Wenecja, Rzym, Sycylia Joanny Ugniewskiej
Julia WollnerLiterackie przedstawienia Włoch, stereotypy na ich temat oraz obrazy, które nosi w sobie każdy z nas, tworzą swoiste palimpsesty. Joanna Ugniewska wnikliwie analizuje pierwszy z tych porządków, świadomie pomijając ostatni, często wtórny i zbędny.
Krótka książeczka wydana niedawno przez krakowską Austerię zbiera trzy eseje profesor Joanny Ugniewskiej: Wenecja. Mit, stereotyp, doświadczenie miasta, Sycylijski palimpsest i „Śmierć jakby narodziła się w Rzymie”. Dwa pierwsze ukazały się wcześniej na łamach „Przeglądu Politycznego”; ostatni nie był do tej pory nigdzie publikowany.
Wybitna italianistka w swych szkicach przedstawia wybrane włoskie miasta i wyspę poprzez przywołanie ich literackich wizji stworzonych przez największych mistrzów słowa. Italia, którą opisuje, nie wpisuje się więc w narrację turystyczną czy sentymentalną; stanowi przestrzeń pamięci kulturowej, laboratorium idei i, jak podkreślono w opisie książki zamieszczonym na okładce, swoisty palimpsest, a więc miejsce, gdzie nakładają się warstwy czasu. Niczym na pergaminie, z którego usunięto poprzedni tekst, aby zapisać go na nowo, poszczególne epoki, style i doświadczenia nie znikają całkowicie, lecz prześwitują spod powierzchni współczesności, domagając się przypomnienia, odczytania, nade wszystko zaś – zachowania w pamięci.
Italia Ugniewskiej nie wpisuje się w narrację turystyczną czy sentymentalną; stanowi przestrzeń pamięci kulturowej, laboratorium idei i swoisty palimpsest, a więc miejsce, gdzie nakładają się warstwy czasu.
Miejsce dla Ugniewskiej nie ogranicza się do topografii. Jest zapisem kolejnych narracji – literackich, historycznych, estetycznych – które splatają się ze sobą, wchodząc w nieustanny dialog, niejednokrotnie przeradzający się w spór. Autorka nie rekonstruuje ich w porządku linearnym; raczej odsłania ich współobecność, pokazując, jak przeszłość rezonuje w teraźniejszości i jak dawne obrazy kształtują dzisiejsze wyobrażenia o Italii. Włoskość zostaje ukazana jako konstrukt kulturowy, budowany przez literaturę, sztukę i historię. W ten sposób szkice stają się nie tyle przewodnikiem po miejscach, ile lekcją czytania kultury – cierpliwego i świadomego owej wielowarstwowości.

Podczas lektury tych trzech esejów wielokrotnie wracałam myślą do mojego ulubionego tekstu autorki – wydanego przed laty przez Zeszyty Literackie Podróżować, pisać. Podróż tam opisana nie oznaczała tylko przemieszczania się w przestrzeni, ale przede wszystkim wchodzenie w dialog z tekstami na temat miejsc, rozmowę z tradycją i tymi, którzy już dane miejsce nazwali i po swojemu zinterpretowali. Autorka podkreślała wówczas konieczność porzucenia zaimka „ja” w interpretacjach najnowszych, które rzadko odznaczają się nie tylko oryginalnością, ale także powściągliwością wobec własnego zachwytu i odpowiedzialnością za słowo. Postulat ten wybrzmiewa wyraźnie także w esejach wydanych przez Austerię, stając się komentarzem do bezmiaru „podróży włoskich”, uprawianych dziś w zasadzie przez każdego.
We Włoszech, niczym na pergaminie, z którego usunięto poprzedni tekst, aby zapisać go na nowo, poszczególne epoki, style i doświadczenia nie znikają całkowicie, lecz prześwitują spod powierzchni współczesności, domagając się przypomnienia, odczytania, nade wszystko zaś – zachowania w pamięci.
Jak zwykle w wypadku tekstów autorki, do czynienia mamy z gęstą, intelektualną prozą charakteryzującą się swego rodzaju zdyscyplinowaną erudycją. Język wywodu jest precyzyjny i powściągliwy, a więc pozbawiony ozdobników i w pełni podporządkowany klarowności argumentacji. Na kartach książki przewijają się najznakomitsze nazwiska: od Goethego, Byrona i Chateaubrianda po Braudela, Matvejevicia i Brodskiego. Lektura poświęconych im szkiców Ugniewskiej pozwala widzieć jej nazwisko w tej samej tradycji.