książki inspiracje

Cienie Turynu duetu Fruttero & Lucentini. Kryminał doskonały?

Julia Wollner

Czy Cienie Turynu Carla Fruttera i Franca Lucentiniego powstały według przepisu na kryminał idealny? Przyglądamy się włoskiemu klasykowi gatunku, który łączy zagadkę na temat morderstwa z subtelną ironią i przenikliwym portretem turyńskiej burżuazji.

Materiał powstał w ramach płatnej współpracy z Oficyną Noir sur Blanc.

Powieść kryminalna Cienie Turynu, która ukazała się właśnie w Polsce nakładem Oficyny Noir sur Blanc, do rąk czytelników włoskich trafiła przeszło pięćdziesiąt lat temu pod tytułem La donna della domenica. Książka odniosła wielki sukces wśród odbiorców, wzbudzając jednocześnie podziw najsurowszych krytyków. Jeden z nich, Geno Pampaloni, napisał, że tekst Fruttera i Lucentiniego to dzieło rozrywkowe (…) zdolne bawić publiczność, a zarazem nigdy nie rezygnować z godności wielkiej literatury. Przyznajmy: coś takiego zdarza się niezwykle rzadko. Czyżbyśmy mieli do czynienia z kryminałem doskonałym?

Marka

Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, warto przyjrzeć się duetowi autorów, który na równi z książką stanowi prawdziwy literacki ewenement. Ci dwaj pisarze, tłumacze i redaktorzy – Carlo Fruttero i Franco Lucentini – spotkali się w latach 50. w Paryżu; w rodzinnych Włoszech pracowali dla Einaudiego, później dla Mondadoriego. Prowadzili razem serię fantastycznonaukową „Urania”; prędko zaczęli także współtworzyć felietony i powieści. Podpisywali je zwykle jako Fruttero & Lucentini lub F&L, tworząc tym samym prawdziwą markę. Markę prawdziwie luksusową, dodajmy, bowiem w niezwykły sposób łączyli erudycję, warsztatową precyzję, ironię i niepodrabialny styl, widoczny już w pierwszej wydanej wspólnie powieści – Cieniach Turynu właśnie, szybko uznanych za prawdziwy kamień milowy włoskiej literatury gatunkowej.

Autorom doskonale udało się uchwycić „turyńskość” – sposób mówienia, milczenia i ukrywania emocji


Zbrodnia

Znaczenie Cieni Turynu dla tamtejszego kryminału bywa porównywale z rolą, jaką w odrodzeniu powieści historycznej odegrał Lampart Tomasiego di Lampedusy. Zestawienie to nie mogłoby mieć miejsca, gdyby nie intrygująca zagadka stanowiąca oś powieści – mamy bowiem do czynienia ze zbrodnią osobliwą i groteskową. W piemonckim mieście zamordowany zostaje architekt Garrone, związany ze światem tamtejszych elit. Ktoś zabija go nietypowym narzędziem – kamienną rzeźbą przedstawiającą fallus. Historia intryguje od pierwszych stron: wiarygodne motywy ma kilka postaci, a każda z nich została stworzona z psychologicznym zacięciem. Mamy tu inteligentną, znudzoną żonę z wyższych sfer, ironicznego przedstawiciela tychże, bohatera stojącego pomiędzy różnymi środowiskami, a także służących, policjantów, urzędników – każdy z nich ukrywa sekrety, które, choć nie zawsze mają bezpośredni związek ze zbrodnią, pokazują, jak skomplikowanym światem może być współczesne społeczeństwo. Aby zagadkę śmierci Garrone’go rozwikłać było jeszcze trudniej, dochodzi zresztą do kolejnego zabójstwa…

Atmosfera

Bez sugestywnego klimatu trudno mówić o kryminale doskonałym. Pod tym względem Cienie Turynu jawią się jako prawdziwy majstersztyk. Pełnoprawnym bohaterem powieści jest piemonckie miasto: duszne i pełne hipokryzji, gdzie królują pozory i przywiązanie do pozycji społecznej. Wielkie pieniądze, przemysłowa potęga i luksusowe życie kontrastują z prowincjonalnością, a świat kultury i sztuki okazuje się przestrzenią, w której króluje przede wszystkim kłamstwo. Jeśli wierzyć czytelnikom i krytykom włoskim – nam wszak trudniej podjąć się oceny! – autorom doskonale udało się uchwycić „turyńskość”, obecną w sposobie mówienia, milczenia i ukrywania emocji. Odbiorcy sięgającemu po książkę w dzisiejszych czasach przyjdzie być może do głowy skojarzenie z serialem Biały lotos, przeniesionym z luksusowego kurortu do Turynu lat siedemdziesiątych. Są tu i eleganckie stroje, i dobre maniery, i pieniądze, i klasowa pogarda… I, oczywiście, trup, bez którego cała historia nie miałaby puenty.

Uwaga! Do 6.09.2026 r., na hasło lente35, uzyskacie rabat 35% od ceny okładkowej (wydania papierowego i ebooka) powieści w sklepie Noir sur Blanc
Uwaga! Zamawiając powieść Cienie Turynu w sklepie Noir sur Blanc, do dnia 6.09.2026 r. włącznie, na hasło lente35 uzyskacie rabat 35% od ceny okładkowej. Promocja dotyczy wydania papierowego oraz ebooka


Śledczy

Wyrazista postać detektywa to chyba jeden z najważniejszych warunków stworzenia dobrego kryminału. Nie musi on budzić sympatii czytelnika; powinien jednak być obdarzony charyzmą, wyróżniać się osobowością i charakterystycznym sposobem myślenia. Fruttero i Lucentini rozumieją to po swojemu: komisarz Santamaria z Cieni Turynu nie jest typem gwiazdora, wręcz odwrotnie. Pochodzi z Południa Włoch, co pozwala mu przyjąć naturalną pozycję obserwatora. Fascynacja wspomnianą bohaterką z wyższych sfer, niejaką Anną Carlą, utrudnia mu zachowanie dystansu do sprawy, jednak mimo to cierpliwie uczy się on języka, obyczajów i tajemnic Turynu, stając się poniekąd naszym przewodnikiem po tym niegościnnym mieście.

Fabuła

W kryminale doskonałym napięcie rośnie, tajemnice odkrywane są stopniowo, a każde rozwiązane pytanie prowadzi do kolejnej zagadki. Wraz z postępem śledztwa stawka wzrasta, a im bliżej rozwiązania, tym więcej niebezpieczeństw. Fruttero i Lucentini wydają się mieć tego pełną świadomość – i z tą świadomością część tych zasad łamią. W książce sporo jest dygresji, postaci drugoplanowych i wydarzeń, które nie są konieczne dla samej intrygi, spowalniają więc tempo narracji. A jednak nie sposób uznać, że elementy te stanowią wadę powieści.

 

Zajrzyjmy pod maskę nieskazitelnych manier, świetnie skrojonych strojów i społecznego prestiżu

Pozwalają przecież odmalować bogaty portret opisywanego środowiska, zbudować atmosferę, pokazać wielowymiarowość bohaterów i społeczną złożoność przedstawionego świata. To właśnie za to Cienie Turynu pokochały tysiące ludzi we Włoszech i na świecie – teraz zaś mają szansę pokochać je rzesze polskich czytelników.

A więc?

Budowa fabuły, tempo i rytm utworu Fruttera i Lucentiniego przeczą temu, jakoby w przypadku Cieni Turynu chodziło o prawdziwie idealny kryminał. Jak więc podsumować tę książkę, łączącą elegancję, subtelną ironię i przenikliwość obserwacji, obfitującą w błyskotliwe dialogi, zachwycającą nastrojem, który spowija opisane miasto, jego mieszkańców, ale i nas, czytających? Być może najtrafniej będzie uznać ją nie za doskonałą kryminalną łamigłówkę, lecz za znakomitą powieść, do której stworzenia wykorzystano ramy tego gatunku. Zbrodnia stanowi tu pretekst do przyjrzenia się hermetycznemu światu piemonckiej burżuazji, a dochodzenie pozwala zajrzeć pod maskę nieskazitelnych manier, świetnie skrojonych strojów i społecznego prestiżu. Fruttero i Lucentini nie napisali książki, którą czyta się tylko po to, by odkryć, kto zabił. Stworzyli powieść, do której można wrócić także wtedy, gdy zna się już odpowiedź. Być może właśnie na tym polega jej doskonałość?

Fruttero & Lucentini, Cienie Turynu, tłumaczyła Barbara Sosnowska, Noir sur Blanc 2026