sapere aude kultura

Karty tarota. Znaki nieskończoności

Oto ustawiłem wszystko jak należy. Przynajmniej na papierze. Wewnątrz mnie wszystko pozostało jak wcześniej.
Italo Calvino, Zamek krzyżujących się losów

Spotkanie podróżnych, którzy z nieznanych nikomu przyczyn nie mogą porozumiewać się ze sobą za pomocą słów, ale choć mają do dyspozycji jedynie podlegające interpretacjom obrazy, pragną opowiedzieć o swoich losach – ta wizja pozwoliła pisarzowi spisać z kart tarota powieść. Italo Calvino odkrył w ich liniowych ułożeniach niekończące się możliwości powoływania do życia historii. To symboliczna wykładnia tego, co owa talia oznaczała dla posługujących się nią ludzi. Moim zdaniem jest zgodna z rzeczywistością.

Pragnęli wygranych. Bogactwa, władzy, spełnienia miłosnych snów. Czy może nas dzisiaj dziwić, że historia kart tarota rozpoczęła się od gry w triumfy? Włoscy arystokraci na średniowiecznych dworach licytowali przy nich stawki i liczyli punkty. Trionfi – zdobione wizerunkami świętych i chrześcijańskimi symbolami – uczyły ich wtedy zdawać się na intuicję, łut szczęścia, wyrażać zgodę na niepewność planów. Grający nie mieli żadnej kontroli nad rozdaniem. Tuż po wygranej mogli wszystko stracić. Ryzyko poznali także i władcy – niedługo po stworzeniu talii, którą uważa się dzisiaj za pierwszą zachowaną wersję tarota, musieli porzucić swoje pyszne zamiary. Choć mediolańskie karty powstałe na zlecenie Franciszka Sforzy ok. 1450 roku wprowadziły modę na przedstawianie wizerunków żyjących królów i ich dworu, niedługo później z niej zrezygnowano. Pewien Król Kielichów rządzący we Francji – Henryk III Walezy – przy pomocy dekretu zakazał nawet artystom nawiązywać w ich taliach do rzeczywistego świata. Nie podobało mu się, że odmalowano go z wachlarzem, jak damę… Cóż – pewnie zdawał sobie sprawę, że owe karty bywały niekiedy na dworach narzędziem męskiej rywalizacji. Zachowały się przekazy, że używano wówczas talii tarota do miłosnych podbojów, a wspólne odczytywanie symboliki poszczególnych kart mogło być rodzajem erotycznej zabawy. Mimo to już w 1540 roku powstał pierwszy poważny podręcznik kartomancji – Le Sorti Francesca Marcolina da Forlì. Jeśli bowiem przy tarocie nie grzeszono, modlono się poprzez medytację nad systemem jego znaczeń. A może bywało i tak, że modlono się do wizerunków świętych o spełnienie grzesznych pragnień? Alegoryczne wizje, które tworzyli artyści, pobudzały wyobraźnię do uprawiania hazardowej gry duchowej – poznawania własnego charakteru. Nawet Tarot Viscontich-Sforzów, choć zawierał głównie karty figuralne, miał w sobie przedstawienie teologalnych cnót. Inne popularne talie, jak tarot Mantegny (ilustracje przypisywano początkowo wielkiemu włoskiemu malarzowi), ukazywały natomiast ludzką kondycję – w nawiązaniu do układu planet, żywiołów czy znaków Zodiaku.

Le sorti di Francesco Marcolino, 1540
Le sorti Francesca Marcolina, 1540 r.

Tarot wydawał się tajemnicą, która opowiada się sama, ledwie słyszalnym szeptem – tym, którzy jej nasłuchują. Zanim odkrył bramy prowadzące do mistycznych światów i przypomniał o istnieniu uniwersalnych praw, ukazał ludziom ich chciwość, lubieżność i pychę. Jak jedna z kart – Diabeł – podsycał pokusy, drażnił dumę, podszeptywał strach, aby wysłać każdego na spotkanie z jego własnym cieniem. Magiczne znaczenie talii służącej do gry przypisał ostatecznie sam człowiek, który – trzymając ją w dłoniach – usłyszał nagle w sobie pewną historię. Obrazy mówiły bez słów, ale Zamkiem krzyżujących się losów był skromny pokój w XVII-wiecznym Paryżu. Mieszkał w nim producent kart do gry, Jacques Viéville, uznawany dzisiaj za twórcę Tarota Marsylskiego (z ustaloną liczbą kart: 22 Arkanów Wielkich i 56 Arkanów Małych), z którego wywodzi się większość stworzonych później talii. Słowo „arkana”, pochodzące od łacińskiego słowa arcanum, oznacza „wtajemniczenie” – nawiązujące do tradycji ezoterycznych symbole miały otworzyć wrota do nieskończoności. W XVIII wieku rozróżniano już karty przeznaczone do wróżbiarstwa i gry hazardowej, a Tarot de Marseille stał się przedmiotem uwagi środowisk okultystycznych. Doszukiwano się przy tym związków kart tarota z kabałą i przypisywano im litery hebrajskiego alfabetu, widziano w nim dzieło Szatana czy też graficzny przekaz wiedzy wyniesionej przez Adama z Raju. Wizerunki widniejące na kartach podniecały, rozbudzały pragnienie rozmowy z zaświatami. Na dłuższy czas zafascynowała Paryż teoria, że tarot – pochodzący od staroegipskiego słowa tar („droga”) i sufiksu ro, ros lub rog („król”, „królewski”) – jest w istocie starożytną księgą, pełną tajemnej mądrości otrzymanej od egipskiego boga Thotha. Autor tej hipotezy, Antoine Court de Gébelin, dopatrywał się w symbolach kart hieroglifów opisujących wędrówkę ku doskonałości. Prowadzić miał przez nią Arkan Głupiec. Gdy w początkach XIX wieku odkryto specyfikę hieroglificznego zapisu i nauczono się go odczytywać, pomysł Gébelina stanowczo odrzucono. Zanim to się jednak stało, Paryż poznał swojego pierwszego zawodowego wróżbitę. Jean Alliette, o pseudonimie Etteilla, połączył w swojej praktyce symbolikę tarota z wiedzą z zakresu astrologii i mistyki liczb, a dla zwiększenia zysków na wszelki wypadek rozpowiedział na królewskim dworze, że jako jedyny z żyjących ludzi poznał wizerunki kart zaginionej egipskiej księgi. Własnoręcznie przez niego wykonana talia o magicznych własnościach, znamionująca jednocześnie umysł ścisły i wielką fascynację numerologią, zniknęła w chwili jego śmierci i nigdy jej nie odnaleziono. Być może jednak, jak głosi legenda, widział ją później Napoleon, któremu Marie Lenormand wywróżyła z niej klęskę wyprawy na Moskwę?

Tarot marsylski, ok. 1500 r.
Tarot marsylski, ok. 1500 r.

Chociaż pochodzenie tarota pozostało nieznane, pod koniec XVIII wieku ustaliło się już jego znaczenie. Ci, którzy pragnęli na tym zarobić, twierdzili, że karty mogą służyć do przepowiadania przyszłości. Coraz częściej jednak traktowano je jako narzędzie badania i doskonalenia ludzkiej psychiki – mentalne widzenie osoby czytającej miało umożliwić pytającemu głębsze zrozumienie przyczyn i skutków podejmowanych działań, rozpoznanie własnej kondycji, ujrzenie samego siebie w nieprzerwanym procesie zmian. Tarot spełniał funkcję pośrednika pomiędzy człowiekiem a energią kosmosu. Działający w XIX wieku Hermetyczny Zakon Złotego Brzasku, który dopracował kształt obecnego tarota, rozpatrywał go jako przedstawienie procesu inicjacji i przechodzenia przez kolejne etapy poznawania świata duchowego. Najczęściej używane dziś talie – Tarot Aliestera Crowleya i Tarot Ridera-Waite’a, obie oparte na systemie kabały, mają tę samą strukturę. Warto dodatkowo zaznaczyć, że zatrudniona przez Crowleya malarka tworzyła karty w stanie hipnozy. Tarot stanowił przedmiot zainteresowania, a niekiedy i narzędzie pracy, Sigmunda Freuda. Rozprawę na temat zawartych w nim archetypów napisał Carl Gustaw Jung, a jego uczniowie wykorzystali symbole tarota w badaniach nad psychologią głębi.

Nie był wyrocznią, a jedynie wskazywał drogę. W dzisiejszych czasach mało kto dziś zresztą z tarota „wróży”, chociaż wciąż są osoby, które pragną łączyć użycie kart z umiejętnością jasnowidzenia – jak nietrudno się domyślić, nie zawsze wykazują się przy tym uczciwością. W większości przypadków tarota się dzisiaj „czyta”, a kierunek, w jakim rozwija się ta praktyka, całkowicie wyklucza możliwość głoszenia przepowiedni. Gdy talia tych niepozornych kart znajduje się w dłoniach osoby obdarzonej intuicyjnymi zdolnościami, przekazuje… skądś (bo owo źródło pozostaje nieznane) odpowiedź na postawione pytania, ale przypomina to wyobrażenie zawarte w powieści Calvina. Karty opowiadają historię osoby pytającej, czyniąc to w sposób bezstronny, pozbawiony osądu, a nawet wykazujący się pewnym rodzajem obojętności w stosunku do tego, jak ona sama pragnęłaby ją opowiedzieć. Wzbudzają wątpliwość, czy emocje i oczekiwania nie przysłoniły jej prawdy. Tarot przypomina o podróży, w której losy nieustannie się krzyżują. Doskonale opisuje ludzkie postawy, odczucia, nadzieje i lęki. Ostrzega. Podpowiada, w jakim kierunku podążyć. Każda z kart przypomina jednak człowiekowi o istnieniu wolnej woli, przedstawiając jedynie możliwe sposoby działania. Nigdy nie określa przy tym czasu i miejsca wydarzeń. Udziela odpowiedzi o uniwersalnym charakterze – posługuje się przecież symbolami opisującymi życiową drogę i jej etapy. Wielkie Arkana, z których każdy ma swoją nazwę, ukazują głębokie przeobrażenia zachodzące w sferze umysłu i uczuć człowieka. Arkana Mniejsze sytuują je w przestrzeni nieustannie zmieniających się nastrojów i okoliczności. Ogromne znaczenie mają też w tarocie żywioły. Woda (Kielichy) opowiada o emocjach i związkach między ludźmi. Ziemia (Denary) jest symbolem ciała, zmysłowości i dobrobytu. Powietrze (Miecze) to przestrzeń dla zdobywania wiedzy, intelektualnego rozwoju, chłodnej refleksji. Ogień (Buławy) wskazuje na inicjatywę i działanie. W skład koloru wchodzą cztery karty figuralne – Król, Królowa, Rycerz i Paź, a każda z tych postaci, w zależności od otaczających kart, wskazywać może zarówno na postawę osoby pytającej, jak i stopień jej wtajemniczenia w sferę danego żywiołu. Przykładowo: Paź Kielichów jest osobą niedojrzałą uczuciowo, z trudnością rozpoznaje własne emocje. Czeka go długa droga, zanim stanie się Królem. Karty sąsiadujące dostarczają mu wskazówek.

Tarot posiada własny system numerologiczny. Arkan Głupca – 0 – to początek wędrówki, symbolizuje wejście w poszukiwania; można do niego powracać nieskończenie wiele razy. Kartą pierwszą jest w tarocie Mag, który dysponuje nieograniczonymi możliwościami (jego atutami są symbole wszystkich elementów, a dodatkowo posiada też różdżkę) i to, co z nich stworzy, zależy tylko od jego woli. Jedynka w Małych Arkanach przypisana jest natomiast Asom – symbolizującym życiowe szanse, które można wykorzystać lub stracić. Dwójka, zarówno w Małych, jak i Wielkich Arkanach, obrazuje dwoistość rzeczywistości, potrzebę znalezienia harmonii i równowagi. Przypisana jej jest Kapłanka, jedna z najbardziej zagadkowych kart tarota, przedstawiająca kobietę czerpiącą mądrość z ksiąg i własnej intuicji. Nic nie jest dla niej jednoznacznie dobre albo złe. Wszystkiemu przygląda się z dystansem i ciekawością. Zachęca pytającego do znalezienia odpowiedzi w sobie. Twierdzi, że sam dobrze ją zna. Trójki w tarocie symbolizują płodność, twórczość i wzrost. Opisują życie pośród ludzi. Karta Cesarzowej jest spokojna, przypomina o mądrości natury. Jednak Cesarz – IV – choć jest symbolem stabilności, mówi też o potrzebie zmuszania innych do dopasowania się do jego potrzeb. Stanowi to zapowiedź energii kart Piątych – walki z innymi i w sobie, w której odnaleźć się można jedynie przy wykorzystaniu wiedzy i wiary, tak jak czyni to Papież. Każdy z tych konfliktów powinno się rozwiązać – w Szóstce znajdują się wszystkie karty-bramy, które należy przekroczyć, żeby wyjść z ciemności ku światłu. Kochankowie (VI) w Wielkich Arkanach nie symbolizują więc wcale szczęścia w miłości, ale związaną z nim niepewność, głębokie wahanie. Wyjaśnienia dla tych wątpliwości można szukać jedynie w sąsiadujących kartach. Ustalenie sposobu myślenia pozwala na przejście do Rydwanu i Małych Arkan znajdujących się w energii Siódemki. Każda z nich jest introspektywna, pozwala po raz ostatni przemyśleć sobie kierunek dalszej drogi, zadaje pytanie o wyznawane wartości. Jest ono konieczne przed zderzeniem się z Siłą i kartami Ósmymi; tam już spotykają się ze sobą przeciwne moce, a zadaniem człowieka jest zintegrowanie ich w sobie. Aby mógł to zrobić, musi skierować się wewnątrz – zostać Pustelnikiem (IX). Numerologiczne znaczenie wszystkich kolejnych Arkan będzie go prowadzić do wartości początkowych, jak symbolizujące zakończenie cyklu Koło Fortuny (X: 1 + 0 = 1). Przykładowo: Wieża (XVI), energia rozpadu wszelkich układów ograniczających rozwój, to 1 + 6 = 7, a więc konieczność ewaluacji. Karta Śmierci, XIII: 1 + 3 = 4, symbolizuje nagłe i nieoczekiwane zmiany, zmuszające do wewnętrznej transformacji i porzucenia dawnych przekonań. Dialoguje to z energią Czwórki – przedstawieniem człowieka pragnącego zapanować nad światem materialnym i zapominającym o świecie duchowości.

Karta z symbolami tarota pochodząca z Ferrary we Włoszech, ok. 1500 r.
Karta z symbolami tarota pochodząca z Ferrary we Włoszech, ok. 1500 r.

Uwięziony w perspektywie wyobrażeń o codzienności, niepewny swego, od początku istnienia kart tarota pragnie, by dostarczały mu poczucia kontroli nad rzeczywistością. Nie rozmyśla przy nich nad absolutem. Nie pragnie poznawać Boga. Nie interesują go prawa kosmosu ani mądrość przodków. Bardzo się boi. Chce przekonać się o własnej wielkości i czekających go triumfach. Wciąż pragnie obstawiać stawki i liczyć punkty – znajdować drogi do władzy, bogactwa i wygranych miłosnych. Jak w powieści Calvina: Oto ustawiłem wszystko jak należy. Przynajmniej na papierze. Wewnątrz mnie wszystko pozostało jak wcześniej. Tarot odpowiada zawsze z wyrozumowanym spokojem, w procesie naturalnej zmienności decydującej o względności zjawisk, którą trudno od razu pojąć. W Arkanie VIII (Siła), któremu patronuje znak Lwa, przedstawiona na karcie kobieta bez obaw, z łagodnością, zamyka paszczę bestii. Stanowi to symbol wewnętrznej mocy wynikającej z umiejętności pogodzenia w sobie zwierzęcej namiętności i potrzeb ducha. W tradycyjnym przedstawieniu widnieje na tej karcie odwrócona ósemka – znak nieskończoności. To do niej prowadzi „królewska droga”. Wymaga odwagi i pokory. Niewielu chce na nią wstąpić.


Bieżący temat

Liczby

Bo jak mawiał Pitagoras: "Wszystko uregulowane jest podług liczby".


kalendarz wpisów