7 stycznia 1795 natarczywe żądania carycy Katarzyny II ostatecznie zmusiły polskiego króla Stanisława Augusta do opuszczenia stolicy kraju, który w czasie trzech dekad swoich rządów starał się zreformować. Warszawę zostawiał na zawsze. Jego marzenia o wzmocnieniu pozycji Rzeczpospolitej, o  jej modernizacji, a także o zbudowaniu  pięknej i majestatycznej stolicy nowoczesnego państwa legły w gruzach. Poniatowski wyjeżdżał z kraju, który za moment miał całkowicie zniknąć z map Europy. Cztery dni wcześniej w Petersburgu Katarzyna II zawarła bowiem wstępny układ z imperium Habsburgów, który przesądzał o trzecim rozbiorze Polski.

Stanisław August wyjechał wówczas do Grodna, gdzie pod „opieką” i nadzorem dawnego ambasadora Rosji w Polsce, generała Nikolaja Repnina, pozostawał więźniem stanu. Na wyraźne życzenie imperatorowej wobec jej dostojnego „gościa” zachowywano monarszą etykietę, de facto był on jednak jeńcem poddawanym ścisłej kontroli. W czasie dwóch lat swojego pobytu na zamku grodzieńskim  starzejący się Poniatowski – pozbawiony władzy, kraju i korony – pozwalał sobie już tylko na jedno marzenie. Pragnął ostatnie lata życia spędzić w Italii, której dotychczas nigdy nie było mu dane odwiedzić.

W osiemnastowiecznej Europie zagraniczne wyjazdy mające na celu wzbogacenie, czy wręcz dopełnienie wszechstronnej edukacji szlachetnie urodzonej młodzieży były praktyką zarówno powszechną, jak i pożądaną. Wzorem arystokracji brytyjskiej także Polacy bardzo chętnie udawali się do Italii. Jednak ojciec przyszłego króla, wojewoda mazowiecki Stanisław Poniatowski, zdecydował inaczej. Jak pisał monografista młodości króla Julian Nieć, wojewoda mazowiecki pragnąc obudzić w synu wojenny zapał postanowił wysłać Stasia na teren wojny o sankcję pragmatyczną [wojna o sukcesję austriacką 1740-1748], który ogranicza się do Belgii i południowej Holandji, usuwając Włochy na plan dalszy. Bo jedynie na północy w pełni rozwinęła się sztuka wojenna, rozłożyły się najlepsze twierdze. Ze słów tych wynika, że młody Poniatowski miał odwiedzić także Italię – ów nieomal oczywisty cel peregrynacji edukacyjnej. Jak miało się później okazać, marzenia ojca o obudzeniu wojennego zapału nigdy się nie ziściły. Jego syn nade wszystko cenił pokój, a choć był wielkim miłośnikiem sztuki, z pewnością nie była to sztuka wojenna. Ostatecznie szesnastoletni wówczas młodzieniec odwiedził m.in. Akwizgran, Antwerpię, Hagę i Amsterdam.

Élisabeth Vigée-Lebrun, Stanisław August Poniatowski
Élisabeth Vigée-Le Brun, Stanisław August Poniatowski, 1797

Odsuniętej w czasie podróży do Włoch nie udało się zrealizować. W kolejnych latach młody Poniatowski poznał jeszcze Berlin, Drezno, Wiedeń i Paryż. Odbył też upragnioną podróż do Anglii, którą sam określał jako kraj gdzie wszystkie sztuki są cenione i wynagradzane […] gdzie myśli się swobodnie i szlachetnie, nie będąc krępowanym żadną służalczą obawą. Wreszcie, pod pretekstem kolejnego wojażu edukacyjnego, został w 1755 roku wysłany do Petersburga z misją pozyskania poparcia politycznego.

Wraz z objęciem tronu Polski w 1764 roku Stanisław August musiał definitywnie pożegnać się z planami odwiedzenia Italii. Wynikało to z faktu, że polscy królowie mogli opuszczać teren Rzeczpospolitej jedynie w wyjątkowych przypadkach i po uzyskaniu zgody sejmu. Gdy więc jego osobista podróż stała się niemożliwa, monarcha postanowił dołożyć wszelkich starań, aby jak najwięcej przejawów i obiektów kultury włoskiej sprowadzić do Warszawy. Najważniejszym doradcą do spraw artystycznych stał się Marcello Bacciarelli – twórca urodzony  w Rzymie. Jako nadworny malarz króla brał udział we wszystkich jego przedsięwzięciach artystycznych, a także, po otwarciu na zamku szkoły malarskiej potocznie zwanej Malarnią, kształcił młodych twórców. Król, który sam posiadał zdolności artystyczne – w młodości chętnie rysował, a przez całe swoje życie wyraźnie ingerował w wygląd i w treść zamawianych przez siebie dzieł sztuki – zdawał sobie sprawę ze znaczenia odpowiedniej formacji artystycznej. Nie szczędził więc pieniędzy na finansowanie podróży edukacyjnych i studiów w ważnych ośrodkach artystycznych. Wysyłając młodych adeptów malarstwa na studia, m.in. do Rzymu czy Bolonii, bądź też finansując ich podróże po Italii, Grecji czy Imperium Osmańskim, oczekiwał od nich nadsyłania rysunków oraz dokonywania zakupów rycin do swojej kolekcji. Niekiedy młody artysta stawał się tym samym oczami władcy. Dzięki szczegółowym opisom, szkicom sytuacyjnym i wypracowanym rysunkom król mógł w zaciszu swojego gabinetu odbywać wymarzone podróże. Poświadcza to korespondencja Bacciarellego z rysownikiem i architektem Janem Chrystianem Kamsetzerem:

Otrzymałem Pański [list] z dnia 24 lipca z opisem podróży na Sycylię,. J.K. M., który go przeczytał, okazał z niego zadowolenie. Szkice sytuacyjne, które dołączył Pan do Pańskiego listu, sprawiły Mu przede wszystkim wyraźną przyjemność.  /Warszawa – Neapol, po 24.VII.1781/

Nadsyłane przez twórców prace własne i dokonywane przez nich zakupy stanowiły zaledwie niewielką część nabytków do kolekcji władcy. Stanisław August, dla którego tworzenie kolekcji wiązało się tyleż z osobistymi zainteresowaniami i gustem, ileż stanowiło niezbędny element funkcjonowania dworu i budowania prestiżu władzy, posiadał rozbudowaną siatkę agentów, dyplomatów i twórców pozyskujących dzieła w całej Europie. Olbrzymią część tych zakupów dokonywano w Rzymie, Wenecji, Bolonii czy Neapolu. Król kupował tam rzeźby, obrazy, sztychy, a także marmury. To m.in. z Carrary i Livorno sprowadzano kamień do dekoracji modernizowanego zamku królewskiego, w tym Pokoju Marmurowego.

Obraz Bernarda Bellotta zw. Canalettem Widok Kapitolu z kościołem Santa Maria in Aracoeli
Bernardo Bellotto zw. Canaletto, Widok Kapitolu z kościołem Santa Maria in Aracoeli

 

Choć na przebudowę siedziby monarszej największy wpływ miały wzorce francuskie, nie brak i tu wyraźnych śladów fascynacji króla kulturą włoską. Do dziś w Sali Canaletta podziwiać można widoki Warszawy wykonane przez drugiego królewskiego malarza Bernarda Belotta zw. Canalettem. Nim jednak powstały w latach 1770–1780, salę tę dekorowało 15 obrazów weneckiego mistrza przedstawiających… widoki Rzymu. Belotto namalował dla króla owe „rzymskie” obrazy w Warszawie (1767–68). Aby nie polegać wyłącznie na własnej pamięci, jako wzór kompozycyjny wykorzystał ryciny Giovanniego Battisty Piranesiego. Artysta ten, urodzony w Wenecji, lecz na stałe związany z Rzymem, był w XVIII wieku jednym z najpopularniejszych twórców. W swoich niebywale licznych rycinach ów „wielki poeta historii” ukazywał piękno i wielkość Rzymu zarówno współczesnego, jak i antycznego. Nie dziwi więc fakt, że w swojej bibliotece Stanisław August posiadał komplet rycin autorstwa Giovanniego Battisty Piranesiego i jego syna Francesca. Zafascynowany Italią król kupował je na bieżąco i systematycznie – posiłkując się nadsyłanymi do Warszawy prospektami wydawniczymi. Co więcej, Francesco Piranesi zadedykował Stanisławowi Augustowi swój monumentalny plan Willi Hadriana. Szczegółów dostarcza nam list Kamsetzera do Bacciarellego:

P. Piranesi skończył swój plan domu wiejskiego cesarza Adriana w Tivoli, kopersztychy zaś, które właśnie królowi posłał, chyba już wyjechały; w mojej ocenie dosyć dobrze mu się [to] udało, włącznie z portretem Króla, który umieścił w medalionie na winiecie, ale nieco chybionym, z braku dobrego oryginału; gdybym ja był w Rzymie w czasie, gdy go wykonywał, uczyniłbym , co w mojej mocy, aby go bardziej wydoskonalić, jednakże wszystko, co mogłem uczynić, to po powrocie z Neapolu wyretuszowałem nieco te kopersztychy. / Rzym-Warszawa, 18 VIII 1781/

Dalej, w tym samym liście, czytamy: Tą samą okazją co kopersztychy pozwoliłem sobie wysłać Panu trochę czekolady, wiedząc, iż ciągle ją Pan spożywa, proszę mi jednak wybaczyć, że posyłam Panu taką błahostkę jak ta, a tylko po to, by na razie przekonał się Pan, że o Panu myślę. Jej funt[ów]trzydzieści: 20 bez wanilii oraz 10 z wanilią, nie jest mi bowiem znany gust Pański względem tego artykułu.

Ten ostatni fragment wydaje się wyjątkowo ciekawy, ponieważ zdradza, w jaki sposób artysta dbał o dobre relacje ze swoimi protektorami. Nie było bowiem tajemnicą, że zamiłowanie do czekolady – towaru rzadkiego, drogiego i luksusowego – nadworny malarz dzielił z monarchą. Można więc przypuszczać, że owa przeszło dwunastokilogramowa „błahostka” miała – podobnie jak ryciny – ucieszyć samego króla.

Francesco Piranesi, Fragment planu Willi Hadriana z dedykacją dla polskiego króla Stanisława Augusta, 1781
Francesco Piranesi, Fragment planu Willi Hadriana z dedykacją dla polskiego króla Stanisława Augusta, 1781

 

Przytoczone przykłady to zaledwie ułamek włoskich fascynacji Stanisława Augusta, który, będąc także wielkim miłośnikiem opery, sprowadzał na swój dwór również włoskich muzyków i śpiewaków.  Nie może więc dziwić fakt, że jako pozbawiony ukochanej ojczyzny więzień marzył, aby ostatnie lata przeżyć w kraju, do którego tęsknił przez całe życie. W początkowym okresie uwięzienia w Grodnie tliła się w zdetronizowanym władcy resztka nadziei na pomoc Rzeczpospolitej, jednak wkrótce i ona umarła. Wtedy też, za radą Riepnina, zaczął myśleć o własnej przyszłości:

Jako naoczny świadek całkowitej klęski Ojczyzny, której przysięgałem oddać w służbę wszystkie talenty  i umiejętności, otoczony wszelkimi nieszczęściami, którym nie mogę zaradzić – czyż to nie naturalne, że pragnę znaleźć się od nich z dala? (…) Dlatego nie widzę dla siebie innego miejsca niż Włochy.

Planom tym, jedynie oficjalnie, sprzyjała Katarzyna. Obiecała spełnić marzenie i zezwolić Poniatowskiemu na wyjazd do Italii; jednocześnie nieustannie odwlekała jednak termin ostatecznej decyzji. Zdetronizowanemu monarsze pozostała jedynie wiara, że imperatorowa dotrzyma obietnicy. Łudząc się, że będzie mógł osiąść w Rzymie, realnie planował urządzenie tam swojej siedziby. W listopadzie 1795 roku wysłał Bacciarellemu instrukcję, zgodnie z którą wybrane przez króla, najbliższe mu dzieła sztuki zostały zapakowane w 13 skrzyń i oczekiwały na termin wysyłki do Rzymu. Terminu tego oczekiwała także w Wiedniu Elżbieta Grabowska, która miała dołączyć do męża w Italii. Niestety, śmierć Katarzyny przekreśliła marzenia Poniatowskiego, aby na starość „pojechać ku słońcu”. Nieprzychylny mu Paweł I „zaprosił” króla do Petersburga, oddając mu do dyspozycji Pałac Marmurowy – i de facto uwięził go wzłotej klatce. To właśnie tam, nie pod słońcem Italii, ostatni elekcyjny król Polski dożył swych dni.

Marzenie o tym, by na własne oczy zobaczyć ślady wielkości dawnej republiki rzymskiej i jej znakomitych władców zachowane w starożytnościach, by pooddychać powietrzem przesyconym historią i sztuką pozostało marzeniem idealnym – marzeniem nigdy niespełnionym. Jednak dzięki temu marzeniu trzy dekady oświeconego mecenatu artystycznego Stanisława Augusta całkowicie zmieniły oblicze polskiego życia kulturalnego.

Pałac na wyspie, fot. Chichebombon / Wikimedia
Pałac na wyspie, fot. Chichebombon / Wikimedia, CC BY-SA 4.0

 

Aby odnaleźć namiastkę Italii, którą – podążając za najgłębszym marzeniem – starał się stworzyć sobie w Warszawie monarcha, wystarczy w słoneczny dzień wybrać się na spacer do Łazienek Królewskich. To tu władca urządził swoją letnią rezydencję, zlecając przekształcenie barokowego pawilonu łaziebnego w Pałac na Wyspie. Inspiracją dla eleganckiego klasycystycznego budynku stały się słynne włoskie rezydencje jak Villa Albani, Villa Borghese, Villa Medici czy Villa Ludovisi. Król powierzył prace nad przebudową pałacu Kamsetzerowi i pochodzącemu z Włoch Domenico Merliniemu. Ponadto, ukochana rezydencja monarchy została wyposażona w nowoczesny system wodno-melioracyjny zaprojektowany przez inżyniera wojskowego Karola Ludwika Agricolę.

Kiedy więc mijamy uroczy wodozbiór powielający formę rzymskiego grobowca Cecylii Metelli, leniwie wystawiamy twarz ku słońcu, siedząc na ławce przy oranżerii, lub też błogosławimy szpalery drzew zacieniające ulicę Agrykoli, gdy mozolnie drapiemy się w górę wąwozu, pomyślmy przez chwilę, że wszystko to zawdzięczamy wielkiemu marzeniu króla.

 

 

Bibliografia:

Kossecka Teresa, Gabinet Rycin króla Stanisława Augusta, Warszawa [1999]

Królikowska-Dziubecka Marzena, Listy z podróży. Korespondencja Jana Chrystiana Kamsetzera z królem Stanisławem Augustem i Marcellem Bacciarellim, Warszawa 2017

Manikowska Ewa, Sztuka-ceremoniał-informacja. Studium wokół zakupów królewskich kolekcji Stanisława Augusta, Warszawa 2007

Nieć Julian, Młodość ostatniego elekta. St. A. Poniatowski 1732-1764, Kraków 1935

Stanisław August ostatni król Polski. Polityk, mecenas, reformator 1764-1795, kat. wyst. Pod red. Angeli Sołtys, Warszawa 2012

Zamoyski Adam, Ostatni król Polski, Warszawa 1992

 

Zdjęcie główne: Bernardo Bellotto zw. Canaletto, Widok na Canal Grande i Santa Maria della Salute, 1743, J. Paul Getty Museum

 


Bieżący temat

Marzenia

Te duże i te maleńkie.


kalendarz wpisów