kultura sztuki piękne architektura historia ludzie

O Leonardo, czemu tak się trudzisz ?

Julia Trzcińska-Biskupska

Leonardo da Vinci świadom był swoich możliwości, talentów oraz tego, co było dominującą cechą jego charakteru – nieposkromionej ciekawości. Stanowiła ona główny motor pasji i twórczości Mistrza.

Tytułowe zdanie z Kodeksu Atlantyckiego (Codice Atlantico) zaadresował Leonardo sam do siebie. Medytacja nad własnym wysiłkiem twórczym, badawczym i eksperymentalnym powodowana była refleksją nad własnymi możliwościami, talentami, a także, jeśli nie przede wszystkim, nad sensem i celowością podjętych, zawsze zapalczywych, działań.

Z powodzeniem i wielkim zaangażowaniem – do czasu, jak się zaraz przekonamy – zajmował się muzyką, teatrem, machinami wojennymi, budowaniem umocnień, malowaniem obrazów, rzeźbieniem, odlewami, badaniami nad optyką, anatomią, lotem ptaków i machinami do latania; projektował samoloty, czołgi i rozmaite rodzaje broni; rozwiązywał zagadnienia matematyczne, nieustająco rysował i notował. Giorgio Vasari, autor pierwszej biografii Leonarda, przypisał mu nadludzkie cechy, boskiego wręcz pochodzenia. My także przywykliśmy przez wieki do takiego właśnie postrzegania niezwykłej postaci Mistrza z Vinci. A przecież wszystkie cuda, które wyszły spod jego rąk, są efektem ciężkiej pracy, by okiełznać to, co pojawiało się w jego głowie, w jego oczach, w jego potężnej wyobraźni. I by wysiłek swój doprowadzić do końca.

______________________________________________________________________________

GARŚĆ CIEKAWOSTEK O LEONARDZIE

– Wiemy z przekazów, że Leonardo da Vinci był mężczyzną bardzo atrakcyjnym, a także dbającym o swój nietuzinkowy styl. Nosił się barwnie i niekonwencjonalnie. Lubił kolor różowy.

– Leonardo lubił robić żarty swoim znajomym. Straszył ich na przykład sztucznymi jaszczurkami wyskakującymi z pudełek.

– Szacuje się, że IQ Leonarda plasował się na poziomie ok. 200-250, co czyni go jednym z największych geniuszy w historii

– Ostatnie słowa artysty brzmiały podobno: Znieważyłem Boga i ludzkość, moja praca nie osiągnęła jakości, jaką powinna mieć.

– Da Vinci był leworęczny. Potrafił przy tym pisać jedną ręką, a drugą rysować w tym samym czasie.

– Wśród wynalazków Włocha, poza licznymi maszynami, są m.in. soczewki kontaktowe, które opisał już w 1508 roku.

– Leonardo nie posiadał żadnego formalnego wykształcenia; był samoukiem. Pochodził z nieprawego łoża, nie miał możliwości uczęszczania do dobrych szkół. Na szczęście ojciec, zauważywszy jego talent do rysowania, posłał go na nauki u florenckiego artysty Andrei del Verrocchia.

– Da Vinci był wegeterianinem. W swych pismach wspominał o obrzydzeniu kiełbasą. Odmawiał udziału w polowaniach, a według Vasariego zdarzało mu się chodzić na targi, gdzie kupował ptaki w klatkach, które następnie wypuszczał.

_______________________________________________________________________________

Leonardo miał cechę dość często występującą u wybitnie uzdolnionych – mianowicie niecierpliwość. Problemy z koncentracją, jakbyśmy to dzisiaj nazwali. Cecha ta nie pozwalała mu na sfinalizowanie wielu poczynań. W rezultacie tylko kilkanaście obrazów możemy dziś z całą pewnością uznać za jego, a i te nie wszystkie są ukończone. Pomniki golfaronierów, kondotierów i innych pozostały na papierze i w nieudanych odlewach. Utrata zainteresowania była równie nagła, co przypływ natchnienia. Brzmi to zupełnie jak opis żywego i inteligentnego dziecka – i faktycznie, jeśli chodzi o jego zupełnie niedorosłą ciekawość świata, Leonardo był „dzieckiem podszyty”. Być może zresztą to, co my nazywamy niecierpliwością, w rzeczywistości jest jeszcze jednym wymiarem owego żaru i niegasnącego pragnienia, by tworzyć i wiedzieć jak najwięcej, jak najpełniej; by być jak najbliżej tego, co się widzi, by powoływać do życia dzieła jak najmocniej zgodne z naturą, którą z takim zapałem się bada. Porzucanie rozpoczętych czy prawie ukończonych zadań może też oznaczać, że Mistrz nie tyle się nimi nudził, co uznawał, że w danym kształcie nie osiągnie wyobrażonego efektu.

 


Refleksja nad twórczym wysiłkiem pojawia się w zapiskach Leonarda całkiem często. Jest nawet tematem niektórych jego bajek, które z takim kunsztem spolszczył prawie sto lat temu Leopold Staff. Jedna z nich, zatytułowana Niepokój, z niemal japońską lakonicznością ujmuje to, co mogło dręczyć duszę artysty:

Ziemi i głazów naniósł ilość tak obfitą
Potok, że wreszcie musiał zmienić swe koryto.

Rwący potok pomysłów, energii twórczej i pragnienia, by tworzyć, napotykał opór, będący jego własnym dziełem, skutkiem jego własnego niepohamowania i zachłanności. Dochodził do momentu, gdy niemożliwe było dalsze działanie; trzeba było zmienić kierunek, zmienić koryto dla potoku, by ten mógł płynąć dalej.

W dłuższej bajce, Płomienie i sagan, Leonardo dość otwarcie pisze o skutkach zachłanności: płomienie w palenisku, rozhulawszy się na suchym drewnie i popadłszy w pychę żywiołu, rozgrzały sagan pełen wody, który ostatecznie wykipiał i zalał ogień. W drugiej wersji bajki, z zuchwałych płomieni wywiązał się pożar, który ugaszono, wylewając wodę z tytułowego sagana.

 

 

Morał tej bajki jest dość jasny – brak umiarkowania i zachłanność prędzej czy później spotkają się ze strumieniem zimnej (lub gorącej) wody. Czyżbyśmy mieli do czynienia z kolejną refleksją nad własnym trudnym do ugaszenia pragnieniem, by tworzyć i wiedzieć więcej, lepiej, doskonalej?

W Bajkach wiele jest aluzji do poczucia wyjątkowości czy wręcz pychy, do wybujałej ambicji, pragnień ponad własne możliwości, a także do korzyści płynących z trudu zdobywania wiedzy, do ciągłej pracy i studiów. Analiza i interpretacja tych utworów to zadanie dla uczonych literaturoznawców i biografów Leonarda, wydaje się jednak, że przypisanie tekstom cech autorefleksji, medytacji i nieco ironicznej samokrytyki jest całkiem uzasadnione. Niewiele wiadomo o Leonardzie, ale o jego pysze milczą zarówno plotki, jak i fakty; możemy zatem przyjąć, że prędzej sam siebie skrytykuje w zaciszu własnej duszy, niż wywyższy.

Leonardo, czemuś więc tak się trudził ? – Po to, byśmy mogli Cię teraz, nieustająco od pięciuset ponad lat, podziwiać.

 

Więcej o Leonardzie w tekście Jarosława Mikołajewskiego, autora nowego przekładu aforyzmów Mistrza z Vinci
(do kupienia tutaj).

 

ŹRÓDŁA:
Leonardo da Vinci, Bajki, zebrał i przełożył Leopold Staff, PIW, 2004
 Jean Paul Richter i in., Literary works of Leonardo da Vinci, London, 1883, z którego wyboru i przekładu dokonał L. Staff