kultura książki historia

Dekameron, czyli życiowe historie bez cenzury

Dekameron to historie o zdradach, pierwszych doświadczeniach erotycznych, „występnym i brudnym życiu mnichów” i towarzyskich fortelach prowadzących do cielesnych uniesień – wszystko zaserwowane w łatwo przyswajalnej formie krótkich opowiadań, w sam raz do czytania na majowym pikniku.

Przyznaję z ręką na sercu: na Italianistykę poszłam z miłości do trzech Włochów. Pech chciał, że w chwili, gdy odkryłam te emocjonalne ciągoty, żaden z nich już dawno nie żył. Nie mogę jednak powiedzieć, by mnie to zmartwiło – tak długo, póki mogłam czytać to, co Boccaccio, Petrarka i Dante po sobie pozostawili.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy przepada za poezją. Nie każdy ma też ochotę, szczególnie po długich, ciemnych miesiącach zimy, wyruszyć w literacką podróż po Piekle. Natomiast każdy, nawet bez większego wysiłku intelektualnego, może zachwycić się Dekameronem Boccaccia.

Rzecz dzieje się w 1348 r., w okolicach Florencji. Grupa 10 szlachetnie urodzonych florentyńczyków (siedmiu panien i trzech młodzieńców) skrywa się na wsi przed trawiącą miasto zarazą. W czasach pozbawionych playstation i internetu młodzież zabija nudę, opowiadając sobie krótkie historie. Przez dziesięć dni zbiorą ich setkę, zbliżając kompozycję książki do tej znanej z Baśni tysiąca i jednej nocy.

"Opowieść z Dekameronu" (1916) pędzla J. W. Waterhouse'a.
„Opowieść z Dekameronu” pędzla J. W. Waterhouse’a.

Kto myślał, że opowieści, którymi dzielił kwiat florenckiej młodzieży (i to z przewagą narracji niewieścich) będą skromne i cnotliwe, ten srogo się pomylił. W Dekameronie nie brakuje historii o zdradach, pierwszych doświadczeniach erotycznych, „występnym i brudnym życiu mnichów”, towarzyskich fortelach prowadzących do cielesnych uniesień. Jest tu niemało oszustów (którym zazwyczaj los uciera nosa), kilka odważnych białogłów, tłum naiwnych mężów i jeden podany na obiad sokół. To wszystko zaserwowane w łatwo przyswajalnej formie krótkich opowiadań, w sam raz do czytania na majowym pikniku.

Maniaków intertekstualności zainteresuje podtytuł Dekameronu – Prencipe Galeotto (książę Galeot). Ta tajemnicza postać, znana z rycerskiego eposu o miłości Lanceolota i Ginewry, była pośrednikiem tajnych miłostek. Galeota przyzywa również Dante Alighieri w piątej pieśni Piekła, podczas spotkania z duszami skazanymi za niepohamowaną zmysłowość. Zgodnie z podtytułem, miłość jest osią, wokół której krążą historie utrwalone na kartach przez Boccaccia.

Dekameron warto nie tylko przeczytać, ale również obejrzeć. Jego ekranizacja w reżyserii Pasoliniego, nakręcona w latach siedemdziesiątych zeszłego wieku, pokazuje, że mimo upływu lat, u Włochów niewiele się zmieniło. Dzieło Boccaccia wciąż pozostaje pochwałą witalności, sprytu, radości życia. Bez cenzury.

Dekameron
Kadr z ekranizacji Dekameronu w reżyserii Pasoliniego.