Nazwy krajów śródziemnomorskich: Wyspy Kanaryjskie
Julia WollnerSkąd wzięła się nazwa Wysp Kanaryjskich? Poznaj historię sięgającą czasów Pliniusza Starszego, króla Juby II i starożytnego mitu o Wyspach Szczęśliwych.
Toponimy (z greckiego: topos – miejsce, i onymos – imię), czyli nazwy miejsc, często kryją w sobie bardzo ciekawe historie. Rzadko kiedy jednak zaprzątamy sobie nimi głowę. Odwiedzamy Chorwację czy Grecję, kupujemy bilet do Rzymu albo Barcelony – bez wiedzy o tym, dlaczego nazywają się tak, a nie inaczej.
Ja zachęcam, by spotkanie z każdym pięknym miejscem zacząć od poznania opowieści, która ukryta jest w głoskach tworzących jego imię. Może zechcą przekazać nam coś istotnego?

Historia wysp, które dziś nazywamy Kanaryjskimi, prowadzi nas na kraniec starożytnego świata. Dla Greków i Rzymian właśnie tutaj kończyło się to, co znane człowiekowi. Zgodnie z ich wyobrażeniami zamieszkaną ziemię otaczał bowiem Okeanos – potężna, bezkresna rzeka-ocean opływająca cały świat. Za nią rozciągała się już tylko otchłań – przestrzeń, wymykająca się ludzkiemu poznaniu. Nic dziwnego, że archipelag obrósł legendami, a podróżnicy i geografowie fantazjowali o nim przez wieki.
Tłumacząc pochodzenie nazwy tych należących do Hiszpanii terenów, zacząć należy od faktu, że, wbrew popularnemu przekonaniu, toponim Wyspy Kanaryjskie nie pochodzi od kanarków, lecz od… psów. Najstarszy zachowany tekst, w którym pojawia się określenie Insula Canaria („Wyspa Psów”), wyszedł spod pióra Pliniusza Starszego. W VI księdze Historii naturalnej (ok. 77 r. n.e.) przytacza on relację z ekspedycji zorganizowanej około sto lat wcześniej przez króla Mauretanii, Jubę II, na wyspy leżące na Atlantyku. Monarcha ten, mąż Kleopatry Selene – córki Kleopatry VII i Marka Antoniusza – był nie tylko władcą, lecz także uczonym i mecenasem nauki. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie on jako pierwszy sporządził opis archipelagu, jednak jego dzieło nie przetrwało do naszych czasów. Pliniusz, powołując się na ustalenia Juby, pisał, że nazwa Canaria została nadana jednej z wysp – utożsamianej dziś z Gran Canarią – ze względu na żyjące tam wielkie psy (canes), z których dwa miały zostać zabrane na królewski dwór. Dopiero później nazwę tę rozciągnięto na cały archipelag.
Niektórzy badacze zwracają jednak uwagę, że opowieść ta mogła mieć także znaczenie symboliczne. W świecie starożytnym psa wiązano bowiem z kultami religijnymi, granicą między światem żywych i umarłych oraz podróżą do zaświatów – wystarczy wspomnieć o Cerberze strzegącym wejścia do Hadesu czy o psach towarzyszących bogini Hekate. Czy skojarzenia te mogły wpłynąć na sposób, w jaki starożytni postrzegali odległe atlantyckie wyspy, leżące – jak im się wydawało – niemal na granicy znanego świata? Dziś nie sposób tego dowieść, jednak interpretacja ta jawi się jako bardzo intrygująca.
Istnieją również mniej romantyczne hipotezy. Według jednej z nich łacińskie canaria mogło odnosić się nie do psów lądowych, lecz do fok mniszek, które starożytni podróżnicy określali niekiedy mianem „morskich psów”. Choć teoria ta nie należy dziś do dominujących, pokazuje, że nazwa archipelagu nadal kryć może pewne tajemnice.
Co ciekawe, jeszcze zanim zaczęto mówić o Wyspach Kanaryjskich, archipelag funkcjonował w wyobraźni Greków jako Wyspy Szczęśliwe – kraina wiecznej wiosny, łagodnego klimatu i szczęśliwego życia, gdzie wybrani bohaterowie mogli trafiać po śmierci. Leżały one wszak gdzieś na zachodnich krańcach Okeanosa, poza codziennym doświadczeniem ludzi, na styku geografii i mitu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ten antyczny obraz przetrwał do dziś. Współczesne foldery turystyczne, reklamując wyjazdy na Wyspy Kanaryjskie, obiecują nam przecież dokładnie to samo: wieczną wiosnę, spokój i ucieczkę od codzienności.
