książki inspiracje

Miasto, które nie kokietuje. Wysokie niebo nad Madrytem Klaudii Pieszczoch

Julia Wollner

Madryt nie uwodzi od pierwszego wejrzenia, ale potrafi fascynować swą autentycznością i energią. W książce Wysokie niebo nad Madrytem Klaudia Pieszczoch tworzy wielowymiarowy portret hiszpańskiej stolicy – miasta kontrastów, zaskakujących historii i niepokornych mieszkańców.

Materiał powstał w ramach płatnej współpracy z Wydawnictwem Czarnym.

Południe Europy przyzwyczaiło nas do łatwego piękna: malowniczych pejzaży, zachwycającej architektury, bujnej roślinności. A jednak, podobnie jak w życiu, także w podróży wartość kryje się często tam, gdzie wymagany jest wysiłek, choć odrobina trudu. Miejsca, które nie zachwycają nas przy pierwszym poznaniu, zyskują przy bliższej znajomości, a pewna ich chropowatość i nieoczywistość może okazać się więcej niż fascynująca. I choć w popularnym powiedzeniu podkreślającym znaczenie cierpliwości – No se ganó Zamora en una hora („Nie zdobyto Zamory w godzinę”) – figuruje inne hiszpańskie miasto, doskonale pasuje ono także do Madrytu. Miejsca, którego nie pokochamy w krótką chwilę. Być może jednak zechcemy przyjrzeć mu się odrobinę bliżej.

Przed próbą poznania tego nieoczywistego miasta warto sięgnąć po książkę Klaudii Pieszczoch, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Czarnego. Mieszkająca w hiszpańskiej stolicy iberystka stworzyła niezwykle bogaty i szczegółowy portret miejsca, które jakże łatwo wymyka się wszelkim definicjom i ocenom. Pokazuje wielką, niespokojną metropolię, w której herbie figuruje niedźwiedź i drzewo madronowe; ośrodek imperialnej władzy, którego patronem pozostaje opiekun rolników; europejską stolicę bez charakterystycznego zabytku. Potwierdza, że Madryt nie zachwyca urodą, nie kusi niezwykłą atmosferą, nie wdzięczy się, nie kokietuje. Jest pragmatyczny i pozbawiony fanaberii, a po ziemi stąpa się w nim niesłychanie twardo – może dlatego, że, jak twierdzą mieszkańcy, niebo wydaje się tu wyjątkowo wysokie.

W kolejnych rozdziałach swojej książki Pieszczoch omawia charakterystyczne zjawiska związane z hiszpańską stolicą – od movidy (ruchu odnowy obyczajowej i kulturowej, który wybuchł po śmierci dyktatora Franco), po filmy Pedro Almodóvara; od tragedii wojennej po kulturę nocnego życia. O codzienności w Madrycie opowiada bez lukru, nie ukrywając ani cieni wielkiego miasta, ani własnej niejednoznacznej nim fascynacji. Szczególne miejsce poświęca opisom poszczególnych dzielnic, stanowiących swoiste mikroświaty. La Latina czy Malasaña zachowują wszak dziedzictwo klasy robotniczej mimo presji gentryfikacji, a elegancja konserwatywnej Salamanki ostro kontrastuje z imigrancką różnorodnością i robotniczymi korzeniami Lavapiés, pokazując, jak ekonomiczne podziały tworzą kulturową geografię miasta.

Książka Klaudii Pieszczoch łączy w sobie walory edukacyjne, przybliżając miasto, które polskiemu turyście znane jest daleko mniej niż Barcelona czy Malaga, z wysokim poziomem literackim – napisana jest starannym językiem, z artystycznym polotem i reporterską wnikliwością. Jednak jej największa wartość pozostaje, podobnie jak urok samego Madrytu, nieoczywista i nie od razu zauważalna. Nauką, która płynie z tej książki, wydaje się bowiem przekonanie, że siła tego miasta nie tkwi w pięknej architekturze, wyrafinowanej kuchni czy muzealnych skarbach, lecz w jego mieszkańcach: niepokornych, głośnych, pewnych siebie, ale też twórczych, serdecznych, hojnych i wyjątkowo odpornych na przeciwności losu. Najważniejsi są ludzie. Dla podróżniczej publikacji trudno wyobrazić sobie przekaz mądrzejszy i bardziej chwytający za serce.