kultura historia sztuki piękne

Łagodność greckich świątyń

Grecka łagodność kryje się w jej świątyniach, wzniesionych w szczególnym, kobiecym stylu. W stylu jońskim.

Gdyby ktoś chciał określić płeć dwóch najbardziej znanych starożytnych państw, Grecji i Rzymu, niechybnie doszedłby do wniosku, że Grecja jest bez wątpienia kobietą, podczas gdy Rzym prezentuje się po męsku. O Grecji bezwiednie myślimy jako o „niej”, podczas gdy na Rzym mówimy „on”, choć w innych językach „Roma” jest rodzaju żeńskiego. Co takiego decyduje o kobiecości lub męskości tych dwóch państw, w których przecież warunki społeczne były podobne i w których bynajmniej nie dominowały kobiety?

Otóż kryterium to stanowi łagodność, która w Grecji widoczna jest niemal na każdym kroku, a której brakuje Rzymowi.

Łagodność wpisana jest w grecki krajobraz. Stanowi o niej harmonijne połączenie lazurowego morza i lądu, pełne malowniczych zatoczek. Łagodność kryje się w miękko zarysowanych górskich szczytach, które nie odstraszają swoją wyniosłością ani potęgą, ale delikatnymi łukami wznoszą się ku niebu. Łagodność grecka to rozkołysane gaje oliwne, to szumiące delikatnie morskie fale, wreszcie urzekający spokój Cyklad, które bogowie w chwili zadowolenia porozrzucali po Morzu Egejskim, by stanowiły pomost między Europą i Azją. Łagodność kryje się w stadach owiec i kóz pasących się na polach, obłokach sunących powoli na błękitnym niebie.

Jednak to nie wszystko. Grecka łagodność kryje się w jej świątyniach, wzniesionych w szczególnym, kobiecym stylu. W stylu jońskim.

Grecki krajobraz pełen jest łagodności
Grecki krajobraz pełen jest łagodności


O sztuce greckiej słów kilka

Sztuka grecka stanowi pojęcie bardzo szerokie – obejmuje nie tylko architekturę, malarstwo czy rzeźbę, ale również literaturę, choć najczęściej wymienia się pod tym hasłem tylko trzy pierwsze elementy. Jej początki sięgają de facto początków istnienia Hellady, jednak zwyczajową datą graniczną jest tu rok 1200, czyli okres po upadku kultury mykeńskiej. Jej koniec, a przynajmniej koniec klasycznej sztuki greckiej, przypada na I wiek p.n.e,, kiedy Hellada dostała się pod panowanie rzymskie. Co ciekawe, sztuka ta rozwijała się przez niemal półtora tysiąclecia bez względu na to, jakie mocarstwo chwilowo dzierżyło w swoich rękach stery rządów w greckich polis; bez względu na liczne wojny toczone bezustannie przez poszczególne kraje i bez względu na zagrożenie perskie. Co więcej, bezustannie ewoluowała. Chcąc zastosować fachową terminologię, możemy wyróżnić trzy podstawowe okresy rozwoju greckiej sztuki: archaiczny, trwający mniej więcej od roku 1200 do 480 p.n.e., klasyczny, znacznie krótszy, który trwał od roku 480 do 323 p.n.e, i wreszcie hellenistyczny, trwający w roku 323 do ok. 30 p.n.e. Cezurami owych okresów były ważne wydarzenia historyczne – i tak na przykład rok 480 p.n.e. to data zniszczenia Aten w wojnach perskich oraz bitwy pod Salaminą; rok 323 p.n.e. to data śmierci Aleksandra Wielkiego, a ostatnia, rok 30 p.n.e., to rok śmierci Kleopatry, ostatniej władczyni Egiptu. W tym roku wszystko, co nosiło w sobie grecki pierwiastek, dostało się w ręce Rzymian za sprawą Oktawiana Augusta.

Dorycka świątynia w Paestum
Dorycka świątynia Posejdona w Paestum


Trzy porządki architektoniczne

Hellada miała doprawdy wiele szczęścia, że zamieszkiwała ją ludność obdarzona nie tylko wybitnymi umysłami i wolnym duchem, ale również zamiłowaniem do wszelkiego rodzaju sztuki, w tym do architektury. Pozwalając sobie na odrobinę uszczypliwości, można stwierdzić, że mieli na to czas, gdyż wszelkie obowiązki domowe wykonywali za nich niewolnicy i… kobiety. Ponieważ był to naród obdarzony niezwykłym wyczuciem piękna i zmysłem twórczym, nie brakowało w nim wybitnych jednostek, które za cel swego istnienia uważały wzniesienie konstrukcji jak najdoskonalszej. Ostatecznie doszło w Helladzie do wykształcenia trzech porządków, które są nam, współczesnym, dobrze znane – choćby z wakacji w Grecji czy innego śródziemnomorskiego kraju.

Do upadku kultury mykeńskiej przyczynili się Dorowie, półdzicy najeźdźcy z północy, którzy przynieśli Grecji w darze cztery „wieki ciemne” oraz styl architektoniczny zwany stylem doryckim. Bez ogródek można powiedzieć, że nie należał od do najpiękniejszych, za to na pewno do praktycznych, co stwierdzimy, podziwiając choćby Partenon czy świątynię Posejdona we włoskim Paestum. Styl ten, nie bez powodu nazywany męskim, charakteryzował się ciężkimi proporcjami, monumentalnością i surowością. Jego najbardziej charakterystyczny element stanowiły kolumny – grube w stosunku do wysokości i odległości między nimi.

Łagodny styl kobiecy, który przestudiować można na przykładzie Erechtejonu, reprezentowany jest przez porządek joński. Jego nazwa wywodzi się z miejsca, w którym się narodził – Jonii w Azji Mniejszej, zamieszkiwanej przez grecką ludność. Cechuje go lekkość, smukłość proporcji i ozdobność. Kolumny jońskie są smuklejsze od doryckich, dlatego stosuje się ich więcej. Charakterystycznym elementem tego harmonijnego stylu jest głowica kolumny posiadająca woluty, które przypominają ślimaka lub zwinięte baranie rogi. Porządek joński największą popularnością cieszył się w okresie hellenistycznym, a swoim zasięgiem obejmował nie tylko Helladę, ale również Wielką Grecję (czyli południową Italię) oraz wybrzeża Azji Mniejszej.

Najmłodszy z porządków architektonicznych to porządek koryncki. Narodził się on na przełomie wieków V i IV p.n.e., a charakteryzuje się głowicą o kształcie kosza zwieńczonego akantem. Triumfy święcił za panowania rzymskiego, gdyż niebywale przypadł go gustu mieszkańcom Wiecznego Miasta. W architekturze określa się go stylem dziewczęcym i faktycznie może przywodzić na myśl takie skojarzenia.

Spośród tych trzech porządków największą łagodnością i miękkością linii odznacza się porządek joński, podobnie jak świątynie w nim wzniesione. Za najsłynniejszą z nich uznaje się zaś znajdujący się na akropolskim wzgórzu Erechtejon, który, na szczęście, zachował się w większości do dziś.

Erechtejon
Erechtejon


Pod łagodnym spojrzeniem Kariatyd

Erechtejon stanowi architektoniczny cud uważany za szczytowe osiągnięcie stylu jońskiego. Wzniesiony został jako jedna z pierwszych budowli na Akropolu ku czci ateńskiego władcy Erechteusza, jednak uległ całkowitemu zniszczeniu w czasie wojen perskich (w 480 p.n.e. Persowie spalili miasto). Jego odbudowa miała miejsce w latach 421–406 p.n.e., czyli w czasie wojny peloponeskiej.

Świątynia ze względu na ukształtowanie terenu posiada cztery poziomy. Zbudowana została z trzech złączonych ze sobą brył na planie prostokąta. Do każdej bryły prowadziło osobne wejście. Główny budynek stanowiła środkowa świątynia z fasadą zwróconą na wschód, przed którą umieszczono sześć jońskich kolumn. Od strony północnej natomiast znajdował się duży portyk otoczony jońską kolumnadą.

Jednak to nie główne bryły stanowią o wspaniałości tej niewielkiej przecież świątyni, ale całkowicie nowoczesne i niespotykane jak na owe czasy rozwiązanie, którym jest budzący do dziś podziw portyk południowy, zwany „gankiem Kor”. Portyk ten jest całkowicie niedostępny zarówno z zewnątrz, jak i z wewnątrz świątyni, a jego zadaszenie oparte jest na sześciu kariatydach, czyli kolumnach-kobietach dźwigających na głowach elementy architektoniczne. Kariatydy stanowiły bardzo charakterystyczny element stylu jońskiego, podobnie jak ich męskie odpowiedniki – Atlanty (Atlasy). Kariatydy nadają portykowi wrażenia lekkości i gracji; emanują łagodnością i kobiecym wdziękiem. Niestety nam, współczesnym, świątynia ukazuje się w kolorach niezbyt efektownych, jednak za czasów Peryklesa Erechtejon ozdobiony był ciągłym fryzem wykonanym z sinoniebieskiego kamienia eleuzyjskiego, stanowiącego tło, podczas gdy postacie na nim przedstawione wykuto w żółtawym marmurze pentelickim, co dawało niesamowity efekt.

Obecnie oryginały znajdują się w muzeum pod akropolskim wzgórzem, natomiast strop portyku w Erechtejonie wspierają ich wierne kopie. Obok sześciu milczących, wyniosłych kobiet, pochylających łagodnie głowy pod ciężarem na nich spoczywającym, nie sposób przejść obojętnie. Ich spojrzenia pełne są melancholii i smutku, jakby z tęsknoty za pięknem starożytnego świata, który już przeminął.

Fot. MollySVH / Flickr, CC BY 2.0
Nazwa „Kariatyda” wywodzi się greckiego karyatides czyli „dziewczyny ze wsi Karyai” (kobiety sprzedane w niewolę po zburzeniu sprzyjającej Persom wsi Karyai). Były one zmuszane do ciężkiej pracy. Odmianą kariatydy jest kanefora – podpora w kształcie kobiety niosącej na głowie kosz z kwiatami lub owocami. Legenda głosiła, że kobiety sprzeciwiając się bogom za karę zostały zamienione w kolumny towarzyszące podporze budowli. Fot. MollySVH / Flickr, CC BY 2.0


Przybytek Nike

Wchodząc na świątynne wzgórze Akropolu, zauważamy od razu tę niewielką świątynię, stanowiącą prawdziwą perełkę wśród ateńskich zabytków. Oficjalnie wzniesiona została w V wieku p.n.e, jednak jej historia sięga okresu archaicznego – już wówczas na jej obecnym miejscu znajdował się inny przybytek. W czasach kultury mykeńskiej był to monumentalny bastion, a w czasach Pizystrata (VI w. p.n.e.) oddawano w tym miejscu cześć Atenie Zwycięskiej. Gdy w 480 roku p.n.e. Persowie spalili Ateny (największej szkody doznał właśnie Akropol), świątynia uległa całkowitemu zniszczeniu. Odbudowa rozpoczęła się w roku 478 p.n.e., jednak szybko musiano jej zaprzestać, bowiem w pierwszej kolejności należało zrekonstruować Propyleje i Partenon. Co ciekawe, pierwotnie ta niewielka świątynia znajdowała się znacznie wyżej, jednak podczas rekonstrukcji w roku 445 p.n.e. postanowiono obniżyć taras do poziomu Propylejów – i tak już zostało. Dziś przybytek Nike wita nas jako pierwszy podczas zdobywania Propylejów i, w porównaniu do monumentalnych obiektów akropolskich, wzbudza zachwyt swoją filigranowością. Budowę świątyni oficjalnie zakończono w roku 421 p.n.e., jednak prace trwały jeszcze osiem lat. Bardzo znamienny jest fakt, że budowa przebiegała podczas wojny peloponeskiej – konfliktu, który położył kres demokracji ateńskiej i jej hegemonii wśród państw Hellady.

Mało kto wie, że świątynia Nike nie była bynajmniej dedykowana bogini o tym imieniu, ale Atenie. Tak się bowiem składa, że samo imię „Nike” (zwycięska) stanowiło pierwotnie przydomek wojowniczej bogini-dziewicy. Kult Ateny bezsprzecznie związany był z Akropolem od najdawniejszych czasów, toteż nic dziwnego, że wzniesiono jej tam najwięcej świątyń. Dopiero później posąg znajdujący się wewnątrz przybytku zyskał miano „Nike Apteros”, czyli „Nike Bezskrzydłej”. Faktycznie, w greckiej mitologii obie boginie funkcjonowały oddzielnie, przy czym rzymskim odpowiednikiem Ateny była Minerwa, natomiast Nike czczona była przez Rzymian jako Wiktoria.

Budowla wzniesiona została z marmuru pentelickiego, co nadawało jej pełen łagodności charakter. Wejście na taras świątyni stanowiły małe boczne schody po prawej stronie Propylejów. To rozwiązanie architektoniczne budzi podziw do dziś. Główną ozdobę świątyni, decydującą o jej pełnym gracji wizerunku, stanowiły cztery kolumny jońskie umieszczone z przodu i cztery z tyłu. Dziś budowla nadal wprawia w zachwyt kolejne rzesze turystów, a jej usytuowanie daje możliwość przystanięcia na chwilę w drodze na szczyt i nacieszenia oczu niepowtarzalnym wdziękiem.

Świątynia Nike
Świątynia Nike została całkowicie rozebrana w wieku XVIII w., z powodu budowy przez Turków bastionu na Akropolu. Odbudowano ją w 1835 r. przy użyciu oryginalnych elementów i materiałów. W latach 1936–1940 dokonano gruntownej naprawy fundamentów, przy okazji ponownie rozbierając i, dokładniej niż poprzednio, rekonstruując samą świątynię. Fo. Jebulon / Wikimedia, CC0 1.0

 

Świątynie wznoszone w łagodnym stylu jońskim powstawały nie tylko w Helladzie, ale również na wyspach, w Azji Mniejszej oraz na terenach skolonizowanych przez Greków. Warto wymienić choćby świątynię Artemidy w Efezie, z której do dziś zachowały się niewielkie fragmenty, w tym część kolumny, Herajon na wyspie Samos czy słynny Ołtarz Pergamoński, którego rekonstrukcję można podziwiać w Muzeum Pergamońskim w Berlinie. Wszystkie te budowle odznaczały się tym samym łagodnym pięknem. Do naszych czasów zachowało się niewiele z nich – można więc jedynie wyobrażać sobie, jak harmonijnie wtapiały się w grecki krajobraz. To, co przetrwało lub zostało zrekonstruowane, zachwyca swym kunsztem, prostotą połączoną z elegancją, prawdziwie cudownym tchnieniem starożytności.

 

Zdjecie główne (Kariatydy Erechtejonu): lensnmatter / Flickr, CC BY 2.0

Bieżący temat

Łagodność

Odrobina delikatności na co dzień.


kalendarz wpisów