kultura książki

Recenzja i konkurs: Lawrence Durrell, Prowansja

Slajd za slajdem, opowieść za opowieścią. Portrety, widoki, historie, ludzie. Prowansja nie w usystematyzowanym wykładzie, lecz w serii obrazów i cytatów, widziana oczami poetów i myślicieli. Kraina nieoczywista; bardziej metafora niż jednostka geograficzna. Ziemia przechodnia, na której mało kto naprawdę się zatrzymuje.

Nie jest to przewodnik po Prowansji, choć nie brak tu informacji cennych z punktu widzenia podróżnika. Nie jest to także opis krainy sielskiej i anielskiej, pełen zachwytów nad kuchnią i lawendowym krajobrazem, choć bez wątpienia krajobrazy są w tym tekście piękne, a wielu postaciom towarzyszy wino i wyśmienite smaki. Nie jest to w końcu biografia autora, choć dotyczy pobytu pisarza w Prowansji, jego przyjaźni i przemyśleń.

Czymże jest więc Prowansja Durrella?

Otóż książka ta przypomina staromodny pokaz slajdów. Wyobraź sobie: półmrok na sali, na ścianie przed tobą obrazy z rzutnika – czasami nowe, czasem mocno już nadgryzione czasem, czasem nieco przekrzywione; w tle głos, który opowiada o wszystkim tym, co przewija się przed twoimi oczami. Głos mądry, spokojny, pozbawiony turystycznej maniery; skłonny do zadumy, zachwytu i krytyki. Sugestywny i subiektywny. Na slajdach widoki z Prowansji. Jest Arles, Awinion, Saint-Rémy, Pont-du-Gard. Pomiędzy wkradają się pocztówki z historii: po wielokroć wraca Juliusz Cezar, pojawia się Hannibal, Antoniusz, Petrarka, trubadurzy rozmiłowani w głoszeniu miłości, Grecy i Rzymianie w odwiecznym sporze o sens świata i jego wartości. Nagle pojawia się też włóczęga o duszy filozofa i zubożały szlachcic w zrujnowanym zamku – przyjaciele pisarza, którym zawdzięcza pomysł na napisanie tej książki. Książki stanowiącej opowieści o Prowansji we wszystkich jej przejawach. Rozmawiają, dyskutują, piją. Prowansja ich wypełnia; wypełnia ich jej historia i teraźniejszość, jej bohaterowie i zwyczajni mieszkańcy, jej dziedzictwo, odmienność, jakaś przedziwna samotność i melancholia.

Slajd za slajdem, opowieść za opowieścią. Portrety, widoki, historie, ludzie. Prowansja nie w usystematyzowanym wykładzie, lecz w serii obrazów i cytatów, widziana oczami poetów i myślicieli. Kraina nieoczywista; bardziej metafora niż jednostka geograficzna. Ziemia przechodnia, na której mało kto naprawdę się zatrzymuje.

 

durrell okładka
 

Dla tego, kto poszukuje kolejnej rozrywki podróżnej, książka Prowansja nie będzie właściwym wyborem. W opowieść brytyjskiego pisarza Lawrence’a Durrella trzeba wejść, przysiąść w niej, rozgościć się i rozsmakować. To rzecz intelektualna i erudycyjna, choć zrównoważona i bez mentalnej histerii, która wielu pisarzom każe pisać za intensywnie, za gęsto. Tu jest historia i filozofia, ale też wino i byki z Camargue. Męskie, mądre spojrzenie na krainę, którą najczęściej opisuje się lawendowo, czyli malowniczo, słodko i turystycznie.

Z Prowansją Durrella można się zaprzyjaźnić, dać się porwać wielu warstwom jej czasu i przestrzeni; można wpaść w namiętny romans, splątany i niejednoznaczny, ale na całe życie. Można też pofilozofować przy szklaneczce wina w odpowiedniej kompanii, wspólnie porozsupływać zaklęte historie, poprzyglądać się starym twarzom.

Spójrz na kolejne slajdy, posłuchaj Durrella, poddaj się tajemnicy i sile tego miejsca.

Warto.

Jeśli chciałbyś/chciałabyś wziąć udział w naszym konkursie i wygrać najnowsze wydanie książki Prowansja, które ukaże się nakładem Wydawnictwa WAB już 16 marca, zajrzyj tutaj.