aktualności artykuły kultura historia ludzie

O Kleopatrze

Kleopatry przedstawiać nie trzeba. Chyba żadna inna kobieta antyku oprócz Heleny Trojańskiej nie jest tak znana wielowiekowej widowni jak właśnie Kleopatra, ostatnia królowa Egiptu. Od chwili jej śmierci 12 sierpnia 30 roku p.n.e. minęło niedawno 2049 lat, ale jej gwiazda zdaje się nadal mocno lśnić na firmamencie, gdyż do jej postaci nieustannie powraca się w sztuce, literaturze, a od chwili wynalezienia srebrnego ekranu – również w filmie. Przeszła do legendy już za swego krótkiego, burzliwego życia, w którym szczęście splatało się z dramatem. Gdy umierała, liczyła sobie trzydzieści dziewięć lat. Mówi się jednak, że ulubieńcy bogów odchodzą do wieczności wcześnie.

Kleopatra VII Filopator pojawiła się na arenie dziejów w sposób najbardziej zdumiewający z możliwych – wyturlała się z dywanu prosto pod nogi Cezara. Tak się bowiem złożyło, że rzymski wódz, ścigając swego wroga politycznego – a do niedawna zięcia i sojusznika – Pompejusza, znalazł się w stojącym na skraju wojny domowej Egipcie. Tam, na skutek zatargów pomiędzy członkami rodziny, a ściślej mówiąc między małoletnim królem Ptolemeuszem XIIIi jego żoną, siostrą Kleopatrą, panowało spore zamieszanie, gdyż jedna i druga strona usiłowały zdobyć dla siebie tron faraonów. Ostatecznie, w przededniu wkroczenia Cezara do Aleksandrii, Kleopatra została pokonana w bitwie pod Peluzjum i musiała salwować się ucieczką w towarzystwie swej przyrodniej siostry Arsinoe. Kleopatra bynajmniej nie zamierzała jednak złożyć broni; wprost przeciwnie, postanowiła wybić się na zwycięską pozycję i odzyskać utraconą władzę, którą sprawowała przez cztery lata jako żona Ptolemeusza, zanim między rodzeństwem doszło do zerwania stosunków. Pomóc jej w tym miał nie kto inny jak właśnie Cezar, który zdaniem Kleopatry posiadał wszystko, co rzymski wódz powinien posiadać, aby odnieść zwycięstwo nad jej bratem: imperium, auctoritas, a nade wszystko exercitus.

Jean-Léon Gérôme, Kleopatra i Cezar (1866)
Jean-Léon Gérôme, Kleopatra i Cezar (1866)


Dziewczyna zawinięta w dywan

Jak więc podaje Plutarch (Żywot Cezara 49 [w:] Żywoty sławnych mężów, Ossolineum 1977): Kleopatra wzięła z sobą jednego ze swych zaufanych ludzi, Apollodora z Sycylii, wsiadła z nim do łodzi i gdy się już ściemniło, podpłynęła na niej pod pałac królewski. Nie mogąc się inaczej ukryć, weszła do skórzanego worka na pościel, ułożyła się w nim wzdłuż, po czym Apollodor zasznurował worek rzemieniem i tak go poniósł wprost do Cezara.

Rzymski wódz był akurat zajęty i nie życzył sobie prywatnych wizyt, toteż zdziwił się niepomiernie, kiedy do jego komnaty nagle wniesiono ów worek, a według innych źródeł dywan, po czym bezceremonialnie położono go na podłodze. Jego zdumienie musiało nie mieć sobie równych, gdy z owej tkaniny wyłoniła się młoda, półnaga dziewczyna, zapewne z malowniczo potarganymi włosami, ale dumną postawą. Do dziś nie wiadomo, czym zyskała sobie przychylność Cezara: czy był to jej niezaprzeczalny urok osobisty, czy też odwaga granicząca z bezczelnością, aby dokonać tak niesamowitego wyczynu, czy wreszcie wybitna inteligencja Kleopatry, która wpadła na tak genialny pomysł, jak przechytrzyć swoich wrogów i dostać się do pałacu.

Tak czy inaczej oszołomiony, a następnie zafascynowany Cezar postanowił odstąpić od swego pierwotnego planu polegającego na podporządkowaniu Egiptu Rzymowi i doszedł do wniosku, że lepiej będzie oddać władzę Kleopatrze. W otwartym konflikcie między małżeńską parą (i rodzeństwem) Rzymianin poparł Kleopatrę, żądając, by Ptolemeusz zawarł ze swą żoną pokój i rozpuścił armię. Brak zgody młodocianego króla był do przewidzenia, a konflikt przerodził się w wojnę aleksandryjską, podczas której Cezar i Kleopatra zostali na jakiś czas odcięci od świata w aleksandryjskim pałacu. Trudno orzec, czy owo zamknięcie stanowiło dla nich problem, gdyż jego skutki stały się widoczne jakiś czas później, gdy po zakończeniu działań wojennych rzymski wódz i egipska królowa udali się w podróż po Nilu. Kleopatra była wówczas w siódmym miesiącu ciąży.

Romans wstrząsnął ówczesną opinią publiczną, chociaż został przyjęty do wiadomości bez większego sprzeciwu. Do dziś nie wiadomo, jakie właściwie było jego podłoże. Czy Cezar, liczący sobie wówczas pięćdziesiąt dwa lata (a zatem, według rzymskiej rachuby, dobrze już podstarzały) faktycznie zadurzył się, jeśli nie zakochał w dwudziestodwuletniej Kleopatrze? Czy był to z jego strony dobrze przemyślany plan polityczny, mający na celu uzależnienie królowej (a zatem Egiptu) od Rzymu (a zatem od Cezara)? Czy znużony ponad dziesięcioletnim wojowaniem imperator zapragnął zabawić się i nacieszyć życiem u boku młodej dziewczyny? Zdaniem biografów cesarz był królową oczarowany, gdyż miała się ona odznaczać niepowtarzalnym urokiem osobistym, co niekoniecznie szło w parze z urodą. Być może właśnie tak było, gdyż Cezar nie był jedynym Rzymianinem, który został złapany w sidła miłości i pożądania Egipcjanki – a właściwie Greczynki, bo przodkowie władczyni pochodzili z Hellady.


Ta, która wywodzi się od wspaniałego ojca

To właśnie oznacza w dosłownym tłumaczeniu imię „Kleopatra”. Co ciekawe, imię to było dość powszechne w hellenistycznym świecie – nadawano je dziewczynkom nie tylko w ptolemejskim Egipcie, ale również w Macedonii, w ówczesnej Achai, czyli dawnej Helladzie i na Bliskim Wschodzie. Imię to nosiła również prababka i babka Kleopatry, a także inne królowe z dynastii Ptolemeuszy. Dość powiedzieć, że ostatnia królowa Egiptu była siódmą władczynią o tym imieniu. Biła jednak swe poprzedniczki na głowę.

Jak wieść niesie, Kleopatrze daleko było do ideału piękna. Ponoć była właścicielką wyjątkowo okazałego nosa, wielkich, niemal wyłupiastych oczu, wydatnych ust (charakterystycznych dla egipskiej klasy niższej, nie zaś dla arystokracji – nie jest zresztą wykluczone, że Ptolemeusz Auletes popełnił mezalians, związując się z jej matką), a do tego miała ciało obdarzone bez wątpienia kobiecymi kształtami. Niezaprzeczalny był czar, jaki wokół siebie umiejętnie roztaczała – do tego stopnia, że skutecznie uwodziła nie tylko mężczyzn, ale również dwór i lud egipski. Nie można też odmówić jej inteligencji. Kleopatra była wszechstronnie wykształcona, znała się na medycynie, astronomii, matematyce i literaturze. Biegle władała dziewięcioma językami i była pierwszą (i niestety ostatnią) przedstawicielką dynastii Lagidów, która posługiwała się językiem egipskim, dzięki czemu potrafiła odszyfrować hieroglify. Odznaczała się również talentem politycznym. Pod jej rządami w Egipcie doszło do rozkwitu gospodarczego niespotykanego od wielu lat.

Kleopatra była ostatnią przedstawicielką macedońskiej dynastii Ptolemeuszy, inaczej Lagidów, którzy rządzili Egiptem od roku 304 p.n.e. Pierwszym przedstawicielem dynastii był dowódca wojsk Aleksandra Wielkiego, Ptolemeusz I Soter, który przyczynił się do wielkiego rozwoju kultury i nauki w tym kraju. Za jego panowania w Egipcie nastał okres, który można by z powodzeniem nazwać „oświeceniem”.  Ów jasny płomień, który tlił się na ziemiach faraonów, zgasł wraz ze śmiercią Kleopatry.

Wizerunki Kleopatry i Cezariona na ścianie świątyni w Denderze
Wizerunki Kleopatry i jej syna Cezariona na ścianie świątyni w Denderze


Nienawidzę tej kobiety

Słowa te miał wypowiedzieć Cyceron, bez wątpienia najwybitniejszy spośród rzymskich oratorów, nieco mniej wybitny polityk i niestety marny psycholog. Ośmielił się oświadczyć to publicznie po tym, jak Cezar kazał rozszerzyć boski panteon o skromną osobę egipskiej królowej z racji jej wizyty nad Tybrem w latach 46–44. Oficjalnie królowa znalazła się tam w celu odnowienia przymierza z Rzymem, jednak prawdziwym powodem jej przyjazdu i dwuletniej bytności był trwający nadal romans z dyktatorem, a także osoba ich syna, Cezariona, którego Cezar nieopatrznie uznał za swojego potomka, co doprowadziło później do jego zabójstwa. Aby zadośćuczynić pozorom, Cezar ulokował swą egipską kochankę w podmiejskiej willi Horti Caesaris, zgodnie z obostrzeniem prawnym nie pozwalającym przebywać władcy innego kraju w granicach pomerium. Na nic się to jednak zdało, gdyż ich związek był powszechnie znany i jakkolwiek nie budził wielkiego zgorszenia, gdy trwał po drugiej stronie Mare Nostrum, o tyle w Italii nie można było już na niego przymknąć oka, ani tym bardziej spoglądać okiem przychylnym. Cezar był wówczas od dwunastu lat szczęśliwym małżonkiem Kalpurnii. Rzecz jasna, posiadanie kochanek nie było w owym czasie niczym nadzwyczajnym – każdy szanujący się Rzymianin miał ich co najmniej kilka. Czym innym jednak było dyskretne romansowanie z niezamężnymi lub zamężnymi obywatelkami Rzymu, a czym innym otwarte cudzołóstwo z egipską królową. Zgorszenie wywoływał też wspomniany już fakt uznania przez Cezara syna Kleopatry. W swoim czasie stało się to solą w oku pewnej wybitnej jednostce, która na razie trzymana była z dala od wielkich wydarzeń, a która miała również obdarzyć władczynię głęboką nienawiścią – Oktawianowi Augustowi.

O ile Cyceron wypowiedział swe twarde słowa bez żadnych podtekstów ani tym bardziej zbrodniczych zamiarów, o tyle nienawiść Oktawiana miała dużo głębsze fundamenty. Cyceron twierdził, że jego niechęć do Kleopatry bierze się z faktu, że królowa obiecała mu pewną księgę z Biblioteki Aleksandryjskiej i słowa nie dotrzymała. Oktawian nienawidził jej, ponieważ w gruncie rzeczy imponowała mu owa silna, dzierżąca samodzielnie władzę kobieta – odważyła się zająć nadrzędne miejsce w świecie, który dawał kobietom miejsce podrzędne. Nie bez znaczenia pozostawał fakt, że Kleopatra stanowiła zagrożenie dla świeżo wylizanego z ran zadanych w ponad stuletnich wojnach domowych, rodzącego się w bólach Imperium Romanum. Egipt pozostawał ostatnią niepodległą Rzymowi monarchią, a ta dumna kobieta stała Oktawianowi na drodze do pełni władzy wokół Morza Śródziemnego i – co ważniejsze – umniejszała swoją osobą jego prestiż. Nienawiść młodzieńca miała jeszcze jedno źródło: był nim kolejny związek królowej po śmierci Cezara. Tym razem romansowała z rzymskim triumwirem, niegdysiejszym dowódcą jazdy Cezara, wodzem i jak dotąd sojusznikiem Oktawiana (jakkolwiek niestabilnym i niepewnym), Markiem Antoniuszem, który dla Kleopatry wypowiedział posłuszeństwo Rzymowi. Z powodów osobistych i politycznych princeps demonizował Kleopatrę i przedstawiał ją jako niecną, pozbawioną skrupułów uwodzicielkę, która sprowadziła rzymskiego męża stanu na złą drogę i zatracenie, która zawróciła mu w głowie do tego stopnia, iż zapomniał, kim jest i jakie są jego obowiązki wobec Rzymu. Wszakże nie o uczucie tych dwojga chodziło princepsowi, ile o niebezpieczeństwo wynikające z takiego związku, gdyż owa para skandalistów mogła połakomić się na Italię, a co gorsza, posiadała wszelkie możliwości, aby to uczynić. Mało brakowało, aby stolicą świata na kolejnych pięć wieków stała się Aleksandria, a nie Rzym…

Lawrence Alma-Tadema, Spotkanie Antoniusza i Kleopatry (1885)
Lawrence Alma-Tadema, Spotkanie Antoniusza i Kleopatry (1885)


Afrodyta i Dionizos

Bez wątpienia najbardziej znany fakt z życia Kleopatry to właśnie jej wieloletni związek z rzymskim wodzem Markiem Antoniuszem. Romans ten, niezwykle tragiczny, przeszedł do legendy i rozbrzmiewa echem do dziś. Rozpoczął się zaś całkowicie niewinnie, przynajmniej ze strony Antoniusza, który bynajmniej nie miał w planach uwiedzenia egipskiej królowej. Chciał za to wyciągnąć od niej złoto na zaprowadzenie w Rzymie nowego porządku po rozprawieniu się z przeciwnikami politycznymi. Tym bardziej nie brał więc pod uwagę możliwości zostania uwiedzionym… Wezwał Kleopatrę do Tarsu, nie spodziewając się nawet tego, co nastąpi – że straci dla niej głowę, serce, a wreszcie życie.

Po śmierci Cezara w 44 roku p.n.e. Kleopatra zmuszona była w szybkim tempie opuścić Wieczne Miasto i udać się z powrotem do Egiptu. Już wcześniej patrzono na nią nieprzychylnym okiem, teraz zaś stała się persona non grata. Kilka kolejnych lat spędziła w Aleksandrii, we względnym spokoju, nie angażując się w polityczną zawieruchę po drugiej stronie Morza Śródziemnego. Jednak nie dane jej było długo cieszyć się wolnością od Rzymian, bo gdy tylko uporządkowała sprawy w państwie, otrzymała „zaproszenie” do Tarsu od niejakiego Marka Antoniusza, niegdysiejszego dowódcy jazdy Cezara, który rozpaczliwie potrzebował pieniędzy na swoje wojskowe podboje. Trudno powiedzieć, czy płynąc do Tarsu Kleopatra miała w głowie sprytny plan wykorzystania swych kobiecych atutów w debacie z Antoniuszem, czy też pozwoliła sobie na uczuciowy zryw. Faktem pozostaje, że zjawiając się na jego wezwanie królowa wywarła na byłym triumwirze tak piorunujące wrażenie, że zapomniał o bożym świecie.

Trzeba jednak przyznać, że Kleopatra dokonała podboju z klasą. Zgodnie z ówczesną modą na wcielanie się w role bogów, zjawiła się przed Antoniuszem jako uosobienie samej Wenus, podczas gdy on miał grać rolę Dionizosa, co, nawiasem mówiąc, bardzo mu pasowało, jako że znany z niego był opój i warchoł; w Rzymie nikt mu nie dorównywał w pijaństwie, rozpuście i marnotrawieniu majątku. Kleopatra przybyła do Tarsu na galerze liczącej 170 wioślarzy. Statek przyozdobiony był purpurowymi żaglami i girlandami kwiatów, jego rufę pokrywały złocenia, wiosła wykonane były ze srebra. W rytm plusku wioseł na pokładzie grali muzycy, dzięki czemu egipska królowa wpływała do laguny u ujścia rzeki Kyndos przy wtórze lir, fletów i wschodnich piszczałek. Ukazała się oczom Antoniusza, spoczywając pod baldachimem przetykanym złotem, odziana w strój Afrodyty – szatę zdobioną złotymi nićmi. Na ramionach miała kunsztowne złote bransolety, na szyi perły i kolie z lapis lazuli, otoczona zaś była chłopcami przebranymi za małych Erosów, którzy schładzali powietrze wachlarzami ze strusich piór. Służące królowej, wybrane spośród najpiękniejszych egipskich dziewcząt, przechadzały się po pokładzie w strojach nereid i charyt. W powietrzu unosił się zapach kadzideł i wonnych olejków. Wpływając do miasta, Kleopatra przesłała Antoniuszowi wiadomość: „Wenus w uroczystym pochodzie idzie do Dionizosa – Bakchusa ku szczęściu Azji”, schlebiając tym samym jego męskiej próżności. W ciągu kilku dni całkowicie zawładnęła jego sercem, sprawiła, że nie był w stanie o niej zapomnieć. Marek Antoniusz spędził z nią w Aleksandrii całą zimę, gdzie, jak mówi Plutarch, stale dawała mu jakąś nową i pochlebną przyjemność i wychowywała go sobie niczym dziecko, nie opuszczając go ni dniem, ni nocą. Razem z nim grała w kości, razem piła, chodziła na polowania, przyglądała się mu w czasie ćwiczeń z bronią. Gdy Antoniusz odpłynął wreszcie do Rzymu na wezwanie Oktawiana, Kleopatra nosiła pod sercem jego dzieci. (Plutarch z Cheronei, Żywot Antoniusza, 29, ibidem).

W Rzymie Antoniusz intensywnie starał się nie myśleć o swej egipskiej bogini miłości. Przykładnie pojął za żonę siostrę Oktawiana, Oktawię, którą w niedługim czasie również obdarzył potomstwem; szykował wyprawę na Partów. Zdawało się, że zapomniał o szalonym afekcie, który stał się jego udziałem w pełnym przepychu pałacu Egipcjanki. Jednak imię Kleopatry wyryte było w sercu Antoniusza najwyraźniej mocno, bowiem kilka lat później, przebywając w Antiochii, Rzymianin odesłał do domu swą cnotliwą żonę, a wezwał przed swoje oblicze królową Egiptu, która dzierżyła w rękach nie byle jaki atut, bo urodzone trzy lata wcześniej bliźnięta, których ojcem bezsprzecznie był Antoniusz. Romans zapłonął na nowo z podwójną mocą. W imię miłości do królowej Antoniusz dosłownie zrzekł się swej rzymskości, podążył za Kleopatrą do Aleksandrii, gdzie żył na modłę wschodnią, jak perski satrapa, pojął ją za żonę zgodnie z egipskim obyczajem, nadał jej ziemie, nad którymi dotychczas sprawował kontrolę w imieniu rzymskiej Republiki, a wreszcie obdarzył ją tytułem królowej królów, nadawanym ongiś władcom perskim. Antoniusz za swe uczucie do Kleopatry zapłacił najwyższą cenę, którą było nie tylko jego życie, ale również dobre imię i honor. Oktawian nałożył na niego klątwę, skazał na damnatio memoriae, wymazał jego imię z posągów i ustanowił wrogiem publicznym – podobnie zresztą jak samą Kleopatrę – a w końcu wypowiedział mu wojnę. Nie można jednak zaprzeczyć, że ta najsłynniejsza bodajże para antycznych kochanków miała to szczęście, że dane im było posmakować prawdziwej miłości i wszelkich towarzyszących jej pasji, nawet jeśli ceną za owe niepoprawne politycznie uniesienia była w ostateczności śmierć.

Związek Antoniusza i Kleopatry miał również daleko idące polityczne konsekwencje. Na skutek sojuszu politycznego Kleopatry i Antoniusza Egipt rozszerzył swoje granice o Cypr, Cyrenajkę, część Cylicji, Krety i obszarów zamieszkanych przez Arabów Nabatejskich, a także ziemie Iturejczyków z ich najważniejszym miastem Chalkis i środkową część wybrzeża fenickiego. Swoim dzieciom Antoniusz wykroił królestwa z obszarów Wschodu rzymskiego oraz z terytoriów Wschodu partyjskiego i nierzymskiego, które planował podbić. Bogowie jednak chcieli, by ich losy potoczyły się inaczej.

Artemisia Gentileschi, Kleopatra (1613 lub 1621-1622)
Artemisia Gentileschi, Kleopatra (1613 lub 1621-1622)


Tragoediae finis

Punktem zwrotnym w krótkim życiu Kleopatry był dzień 2 września 31 roku p.n.e., kiedy to w wojnie między Oktawianem i Antoniuszem doszło do bitwy u przylądka Akcjum w Grecji. Wydaje się, że królowa nie była przygotowana na klęskę, jednak jej siły połączone z oddziałami Antoniusza, złożone z ciężkich okrętów, nie miały szans w starciu z lekkimi, doskonałymi pod względem technicznym statkami Oktawiana, zwanymi liburnami. Początkowo siły egipskie uzyskały przewagę nad wrogiem, jednak w krótkim czasie sytuacja się odwróciła, gdyż w pewnym momencie mało zwrotne okręty Antoniusza zostały unieruchomione przez niewielkie jednostki Oktawiana. Kiedy Kleopatra zrozumiała, że czeka ją przegrana, a co za tym idzie, najpewniej upokarzająca kapitulacja na warunkach Oktawiana, czym prędzej wydała rozkaz odpłynięcia do Egiptu, a zrezygnowany Antoniusz podążył jej śladem. Po tej spektakularnej porażce siły lądowe Antoniusza opuściły swego wodza przechodząc na stronę zwycięskiego Oktawiana. Wkroczenie Rzymianina do Egiptu pozostawało kwestią czasu.

Królowa okazała się jednak mistrzynią propagandy i z klęski uczyniła pozorne zwycięstwo. Okręty wchodzące do portu w Aleksandrii zostały udekorowane girlandami kwiatów i przy akompaniamencie muzyki wpłynęły do zatoki. Antoniuszowi pozostało zachować twarz, co też uczynił do chwili, kiedy królewska para przekroczyła bramy pałacu. Tam rzymskiego wodza dopadła depresja; podczas gdy Kleopatra rozważała możliwości wydania Oktawianowi bitwy na terytorium własnego kraju oraz snuła ewentualne plany ewakuacji, Antoniusz pogrążył się w pijaństwie. Według historyków na pijackich orgiach upłynęła kochankom cała jesień i zima, czyli okres, kiedy mogli czuć się w Egipcie stosunkowo bezpiecznie, bowiem nieprzyjazne wiatry uniemożliwiały żeglugę. Wraz z nadejściem wiosny stało się jednak jasne, że będą musieli stawić czoła Oktawianowi i tym razem gra będzie toczyć się o absolutnie wszystko.

Dziesięć miesięcy po odniesionym zwycięstwie Oktawian postawił wreszcie stopę na egipskiej ziemi. Antoniusz popełnił wielce widowiskowe samobójstwo, przeszywając się mieczem, czy raczej…prosząc o to swego adiutanta. Człowiek ów nie zdołał wykonać zadania należycie, a przerażony swym wyczynem umknął, zostawiając ciężko rannego wodza wykrwawiającego się pod bramami pałacu. Na polecenie Kleopatry, która w ramach „powitania” Oktawiana rozkazała zabarykadować pałac, został on wciągnięty na linach do środka, gdzie skonał w ramionach swej ukochanej.

Nawet w obliczu śmierci małżonka Kleopatra pozostała przede wszystkim królową. Widząc, że nie ma innego wyjścia, postanowiła rozpocząć pertraktacje z Oktawianem,  pragnąc zachować niezależność królestwa i zapewnić swoim dzieciom władzę, a przede wszystkim ocalić życie. Gdy zrozumiała, że pertraktacje nie zakończą się dla niej pomyślnie, zadecydowała się naplan awaryjny. Nie w smak jej było kroczenie w charakterze trofeum w pochodzie triumfalnym princepsa, gdyż doskonale wiedziała, w jaki sposób zazwyczaj owe trofea kończą. Duma nie pozwalała jej przyjąć śmierci z rąk rzymskich, toteż postanowiła zadać ją sobie sama. Oktawian, którego zwiodła zapewnieniem, iż podpisze traktat kapitulacyjny i przyjmie jego warunki, do samego końca nie wiedział, co się święci. Królowa Egiptu zdołała go pokonać, obedrzeć z blasku chwały, a w pewien sposób również upokorzyć, gdyż popełniając samobójstwo w przededniu podpisania traktatu, do końca pozostała niezależną władczynią suwerennego państwa.

Śmierć królowej do dziś pozostaje owiana tajemnicą. Istnieje kilka wersji, według których dzieła miał dokonać jad żmii przeszmuglowanej sprytnie w koszu na figi – co przywodzi na myśl niegdysiejszą kryjówkę młodej królowej w dywanie – pod samym nosem pilnujących jej wartowników. Według innej wersji Kleopatra spożyła truciznę, a w ślad po niej uczyniły to dwie najbardziej zaufane służki królowej. Kiedy Oktawian wkroczył do pałacu w celu ostatecznego ujarzmienia Egiptu i pokonania królowej, oczom jego ukazał się zgoła szokujący obraz. Plutarch ujął to w następujący sposób (Plutarch z Cheronei, Żywot Antoniusza, 85, 86 [w:] Żywoty sławnych mężów):

(…) zastali Kleopatrę nieżywą na złotym łożu przyozdobionym po królewsku. Z owych dwu kobiet jedna, już martwa u stóp jej leżała, a druga, Charmiona, już osłabiona, z bólem głowy, przyozdabiała głowę Kleopatry w diadem. Ktoś się odezwał zagniewany: „Tak Charmiono? To pięknie?” − odpowiedziała: „Bardzo pięknie. I należy się potomkini tak mnogich królów”. I nie rzekłszy nic więcej tamże upadła koło łoża martwa.

Rozczarowanie Oktawiana musiało być wielkie, jednak zdaje się, że chłodny intelekt princepsa wziął górę nad emocjami i ostatecznie Oktawian postanowił wyprawić królowej godny pogrzeb. Została pochowana razem ze swym małżonkiem w świątyni Izydy. Znacznie mniejszą empatię okazał w stosunku do pierworodnego potomka królowej – naturalny syn Cezara został uśmiercony przez adoptowanego. Dzieciom ze związku z Antoniuszem okazał łaskę – Aleksander Helios, Kleopatra Selene i Ptolemeusz Filadelfos zostali oddani pod opiekę siostry princepsa, a byłej żony Antoniusza. Cała trójka rok później wzięła udział w pochodzie triumfalnym Oktawiana.


Kleopatra VII należała do największych władców starożytności i bez wątpienia do wąskiego grona najsłynniejszych kobiet epoki antycznej. Jej tragizm inspirował twórców na przestrzeni kolejnych wieków. Historia romansu Antoniusza i Kleopatry trafiła na deski elżbietańskiego teatru, odnalazła też liczne nawiązania w literaturze współczesnej. Powstają coraz to nowe wersje jej biografii, gdyż do dziś historycy pozostają pod wrażeniem tej wspaniałej postaci. Prawdopodobnie gdyby nie intrygi, zawiść i niepohamowana żądza władzy ze strony Oktawiana, przekazałaby swemu synowi jedno z najpotężniejszych starożytnych państw, mogące stanowić polityczną i militarną opozycję dla Rzymu. Pokonana w bitwie zdołała odnieść nad swym wrogiem zwycięstwo duchowe i moralne, odbierając mu możliwość sprawowania władzy nad swoją osobą.

Dwa tysiące lat po swojej śmierci Kleopatra opowiedziała ze srebrnego ekranu swą historię miłości spełnionej, ale tragicznej, dla której na przekór całemu światu warto poświęcić wszystko.

 

W antologii „Metamorfozy” znajdziecie Państwo tekst Julii Wollner na temat ogrodów Cezara, w których Kleopatra mieszkała podczas swojego rzymskiego pobytu.

 

Zdjęcie główne: widok na rzymskie Forum Cezara z kolumnami świątyni Wenus Rodzicielki, wśród których stał podobno złoty posąg królowej Kleopatry. Pośrednio przyczynił się on do tragicznej śmierci polityka – ludzie szeptali, że Cezar sam chciałby zostać koronowanym monarchą, podczas gdy większość z nich przywiązana była do idei republiki.

 


Bieżący temat

Żar

Gorąco, namiętnie, zapamiętale.


kalendarz wpisów