osobiście styl życia

Od nowa

Mamo, co to jest przebaczenie? – pyta bladym świtem moja córka. Czy mój mózg, nie wspomożony jeszcze kofeiną, wymyśli jakieś dźwięczne synonimy i klarowne definicje, zrozumiałe dla rezolutnej sześciolatki?

Kilka dni do świąt. Pakuję dzieci do auta, by zawieźć je do szkoły. Jest tak zimno, że zanim wrzucę jedynkę, siedzimy przez dobry kwadrans z ogrzewaniem włączonym na full, czekając, aż roztopi się biała warstwa szronu pokrywająca przednią szybę – zima jak zwykle zaskoczyła drogowca we mnie, a skrobaczka jak zawsze gdzieś się zawieruszyła.

Moja starsza córka ma jeszcze powieki sklejone snem, co nie przeszkadza jej zadawać pytań o czysto egzystencjalnym charakterze. Mamo, co to jest przebaczenie? – rzuca, wtulając się w siedzenie i chowając dłonie pod własnymi udami, ja zaś mam nadzieję, że mój mózg, nie wspomożony jeszcze kofeiną, wymyśli jakieś dźwięczne synonimy i klarowne definicje, które będą zrozumiałe dla rezolutnej sześciolatki.

Wiesz, to jest tak – zaczynam niepewnie – że jeśli ktoś zrobi ci jakąś przykrość, krzywdę, coś niedobrego, to zawsze masz wybór, co z tą sytuacją zrobić. Możesz, odcierpiawszy swoje, zdecydować, by cierpieć dalej, rozmyślać, złościć się, smucić. Możesz też wyrzucić z serduszka złe emocje, dać tej osobie nową szansę i po prostu zacząć od początku.

– Aha! – wykrzykuje Tullia – To tak jak urodzić się na nowo. Jak dzidziuś. Bo jak dzidziuś się rodzi, to ze wszystkimi zaczyna od zera, prawda? Nie zna ani swojej mamy, ani taty, ani rodzeństwa. Ale ma dobrze taki bobas! Żadnych ciężarów w sercu. Wiesz co? To ja dzisiaj wybaczę chłopakom z II c, którzy bezustannie ciągną mnie za włosy, i zacznę z nimi od początku. Będę jak dzidziuś! – Nagle milknie; widzę, że analizuje coś intensywnie w swojej małej główce, a za chwilę jej oczy rozbłyskują, pozbawione ostatnich resztek snu. – Mamo, będę dzidziusiem wtedy, kiedy jest nim Jezusek!

niemowlę
Szron na szybie roztopił się, a wycieraczki suną płynnie po śliskiej powierzchni. Odpalam silnik. Czy kiedyś przyszło nam, dorosłym, do głowy, żeby zamienić się w niemowlę? Żeby nie szukać wzoru tylko wśród mędrców, ale by upodobnić się do maleństwa, które ufnym wzrokiem spogląda w stronę każdego, kto pochyla się nad jego kołyską? Wybaczyć, co złe, i zacząć od nowa – tak, jak zaczyna ten, który widzi świat po raz pierwszy? Może właśnie tego powinniśmy życzyć sobie na święta… Ja w każdym razie chyba właśnie to czynię.