książki

Trzewia Neapolu Matilde Serao. Jak zrozumieć stolicę Kampanii?

Julia Wollner

Trzewia Neapolu Matilde Serao to zbiór reportaży z 1884 roku, napisanych po epidemii cholery. Prowadzi do neapolitańskich bassi, do świata lotto i lichwy, i pyta, jak naprawiać miasto, nie niszcząc życia jego mieszkańców. Mnie pomógł zrozumieć dzisiejszą stolicę Kampanii.

Trzewia Neapolu Matilde Serao w przekładzie Jadwigi Miszalskiej ukazały się pod honorowym patronatem magazynu „Lente”.

Wiele lat temu odwiedziłam Neapol z parą znajomych. Po zaledwie kilku godzinach od przyjazdu do miasta zadeklarowali oni chęć wyjazdu. Hałas, skutery pędzące między wiekowymi kamienicami, pranie wiszące nad głowami, dzieci bawiące się wprost na ulicach – to, co moi przyjaciele odebrali jako zupełny chaos, sprawiło, że poczuli się niepewnie. Stolica Kampanii ich przerosła, przytłoczyła, a ostatecznie: pokonała.

Przez długi czas zastanawiałam się, jak wytłumaczyć im to miasto, wymykające się przecież wszelkim definicjom. Pomogła mi dopiero lektura Il ventre di Napoli, czyli Trzewi Neapolu Matilde Serao – zbioru reportaży, który w Polsce ukazał się właśnie w przekładzie Jadwigi Miszalskiej. Teksty te, powstałe po epidemii cholery w 1884 roku, pozwoliły mi spojrzeć na stolicę Kampanii z zupełnie innej perspektywy.

Neapolitanka z wychowania

Matilde Serao urodziła się w 1856 roku w grecko-włoskiej rodzinie w Patras na Peloponezie, ale wychowała się w cieniu Wezuwiusza. Jako dorosła kobieta mieszkała i pracowała także w Rzymie, jednak to Neapol uważała za swoje miasto – dom, główny temat twórczości oraz działalności dziennikarskiej. Znała go z bliska, dorastawszy w wykształconej rodzinie, której brakowało stabilności materialnej. Nie żyła w nędzy bassi, jednak widziała ją na każdym kroku, poruszając się niejako na granicy dwóch światów.


Kiedy w 1884 roku w mieście wybuchła wspomniana epidemia cholery, w najbiedniejszych, przeludnionych dzielnicach pochłaniając kilka tysięcy ofiar, rząd Agostina Depretisa zapowiedział wielki program sanitarnych i urbanistycznych przekształceń. Przypisywano mu hasło, wedle którego Neapol trzeba było „wypatroszyć” (‘sventrare’). Serao przyjęła ten plan z mieszanymi uczuciami: wspierała wprawdzie ideę przebudowy miasta i poprawy rozpaczliwych warunków życia, ale krytykowała sposób jej realizacji oraz to, że kreśląc swoje wizje, rządzący zdawali się zapominać o najważniejszym: ludziach.

Co widać w trzewiach miasta

Serao miała wówczas 28 lat, za sobą pierwsze powieści i pierwsze lata pracy w prasie; od 1882 roku mieszkała w Rzymie. Była już rozpoznawalną dziennikarką, ale jej największe redakcyjne sukcesy miały dopiero nadejść. Mimo stosunkowo młodego wieku postanowiła poprowadzić swoich czytelników, w tym polityków i urzędników, do dzielnic, które wielu z nich wolałoby ignorować. W ten sposób powstała seria reportaży, mających poruszyć opinię publiczną.


Oto wraz z autorką odwiedzamy najbiedniejsze rejony miasta; wchodzimy do bassi, jednoizbowych mieszkań na poziomie ulicy, gdzie rodzina śpi, pracuje i je w tym samym pomieszczeniu, więc życie często przenosi się na zewnątrz. Poznajemy codzienność ludu i proste zajęcia, z których usiłuje się on utrzymać; ze współczuciem przyglądamy się jego niepewności wykorzystywanej przez lichwiarzy oraz nadziei, która każe regularnie tracić ostatnie pieniądze na lotto. Reportaże Serao są ostre i pozbawione złudzeń; gniewne, a jednocześnie czułe. Przejmujące, uderzające w rządzących, ale niewyidealizowane. Autorka nie ogranicza się do opisów – pokazuje sieć zależności, mechanizmy działania. Bez ich zrozumienia modernizacja nie usunie nierówności; może je wręcz dodatkowo pogłębić. Czytając Trzewia, zaczęłam układać własne wspomnienia na nowo i powoli rozumieć, jak tłumaczyć Neapol tym, którzy nie podzielają mojej fascynacji tym miejscem. Pojawiła się we mnie myśl, że to, co wydaje się chaosem, ma swoją własną logikę – pozostaje ona jednak nieczytelna dla przyjezdnych.

Pierwsza warstwa, nie ostatnie słowo

„Wypatroszenie” Neapolu miało oznaczać przebicie szerokich arterii przez najbardziej zatłoczone dzielnice – podobnie jak uczyniono to w Londynie czy Paryżu. Serao obawiała się, że zniszczy się w ten sposób życie tysięcy ludzi. I rzeczywiście – ustawa z 1885 roku, zwana Legge per il Risanamento (‘Uzdrowienie’), przyniosła Neapolowi szeroką aleję Corso Umberto i nowoczesną kanalizację, ale także dzielnice, z których wypchnięto dotychczasowych mieszkańców, oraz rozkwit spekulacji – tereny po wyburzeniach skupowano, by zarobić na ich wzroście wartości. Obawy dziennikarki okazały się w znacznej mierze uzasadnione. Według części opracowań przebudowa utrwaliła też podział na Neapol burżuazyjny i Neapol pozostawiony w zaniedbaniu.


Dziś mapa miasta wydaje się dużo bardziej złożona: bieda przeniosła się z czasem także na obrzeża (np. Scampia, osiedle z XX wieku), a w dzielnicach uważanych za najskromniejsze toczy się życie społeczne i kulturalne. Centrum historyczne zmienia się na naszych oczach pod wpływem masowej turystyki i gentryfikacji. Jednak znajomość losów Neapolu w końcu XIX wieku przypomina, że rozgardiasz, ubóstwo i ciasnota nie są jego naturą, lecz w znacznej mierze wynikiem decyzji, zaniedbań i interesów.

Moi znajomi wrócili z Neapolu z ulgą; ja, jak zawsze, z marzeniem o powrocie, przede wszystkim jednak – z mnóstwem pytań. Dziś wiem, że stolicy Kampanii nie da się zrozumieć po jednej wycieczce. Niestety nie da się jej zrozumieć także po jednej lekturze – może ona jednak stanowić doskonały punkt wyjścia. Reportaże Serao mają swoje granice, właściwe epoce, w której powstały. Nie brakuje w nich patosu, zdarzają się uogólnienia, zaś sama autorka pisała je z pozycji publicystki, nie badaczki. Zamiast widzieć w nich obiektywny, obowiązujący portret miasta, warto czytać je jako pierwszą warstwę. Kolejne dołożą później inni autorzy, jak choćby Walter Benjamin, Anna Maria Ortese czy Elena Ferrante. Dziś żałuję jednak, że wówczas, podczas wspólnej wyprawy, nie miałam w kieszeni reportaży Matilde Serao. Może, gdyby tak było, moi znajomi zostaliby w Neapolu choć o jeden dzień dłużej?

Matilde Serao, Trzewia Neapolu, tłumaczyła Jadwiga Miszalska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2026