lente znaczy powoli styl życia

Na pokładzie: 5 Lente-nawyków naszej redakcji

W ramach filozofii lente propagujemy celebrowanie chwili, uważność, cieszenie się drobnymi gestami; przywiązanie do tradycji, ale także otwartość na Nowe. Niedaleko stąd do narodzonego nad Morzem Śródziemnym trendu slow. I choć wielu uważa go za puste hasło, my jesteśmy przekonane, że za marketingowym sloganem kryją się wartości, do których warto dążyć.

Czy to, jak żyjemy, spójne jest z filozofią, którą propagujemy? Oto pytanie, które dosyć często przewija się w mailach od czytelników i sympatyków naszego magazynu. I bardzo dobrze – prowokuje nas bowiem do uważniejszego przyjrzenia się codzienności, którą same tworzymy, popełniając – jak każdy – rozmaite błędy, ale także odnosząc małe, prywatne zwycięstwa.

Filozofia lente to celebrowanie chwili, uważność, cieszenie się drobnymi gestami; przywiązanie do tradycji, ale także otwartość na Nowe. Niedaleko stąd do narodzonego nad Morzem Śródziemnym trendu slow. I choć wielu uważa go za puste hasło, modę przynoszącą zysk wyłącznie swoim twórcom, my jesteśmy przekonane, że za marketingowym sloganem kryją się wartości, do których warto dążyć.

Nie jest to oczywiście zadanie proste – dlatego, odpowiadając na Wasze listy, podkreślamy często, że lente to cel, do którego zmierzamy, a niekoniecznie stała cecha każdego naszego posunięcia. Coś na kształt drogowskazu, zamysł, zamiar, intencja; często przy tym realizowana metodą małych kroczków. Daleko nam do joginek siedzących na plaży w pozycji kwiatu lotosu! 🙂 Kilka elementów codzienności jest dla nas jednak bardzo istotnych, a nad najważniejszymi z nich spierałyśmy się dziś przy porannej kawie. Oto te, które po jej wypiciu znalazły się na naszej liście.

1) Lubimy ludzi...

…a nie roboty. Oznacza to, że zarówno sobie, jak i innym, dajemy prawo do błędu. Zadajemy pytania, ale nie zawsze znajdujemy na nie odpowiedź. Staramy się dawać z siebie wszystko, ale nie oczekujemy perfekcji, bo wiemy, że takowa nie istnieje. Porzucamy urzędowe formułki i sztywny język, wierząc, że w kontakcie z drugą osobą ważna jest grzeczność, delikatność i wsłuchanie się w jego potrzeby, a nie tylko zachowanie terminów i procedury. Co więcej, najważniejsza jest dla nas nasza przyjaźń. Próbujemy pracować tak, by to ona – a nie zysk czy spełnienie osobistych ambicji – stawiana była na pierwszym miejscu.

Nic nie zastąpi rozmowy z drugim człowiekiem! Wiedzą to panowie, których Julia sfotografowała we włoskiej Pienzy.
Nic nie zastąpi rozmowy z drugim człowiekiem! Wiedzą to panowie, których Julia sfotografowała we włoskiej Pienzy.

2) Staramy się mądrze korzystać z technologii…

… pamiętając przy tym, że dla równowagi trzeba od niej czasem uciec. Nie stronimy od mediów społecznościowych, komputerów, tabletów i wszelkich elektronicznych nowinek, ale długie godziny spędzone na pracy w Internecie rekompensujemy sobie urlopami od wifi i jak najczęstszym luksusem lektury w tradycyjnej formie. Nic nie cieszy nas bardziej, niż pięknie wydana, ciekawa książka – i takie właśnie staramy się przekazywać Wam co kwartał.

dach-2
Świat najpiękniejszy jest…offline. Tutaj – odkryty podczas podróży widok z rzymskiego dachu.

3) Lubimy uczyć się nowych rzeczy….
… bo czujemy się wtedy jak dzieci, które odkrywają świat. Każda z nas uczy się nowego języka obcego (Natalia niderlandzkiego, Marysia portugalskiego, Julia greckiego), a także posiada zupełnie “pozapracowe” hobby niezwiązane z kulturą śródziemnomorską. Wierzymy, że pozwala nam to nie tylko ćwiczyć szare komórki, ale także doceniać czas spędzany na codziennych, rutynowych czynnościach. Ważne bowiem, by od rutyny było gdzie uciekać…

Lubimy uczyć się nowych rzeczy. Niektóre są dla nas takim wyzwaniem, jak chodzenie dla naszych dzieci – i ile z tego radości! Na zdjęciu: Lia Wollner w TAPAS GastoBarze w Warszawie.
Lubimy uczyć się nowych rzeczy. Niektóre są dla nas takim wyzwaniem, jak pierwsze kroki dla małych dzieci – i ile z tego radości! Na zdjęciu: Lia Wollner (młodsza córka Julii) w TAPAS GastroBarze w Warszawie.

 

4) Jemy obiady (!!!)…

…bo wiemy, jak to jest, gdy się ich nie je! I choć punkt ten wydaje się zdecydowanie bardziej konkretny niż pozostałe cztery, byłyśmy stuprocentowo zgodne, że musi znaleźć się na naszej liście. Każda z nas ma za sobą czas, kiedy posiłki spożywała przed ekranem komputera albo… nie spożywała wcale. Każda z nas pamięta też, że prowadzi to nie tylko do kłopotów zdrowotnych, spadku jakości wykonywanej pracy, ale także – przede wszystkim – jest sygnałem świadczącym o czymś więcej: izolacji, wycofaniu, zamknięciu na świat. Posiłek to przecież rozmowa, spotkanie, chwila zatrzymania, kontakt z naturą. Dlatego choćby waliło się i paliło, staramy się teraz codziennie wygospodarować chwilę na zdrowy i pożywny obiad. Czas spędzony w kuchni w domu tej z nas, u której akurat się spotykamy, poświęcamy także na dyskuje, burze mózgów i… żarty. Nie ma nic gorszego, niż ktoś opowiadający o radości życia bez uśmiechu na twarzy. 🙂

Jako że staramy się jeść zdrowo, bardzo gorąco kibicujemy przedsięwzięciu naszych przyjaciół: Czytaj Etykiety, do wsparcia którego namawiamy i Was!

Marysia kupuje nam często warzywa na targu, a marchew serwuje nam z miodem i kolendrą.
Marysia kupuje nam często warzywa na targu, a marchew serwuje z miodem i kolendrą.

 

5) Ekologia jest dla nas ważna…
… i wiemy, jak bardzo istotne są tu drobne, codzienne gesty. Należy do nich chociażby zakręcanie kranu przy myciu zębów (mąż pochodzący ze śródziemnomorskiej pustyni krzyczy za marnowanie wody!) i rozsądne zakupy – może zamiast kolejnej nowej bluzki z papierową metką warto dać drugie życie koszulce ze sklepu z używaną odzieżą? Od jakiegoś czasu z radością wspieramy też fundacje zajmujące się ochroną przyrody i ratowaniem bezdomnych zwierząt: każda z nas wedle własnej preferencji. Zachęcamy Was, byście i Wy poświęcili kwotę równą cenie jednej kawy czy tabliczki czekolady na pomoc zwierzętom, lasom, morzu… Służy to naszej planecie, ale także podnosi poziom endorfin!

paput_10-net
Paput, pies Marysi, trafił do Warszawy dzięki fundacji ZEA. Teraz staramy się ją wspierać, by mogła ratować kolejne zwierzaki. Fot.: Goldenhours

Powiedzcie też, co Wy umieścilibyście na czele swojej lente-listy. Czekamy na Wasze komentarze!