pierwsze skojarzenie: Księga Rodzaju, kuszenie, grzech. Tymczasem tłem dla tego obrazu mógłby być tak samo Eden, jak i mityczny ogród Hesperyd, w którym wąż strzeże złotych jabłek Hery. Jabłko leżało też w dłoni Afrodyty i królów Europy. Jak daleko sięga symbolika jabłka i… czy zawsze chodziło o to samo jabłko?

U początków wszelkich mitologii leży świat znany ich autorom. W starożytności człowiek Śródziemnomorza otoczony był naturą; to natura stanowiła jego codzienność, muzę i widnokrąg, i to w jej kontury wpisywał znaczenia, tworząc mit. Łatwo można sobie wyobrazić krągłe owoce na drobnych gałęziach, kuszące zapachem i soczystym miąższem, jednak zanim sięgniemy po nie ręką, warto przyjrzeć się konarom i nie sprowokować niewidocznego niemal węża owiniętego wokół jednego z nich. Szybkie cofnięcie ręki sprawia, że z owocem odchodzimy jak z trofeum, zwyciężywszy tym razem pierwotne siły natury.

Dość makabryczną historię pochodzenia jabłka proponuje Serwiusz w komentarzach do Bukolik Wergiliusza. Sugeruje on, że niejaki Melos, zrozpaczony po śmierci ukochanego Adonisa, powiesił się na drzewie, zaś również kochająca Adonisa Afrodyta ulitowała się nad mężczyzną i przemieniła jego ciało w owoc, który nazwano od jego imienia – μῆλον (melon), czyli jabłko. Stąd prosta droga do łacińskiego malum, w którym to słowie jedynie długość głoski „a” odróżniała „jabłko” od „zła” – oba wyrazy miały identyczną pisownię. To właśnie z tej homonimii bierze się cała historia jabłka w naszej tradycji. W tekście owoc ten nigdy nie zostaje faktycznie sprecyzowany, ale zasłyszane w kontekście drzewa owocowego „jabłko/zło” szybko trafia na podatny grunt sztuk pięknych, a jednocześnie bardzo zgrabnie wpisuje się w znaną już ze starożytności symbolikę, pomocną w podkreślaniu misji nowej religii. Taką filologiczną drogą w krągłe, rumiane kształty jabłka wpisany zostaje grzech. Cielesność pogańskich kultów staje Adamowi w gardle, rodzi się wstyd i poczucie winy, które odtąd mają towarzyszyć człowiekowi w jego odwiecznym konflikcie ciała z duchem. Jabłko bowiem, zanim trafiło z gałęzi do dłoni Ewy, a stamtąd do ust Adama, przyczyniając się do przegnania nas z rajskiego ogrodu, wcześniej lubiło przechodzić z rąk kobiecych do męskich i odwrotnie, kojarzone było z Afrodytą/Wenus i kobiecymi kształtami. Symbolizowało miłość fizyczną i płodność, ale też zmierzch i nieśmiertelność. Pełne koło życia ludzkiego.

Adam i Ewa, fresk z katakumb Piotra i Marcelina w Rzymie, IV w.
Adam i Ewa, fresk z katakumb Piotra i Marcelina w Rzymie, IV w.

Motyw jabłka łączącego kobietę z mężczyzną znajdujemy w kilku mitycznych historiach o podstępnym zdobyciu damy serca. Atalanta nie miała wielkiej ochoty na zamążpójście i sprytnie wyzywała kolejnych zalotników do wyścigu. Sama była jednak niezwykle szybka i gdy tylko doganiała konkurenta, przebijała go włócznią. Aż do chwili, gdy w szranki stanął z nią Hippomenes, lub według innej wersji Melanion, którego imię już sugerowało rodzaj podstępu. Od Afrodyty dostał on złote jabłka, które rzucał za siebie, a Atalanta, skuszona i zaciekawiona, podnosiła je, tym samym przegrywając i w efekcie oddając się za żonę sprytnemu Hippomenesowi/Melanionowi. Podstępu z jabłkiem użył też Hermochares, wypisując na owocu ślubną przysięgę i rzucając go pod nogi Ktesylli (podobnie Akontios przechytrzył Kidyppe). Dziewczyna podniosła jabłko i z ciekawości przeczytała napis, co zobowiązało ją do ślubu. W najbardziej znanym micie bogini niezgody Eris rzuciła jabłko pomiędzy Afrodytę, Herę i Atenę, a zmuszony do osądzenia ich urody Parys, mimo kuszących obietnic władzy, mądrości i zwycięstw, nie oparł się mirażowi miłości najpiękniejszej z kobiet i oddał jabłko Afrodycie. Odtąd stało się ono jej atrybutem, a Parys musiał pójść raz obraną drogą i popełnił jedno z największych wykroczeń, jakiego w świecie greckim można się było dopuścić – znieważenia domu człowieka, który go gościł, Menelaosa. Wykradłszy mu żonę, uciekł do Troi, czego efekty literatura opiewa ze wszystkimi krwawymi detalami. Jabłko „dla najpiękniejszej” stało się zarzewiem konfliktu całego świata greckiego z jednym miastem.

I wreszcie mit o największym być może znaczeniu: złote jabłka podarowała w prezencie ślubnym Herze Gaja. Rosły one w ogrodzie pilnowanym przez Hesperydy, nimfy wieczorne, oraz przez potwora w kształcie węża czy też smoka. Zgodnie z boskim prawem nie mogły się znajdować poza sadem lokowanym u stóp gór Atlas; kiedy więc Herakles zabrał je podstępem, Atena odniosła je na miejsce. Sceny ilustrujące te wydarzenia pojawiają się na greckich wazach i rzymskich mozaikach. Wąż owija się na nich wokół pnia niewielkiego drzewka, które najczęściej ma niezbyt obfitą koronę. Podobieństwo do wczesnochrześcijańskich wyobrażeń wygnania z raju jest uderzające…

Noël Hallé, Zawody między Hippomenesem i Atalantą
Noël Hallé, Zawody między Hippomenesem i Atalantą, ok. 1762 r., Luwr

Jak widać, przyciąganie i zakaz, ciekawość i pokusa oraz perypetie damsko-męskie towarzyszyły jabłkom już w pierwszych mitach greckich. W Starym Testamencie, powstałym przecież w oparciu o dziedzictwo kultur wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego, zakazany owoc pojawia się na samym początku historii człowieka i symbolizuje kuszenie, grzech, utratę niewinności, a zarazem wiedzę. Jak już powiedzieliśmy, tylko tradycja zachodniego chrześcijaństwa dzięki łacinie i ikonografii uznaje ten owoc za jabłko. Są wprawdzie wyjątki: na mozaikach bizantyńskich z XII wieku, przykładowo w katedrach w Monreale na Sycylii lub w Otranto w Apulii, przedstawiających drzewo poznania dobra i zła, zdecydowano się na figowiec, co również wydaje się uzasadnione (jabłoń w Biblii pojawia się jeszcze tylko w Pieśni nad Pieśniami, w kontekście miłości fizycznej; figa występuje bardzo często zarówno w tekście, jak i w rzeczywistości na tych terenach). Jednak już od czasu renesansu, kiedy to powrócono do klasycznych wzorców, artyści czerpią z kulturowych odniesień do jabłka. Chętnie korzysta się z wdzięcznych tematów mitologicznych, jak trzy gracje (Rafael i del Cossa przedstawiają je z jabłkami w dłoniach), Atalanta, sąd Parysa czy po prostu Wenus. Nieprzypadkowo Lucas Cranach Starszy maluje pod jabłonią zarówno Wenus, Ewę, jak i Madonnę. U Carla Crivellego Dzieciątko trzyma wielkie jabłko, u Agnolo Bronzina – drobne jabłuszka. Francisco de Zurbarán wkłada niewielkie jabłko między palce Matki i Dziecka. Zwiastowanie namalowane przez Fra Angelica odbywa się w dyskretnej bliskości Adama i Ewy, widocznych wśród leżących na ziemi jabłek w ogrodzie młodej Marii. Wszystkie te zabiegi mają symbolizować odkupienie grzechu pierworodnego i przegnanie nieczystych duchów pogaństwa; nowe życie. Tymczasem w kulturze żydowskiej, w której funkcjonuje hebrajski oryginał Genesis bez pośrednictwa przekładu, jabłko ma do tej pory konotacje pozytywne, między innymi jako pomyślna wróżba na noworocznym stole, i zupełnie nie jest kojarzone z historią Adama i Ewy. Także w islamie drzewo życia, często wykorzystywane jako ornament, nie jest przypisane do żadnego gatunku.

Carlo Crivelli, Madonna z Dzieciątkiem, ok. 1480 r., kolekcja Guglielma Lochis
Carlo Crivelli, Madonna z Dzieciątkiem, ok. 1480 r., kolekcja Guglielma Lochis

Jako owoc drzewa poznania dobra i zła, jabłko symbolizuje również wiedzę i wtajemniczenie, czego wizualną formą bywa zarówno cały owoc, jak i pięcioramienna gwiazda widoczna po jego przekrojeniu. Wraz z berłem natomiast stanowi insygnia władzy królewskiej na ziemi. W tej funkcji znane było także pod nazwą „świat”: zarówno jedno, jak i drugie posiada przecież doskonałą formę kuli.

Interpretacja „owocu” jako „jabłka” ma też wymiar etymologiczny. Zarówno w grece, jak i w łacinie istniały osobne słowa dla tych dwóch znaczeń (owoc: gr. καρπός/karpos i łac. pomum), ale jabłko (melon, malum) często oznaczało po prostu duży, kulisty owoc lub warzywo. W dużej części śródziemnomorskich języków dzisiejsze „jabłko” pochodzi od jednego z tych dwóch rdzeni: poma (katal.) pomme (fr.), mela (it.) lub puma/pumu w dialektach południowowłoskich, mollë (alb.), μήλο (milo, gr.). Hiszpańska manzana pochodzi od nazwy pewnego gatunku jabłka, natomiast co do tureckiego słowa alma/elma nie ma pewności, czy powiązane jest z dialektami greckimi czy też raczej rdzeniem środkowoazjatyckim. W słoweńskim, chorwackim, bośniackim czy macedońskim słychać nasz słowiański rdzeń jabłka. Pobrzmiewa ono także w nowożytnych nazwach warzyw i owoców: i tak na przykład mamy granat – melograno (wł.), dosłownie „ziarniste jabłko”, melon (gr. melopepon czyli dojrzałe jabłko) – melon (fr. i jid.), melón (hiszp.), melone (wł.), meloi (bask.) oraz włoski i grecki bakłażan: melanzana i μελιτζάνα (melitzana), gdzie arabskie bādingiān połączyło się ze znanym nam już wyrazem mela. Od łacińskiego rdzenia pom- mamy natomiast ziemniaka we Francji: pomme de terre, jak również naszego pomidora, czyli nic innego jak pomodoro (wł.), pomo d’oro, złote jabłko, czy pomarańczę, ze średniowiecznego pomarancia – pomarańczowe jabłko.

Riccardo Meacci, Ogród Hesperyd, 1894 r.
Riccardo Meacci, Ogród Hesperyd, 1894 r.

Zapis „jabłko” jest tu oczywiście skrótem myślowym: równie dobrze słowo to mogłoby być użyte w znaczeniu „owoc” i niewykluczone, że przez podobne uproszczenia jabłko obrosło przez stulecia tak bogatą historią. Przewijające się przez mitologię grecką „złote jabłka” niekiedy interpretuje się jako pigwę lub morelę, obie czasem określane w starogreckim słowem χρυσόμηλον (chrisomilon) – złote jabłka czy też złote owoce, co też znacznie lepiej odpowiada faktycznemu ich wyglądowi. Nie można więc wykluczyć, że gdyby nie przekłady, w ogrodzie Hesperyd rosłyby piękne złote pigwy, a zamiast jabłka Adama mielibyśmy jego figę. Być może bez tej długiej tradycji Magritte nie stworzyłby serii obrazów z wielkim zielonym jabłkiem, Beatlesi nie założyliby Apple Corp., a pewien ich fan nie opatrzyłby komputera nadgryzionym jabłuszkiem, tylko na przykład żuczkiem. Ab ovo usque ad mala.

Artykuł ukazał się drukiem w Lente#02.

 

Zdjęcie główne: fresk z domu cesarzowej Liwii w Prima Porta

Bieżący temat

Arkadia

Kraina szczęścia i beztroski, idylliczna namiastka raju. Tęsknota za ładem natury, spokój, cisza i Morze Śródziemne w tle.


kalendarz wpisów