Cypr. Kamienie i jaszczurki
Paweł CzapczykW Pafos, dawnej stolicy Cypru, historia splata się z mitologią – od grobowców hellenistycznych elit po słynne mozaiki wpisane na listę UNESCO. Wśród ruin pulsuje zaś dzika przyroda, nie mniej warta zachwytu i poznania.
Ciemno, prawie noc. Pafos wita nas ścianą deszczu. Leje jak z cebra, leje jak cholera. Leje za kołnierz i leje na plecaki ze sprzętem fotograficznym. Na lotnisku bierzemy pierwszą lepszą taksówkę, przepłacając, ma się rozumieć, 20 euro. A nazajutrz podczas śniadania A. rozlewa mleko, co oczywiście nie wróży niczego dobrego. Aby pokazać, jak to się stało, ponawia próbę – bynajmniej nie na sucho – z pionową konstrukcją z gorącego kubka ustawionego na talerzyku, a ten na filiżance z espresso. I mleko znów się rozlewa… Nie płaczemy nad nim, ale oczy mamy załzawione, bo oto nad Cypr nadciąga pył znad Sahary. W piaszczystym pyle, jak w żółtawobiszkoptowej mgle i ciężkiej malignie snujemy się do wieczora, nawiedzając imponujące grobowce dostojników, urzędników i bogatych mieszczan z okresu hellenistycznego, wybudowane na północ od dawnej stolicy. W najstarszych z nich, wykutych w litej skale w III wieku p.n.e., zmarłych chowano z darami, a ściany grobowców pokrywano malowidłami. Dziś ani malunków, ani kosztowności już nie znajdziemy.

Cypr, wyspa śródziemnomorskich wiatrów, przy której ongiś z morskiej piany wyłoniła się Afrodyta, do której potem ochoczo pielgrzymowano, nawiedzając sanktuarium tej najbardziej urodziwej z greckich bogiń, uwodzi do dziś.
Duchem hellenizmu.
Halloumi i baklawą.
Endemiczną przyrodą.
Wielojęzycznym pożądaniem.

Po Ptolemeuszach, dla których Cypr stanowił kluczową bazę morską i gospodarczą hellenistycznego Egiptu, wyspę opanowali Rzymianie. I w pierwszych stuleciach po Chrystusie rósł dobrobyt, życie rozkwitało, Pafos osiągało szczyt kulturalnego i architektonicznego rozwoju. Potężny mur otaczał sieć ulic oraz sanktuaria, odeon, agorę oraz – last but not least – zapierające dech w piersiach rezydencje. Domostwa owe bogato dekorowano i zdobiono mozaikami z ceramiki, szkła i kamieni – być może do dziś pozostają one najpiękniejszymi i najlepiej zachowanymi w całym basenie Morza Śródziemnego. Dawni mistrzowie układali je z tysięcy, a nawet z milionów elementów i malowanych odłamków, wyobrażając głównie motywy mitologiczne, ale też sceny myśliwskie oraz personifikacje pór roku.
Mozaiki odkryto przez przypadek. W 1962 roku miejscowy rolnik podczas pracy w polu natrafił na pierwszy fragment. Pięć lat później Wiktor Andrzej Daszewski, profesor szefujący polskiej misji archeologicznej, objął kierownictwo nad wykopaliskami, odkrywając kolejne fragmenty budowli ze zdobieniami. Od razu otoczono ochroną wiekopomne dziedzictwo, niebawem wpisano je na światową listę UNESCO, Daszewskiego zaś nagrodzono honorowym obywatelstwem miasta Pafos.

Odwiedzamy dom Ajona, czyli greckiego boga czasu. Na posadzce sali jadalnej przedstawiono między innymi sceny z Ledą uwodzoną przez Zeusa, który specjalnie na miłosną okoliczność przybrał postać łabędzia, czy z niewzruszonym Apollinem skazującym na okrutną śmierć zuchwałego Marsjasza (powyżej). Według współczesnych badaczy przedstawione w willi sceny powstały pod wpływem retoryki neoplatończyków, polemizujących z rosnącymi wśród włodarzy rzymskich wpływami nowej religii, chrześcijaństwa.
W domu Orfeusza podziwiamy innego boskiego pieśniarza, pana domu grającego na lirze, a także Heraklesa pokonującego lwa nemejskiego, co – jak wiemy z mitologii – było pierwszą z dwunastu legendarnych prac herosa nałożonych nań w ramach pokuty przez wyrocznię delficką. Wreszcie nie możemy przejść mimochodem obok monumentalnej i ociekającej luksusem Willi Tezeusza. Największej, liczącej ponad sto pomieszczeń i kryjącej w sobie precyzyjnie skomponowane mozaiki, jak tę, na której dzielny Tezeusz gładzi potwora labiryntu, budzącego strach i grozę, bo żywiącego się mięsem ateńskich młodzieńców, Minotaura.
Towarzysze dzieciństwa minionych pokoleń i bohaterowie lektur szkolnych, jakimi byli przez stulecia Achilles i Prometeusz, odchodzą w niepamięć, podobnie jak cała klasyczna formacja humanistyczna blaknie niczym mozaiki w Pafos. Fizyczna zagłada miasta nastąpiła tyleż raptownie, co nieoczekiwanie, wraz z trzęsieniem ziemi, jakie nawiedziło Cypr w 365 roku. Dzieła zniszczenia dopełnili późniejsi najeźdźcy – arabscy piraci.
My, cywilizacje, już wiemy, że jesteśmy śmiertelne – powiedział Paul Valéry, wybitny poeta i eseista. Ja jednak bardziej lubię jego mniej znane i pozornie błahe, a wręcz niegodne członka Akademii Francuskiej zdanie: Człowiek poważny nie jest pomysłowy. Człowiek pomysłowy nigdy nie jest poważny.

Pośród ruin w Tombs of the Kings kręcą się dzierlatki, zwane też w Polsce śmieciuszkami, małe ptaki z rodziny skowronków, łatwe do rozpoznania dzięki charakterystycznym sterczącym czubkom na głowie. Skrzętnie zbierają suche korzonki i źdźbła trawy do budowy skromnych gniazd zakładanych w zagłębieniach w ziemi. Słychać też piękne pokrzewki czarnogardłe i pliszki siwe. Nieopodal wśród kamieni z niezrównaną prędkością przebiegają jaszczurki cypryjskie, polując zręcznie na owady. Tych smukłych i paskowanych gadów nie spotkamy nigdzie indziej na świecie, podobnie jak agamy cypryjskiej, imponującego kolczastym wyglądem „smoka”, który tworzy kolonie rodzinne pod wodzą dorodnego samca, a biega tak lekko i płynnie, jakby lotem ślizgowym unosił się nad rozpadlinami skalnymi. Oba gatunki jaszczurek są dowodem na ewolucyjną izolację wyspy.

Idę po skalnym wybrzeżu w stronę cypla i portu. Mijam dziewiętnastowieczną latarnię zbudowaną przez Brytyjczyków. Stąpam cicho i ostrożnie, wypatrując ptaków siewkowatych – wszak wiosna to czas ptasiej migracji. Przejrzystość powietrza jest dzisiaj lepsza – pył znad pustyni opadł. Ale długo nic. Bardzo długo. Wreszcie w oddali dostrzegam kamusznika. Żeruje wśród wyrzuconych przez morze mięczaków. Kładę się na kamieniach i obserwuję. I dopiero po dłuższej chwili czuję, jak zalewa mnie fala. Następnego dnia rano podziwiam jeszcze żerujące brodźce piskliwe i siadające na sterczących głazach białorzytki.
Niebo staje się bezchmurne.
Paź królowej przysiada na kwiatach w pobliżu ruin świątyni Asklepiosa.
A. mości się wśród kamieni i twarz wyciąga ku słońcu.