podróże styl życia lente znaczy powoli

Grecja: spotkania z flamingami

Tomasz P. Kozłowski

Flamingi w Grecji? Coraz częściej nie trzeba lecieć do Afryki, by zobaczyć różowe stada w naturalnym środowisku. Można podziwiać je także w Helladzie, gdzie pojawia się ich coraz więcej, a czas pandemii przyniósł niezwykły lęgowy cud.

Słysząc słowo flamingi, kierujemy często swoje myśli ku afrykańskim jeziorom, zwłaszcza ku Nakuru – to właśnie ono słynie z jednego z najbardziej efektownych spektakli świata natury. Jednak aby ujrzeć te niezwykłe ptaki, pełne dostojeństwa i gracji, wystarczy wybrać się nad… Morze Śródziemne. Na przykład do Grecji. Pojawianie się flamingów na tamtejszych wodach, szczególnie od jesieni do wiosny, to historia wciąż młoda, licząca niewiele ponad trzydzieści lat. Wcześniej ptaki te spotykano znacznie rzadziej.

Flamingi na Korfu
Flamingi na Korfu


Ogień, Feniks i… danie na talerzu

Nazwa flaming, przez wieki ewoluująca w językach europejskich, ma wywodzić się od łacińskiego słowa flamma(płomień), co nawiązuje do intensywnie różowej barwy części tych ptaków. Na marginesie, ten sam źródłosłów kryje się prawdopodobnie za nazwą hiszpańskiego flamenco, „tańca ognia”. Gdy spojrzymy na widowiskowe tańce godowe flamingów, znane dobrze z wielu filmów przyrodniczych, zrozumiemy, że zbieżność ta wcale nie jest przypadkowa.

Grecy nazywają je dwojako: poprzez zapożyczenie – flamingo bądź, po grecku, finikoptera (pisownia: foinikoptera / τα φοινικόπτερα). Ta druga nazwa ma zdaniem wielu nawiązywać do… skrzydeł Feniksa (starogr. Foiniks oraz pteron – skrzydło), mitycznego, świętego, wędrownego ptaka o purpurowym upierzeniu. Symbolizował on płomienne Słońce, a także cykliczne odradzanie się świata przyrody. Niektórzy uważają, że niezwykle efektownie prezentujące się w locie flamingi mogły wręcz zainspirować starożytnych Hellenów do stworzenia mitu o Feniksie. Inni sądzą, że nazwa finikoptera pochodzi po prostu od starożytnego przymiotnika foinikios, określającego szkarłatną bądź purpurową barwę. I znów wszystko sprowadzałoby się do atrakcyjnego upierzenia.

Starożytni Grecy zachwycali się tymi ptakami, lecz wiele wskazuje na to, że w rejonie egejskim pojawiały się one bardzo rzadko. Znano je raczej jako egzotyczne zwierzęta z Azji i Afryki, o czym wnioskować można choćby z komedii Ptaki, stworzonej przez Arystofanesa. Kulturowi spadkobiercy Greków, Rzymianie, uczynili zaś mięso flamingów, a zwłaszcza ich języki, przysmakiem wystawnych uczt. Świadczą o tym choćby przepisy Apicjusza, autora znanej książki kucharskiej z I wieku n.e., oraz kulinarne preferencje ekscentrycznego cesarza Heliogabala.

Flamingi na Lefkadzie
Flamingi na Lefkadzie


Ptasie mleczko dla brzdąców

Flamingi, które można zaobserwować w dzisiejszej Grecji przez niemal cały rok, to – z wyjątkiem Laguny Świętego Mamasa – ptaki wędrowne, licznie zalatujące na obszary żerowania z wodą o różnym stopniu zasolenia, szczególnie: laguny, delty rzek, estuaria i saliny. W poszukiwaniu pokarmu finikoptera potrafią przelecieć setki kilometrów. Swoim charakterystycznym dziobem odcedzają z wody i mułu pokarm zwierzęcy, na przykład skorupiaki, mięczaki czy larwy owadów, a także roślinny – głównie glony. Spektrum pokarmowe jest szerokie. Gdy w zasięgu dzioba znajdą się choćby małe ryby, również zostaną zjedzone.

Co ciekawe, to znajdujące się w pokarmie związki z grupy karotenoidów odpowiadają za mniej lub bardziej różowe zabarwienie piór tych ptaków. Gdy substancji tych w pokarmie brakuje, może stać się ono niemal całkowicie białe. Młode osobniki nie mają jeszcze dobrze wykształconego dzioba, który sprawnie filtrowałby wodę, są więc karmione tak zwanym… ptasim mleczkiem. Jest to wydzielina bogata w substancje odżywcze, pochodząca z rozszerzenia przełyku osobników dorosłych, zwanego wolem. Młode usamodzielniają się po ponad dwóch miesiącach od wyklucia (w jednym sezonie lęgowym samica składa tylko jedno jajo). Flamingi to ptaki znane również ze swojej długowieczności: żyją nawet do 50, a w niewoli – do 80 lat!

Flaming na Tourlidzie
Flaming na Tourlidzie


Pandemiczny cud

W regionie egejskim szczególnie ważnym miejscem gniazdowania flamingów jest delta rzeki Gediz (starożytny Hermos) w rejonie Izmiru – na wschodnim, tureckim wybrzeżu Morza Egejskiego. Działa tu sztuczna wyspa lęgowa dla tych ptaków, która sprawia, że tutejsza kolonia jest bardzo stabilna. Do lęgów przystępuje tu nawet około dwudziestu tysięcy par!

Inne okolice regionu śródziemnomorskiego, w których flamingi rozmnażają się i dokąd można udać się na ich podziwianie, to między innymi laguny i delty wschodniej Hiszpanii (w tym sławny Park Narodowy Doñana), Sardynia, delta Padu we Włoszech oraz Camargue, malownicza kraina w delcie Rodanu w południowej Francji. I to tę kolonię najczęściej pokazują filmy przyrodnicze, opowiadające o europejskich flamingach. A Grecja?

Jeśli chodzi o te niezwykłe ptaki, w Helladzie zaszły w ostatnim czasie istotne zmiany. Do niedawna flamingi nie posiadały w kraju żadnej kolonii lęgowej. Wszystkie osobniki zlatujące się do Grecji na żerowanie pochodziły z innych stron, szczególnie z niedalekich lęgowisk tureckich. Sytuacja zmieniła się w 2020 roku, w czasie pandemii. Obostrzenia były w Grecji bardzo surowe. Przez wiele miesięcy mieszkańcy kraju mogli wyjść z domu dopiero po wysłaniu specjalnego SMS-a do publicznej bazy danych, w którym określali powód spaceru. Nie można też było bez powodu opuszczać terenu własnej gminy, nie mówiąc o dalszych wyprawach. Ludzie cierpieli, przyroda korzystała.

Po kraju rozeszła się wówczas sensacyjna i potwierdzona przez ornitologów wieść: na Lagunie Świętego Mamasa (Limnothalasa tou Ajiou Mama) na Półwyspie Chalcydyckim odnaleziono pierwsze w historii gniazda flamingów! W maju wspomnianego roku przyrodnicy odkryli tam łącznie aż 180 gniazd. Dla dobra ptaków i ich młodych informację ujawniono dopiero latem, gdy odchowało się około 120–140 piskląt. Lęgi na podsalonickiej lagunie miały swoją kontynuację także w kolejnym roku.

Flaming sfotografowany w Turcji
Flaming sfotografowany w Turcji, niedaleko Stambułu – około 300 kilometrów od granicy z Grecją

 

Doszło jednak wówczas do przykrego incydentu, nagłośnionego przez greckie media. Około 30 flamingów zginęło tam w wyniku zjedzenia ołowianych łusek z nabojów, użytych przez myśliwych podczas polowań (podobne przypadki odnotowano też w późniejszych latach). Greckie organizacje przyrodnicze wzywały do skuteczniejszej ochrony cennego biotopu, teoretycznie chronionego w ramach sieci Natura 2000, a w praktyce silnie penetrowanego przez ludzi.

Kres pandemicznych obostrzeń oznaczał dla flamingów koniec spokoju na lagunie, w rejonie której ponownie pojawili się liczni spacerowicze z psami, turyści, plażowicze czy operatorzy prywatnych dronów. W nadmorskich barach zaczęła grać muzyka. Tym razem to ludzie cieszyli się, a ptaki musiały powrócić do dawnej ostrożności. Nadal przylatywały na tutejsze żerowiska, lecz nie czuły się już bezpiecznie na tyle, aby zakładać w tej okolicy gniazda. Nieliczne próby kończyły się niepowodzeniem. Kolejne lata pokażą, czy w tej lub innej lokalizacji dojdzie ponownie do lęgów. Wielu greckich miłośników ptaków wciąż ma na to nadzieję!

Flamingi w Kalochori
Flamingi w Kalochori


Dokąd na flamingi

Choć flamingi podziwiam w Grecji w kilku miejscach, moim ulubionym punktem obserwacyjnym są saliny nad zatoką Kaloni na Lesbos, gdzie do dziś pozyskuje się sól morską. Największe z nich znajdują się przy drodze łączącej Mitylenę, stolicę wyspy, i miasteczko Kaloni; mniejsze, również przyciągające te ptaki, położone są w pobliżu przystani Skala Polichnitu. Flamingi pożywiają się tu w płytkich wodach, zawsze w pewnej odległości od brzegu. Zdarza się widok setek żerujących ptaków, co przypomina kadry znane z telewizji z innych zakątków świata.

Saliny Lesbos to miejsce o znacznej ornitologicznej sławie. Przyjeżdża tu wielu obserwatorów z Europy i świata. Nawet nie posiadając własnego dobrego sprzętu do podglądania flamingów, szansa na spotkanie życzliwych „ptasiarzy” (to samo potoczne słowo – poulakides – mają też Grecy), którzy pozwolą spojrzeć na ptaki przez swoją lornetkę czy teleobiektyw, jest tu dość wysoka. Ponad mokradłami zbudowano też niezbyt dużą, lecz zdecydowanie pomocną wieżę obserwacyjną. Finikoptera lubią dyskrecję, trzymają bezpieczny dystans od człowieka, ale widząc, że nie wykonujemy gwałtownych ruchów i nie zbliżamy się zanadto, pozwolą obserwować się godzinami. Pożywiają się spokojnie, będąc też wymarzonym celem dla amatorów fotografii.

Flamingi w locie
Flamingi w locie

Poza Lesbos lista miejsc w Grecji, gdzie warto wybrać się na obserwacje flamingów, jest dość długa. To między innymi laguny Tracji na północy kraju i Etoloakarnanii na zachodzie, nadmorskie mokradła niedaleko Nafplio (Nauplion) w peloponeskiej Argolidzie, płytkie, sztuczne jezioro Kerkini w pobliżu granicy z Bułgarią, a także saliny i mokradła kilku innych wysp, zwłaszcza Limnos, Samos, Kos czy północnej Eubei.

Szacuje się, że w całej Grecji zimuje i pożywia się każdego roku nawet około 50–60 tysięcy tych ptaków. Niekwestionowanym centrum ich zimowisk jest strefa nadmorska wokół Zatoki Termajskiej, od wspomnianych lagun Chalkidiki, przez deltę rzeki Aksios (Wardar), po Pierię, region położony w cieniu majestatycznego Olimpu, po drugiej stronie zatoki. Co roku w zimowej Grecji na liczenie ptaków przybywa wielu „ptasiarzy” z kraju i zagranicy, a flamingi są jednym z ulubionych obiektów tych kalkulacji. Wyniki tych akcji wskazują, że Grecja jest coraz bardziej lubiana przez różowe piękności, stając się dla nich swoistym zimowym kurortem. Podczas gdy populacje wielu ptaków wodno-błotnych stale maleją, liczba flamingów wydaje się rosnąć. Powinno ucieszyć to wszystkich, którzy chcieliby zachwycić się nimi na miejscu, w błękitnym świecie Egei.