design kultura sztuki piękne styl życia

Noce z Leonardem. Kilka słów o prezencie idealnym

W tym roku, jak zwykle, w przygotowanie prezentów włożyłam czas, wysiłek i serce. Szukając inspiracji do przygotowania podarunku idealnego, pomyślałam o kończącym się jubileuszu pięćsetlecia śmierci jednego z największych geniuszy wszechczasów.

Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia zawsze sprawiały mi nie mniej radości, niż same święta. Od kiedy sięgnę pamięcią, adwent – a więc czas oczekiwania – stanowił jeden z najbardziej pracowitych okresów w całym roku, także dlatego, że prezenty bożonarodzeniowe miały być czymś wyjątkowym, innym od upominków, które daje się z okazji urodzin czy imienin. Prezent wyjątkowy musi być przemyślany, szczególny i przygotowany z sercem, a niekiedy i ze sporym wysiłkiem. Dlatego też od zawsze, krótkie, ciemne grudniowe dni adwentu upływały mi na zmaganiu się z różnorodną materią, z której w rezultacie powstawały mniej lub bardziej udane, ale zawsze własnoręcznie wykonane prezenty.

Jak mawiał Cyceron consuetudo est altera natura, a od swojej natury nie ma ucieczki. W tym roku także nie oparłam się pokusie, aby w część prezentów włożyć swój czas, wysiłek i serce. Szukając inspiracji do przygotowania podarunku idealnego, pomyślałam o kończącym się jubileuszu pięćsetlecia śmierci jednego z największych geniuszy wszechczasów.

W mijającym roku o Leonardzie da Vinci i jego twórczości napisano niemało – ten archetyp „człowieka Renesansu” wciąż nie przestaje zadziwiać i zaskakiwać. Nie było chyba takiej dziedziny twórczości i nauki, w której nie spróbowałby – z sukcesem – swoich sił. Jego obrazy niezmiennie fascynują doskonałością proporcji, delikatnością, miękkością modelunku i precyzją szczegółu. Wśród tych licznych, dopracowanych detali szczególną uwagę zwracają dekoracje tkanin. Przykładowo Dama z gronostajem, którą już od 20 grudnia będziemy znów mogli podziwiać w Muzeum książąt Czartoryskich w Krakowie, ubrana jest w suknię ozdobioną delikatnym złotym ornamentem. Podobny, skomplikowany geometryczny motyw odnaleźć można także na jednym z najdroższych dzieł świata – tajemniczym portrecie Zbawiciela Świata (Salvador Mundi) zakupionym w ostatnich latach do prywatnej kolekcji (zdjęcie poniżej), a także na stroju właścicielki najsłynniejszego uśmiechu świata.

Dowodem na szczególne zainteresowanie Leonarda tworzeniem wzorów niebywale skomplikowanych, dekoracyjnych, a jednocześnie uporządkowanych z matematyczną wręcz precyzją jest wyjątkowo rzadka seria miedziorytów zwana Węzłami Leonarda (I nodi vinciani). Prace zachowane m.in. w Mediolanie, w Bibliotece Ambrozjańskiej, zostały wykonane według rysunkowych projektów mistrza przez nieznanego rytownika. Około 1500 roku tego typu drukowane wzory haftów cieszyły się w Italii sporym zainteresowaniem, jednak z biegiem czasu większość z nich uległa zniszczeniu. Dziś stanowią dużą rzadkość. Nazwa nodi odnosi się do charakterystycznej formy przedstawień – w kole, jak w węźle, splatają się po wielokroć sznury, tworząc hipnotyczny, zawiły wzór. Całość zbudowana jest wyłącznie z linii sznura. a jedynym elementem wzbogacającym ich znaczenie są wkomponowane weń litery układające się w napisy ACADEMIA DI LEONARDO czy ACADEMIA LEONARDI VINCI.  Z tej też przyczyny leonardiańskie Węzły uznawane są za emblematy szkoły sztuk i nauk projektowanej przez geniusza. Trudno o lepszą wizualną syntezę wiedzy, piękna i kunsztu.

W czasie swojej podróży po Italii Albrecht Dürer nabył do swojej kolekcji miedzioryty wykonane według projektów Leonarda. Sądząc, że to sam mistrz wykonał ryciny, postanowił niejako zmierzyć się z nim na kunszt graficzny. Kompozycje widoczne na charakteryzujących się miękką i delikatną linią miedziorytach przetransponował na język drzeworytu. Dzięki temu powstały silnie skontrastowane, wyraziste prace norymberczyka. Jeszcze do 6 stycznia 2020 ten niezwykły hołd złożony Leonardowi można podziwiać na monograficznej wystawie Dürera w wiedeńskiej Albertinie.


Choć przez wiele lat ryciny zrealizowane według projektów Leonarda pozostawały na uboczu zainteresowań badaczy, w ostatnim czasie zyskały na popularności. Wśród historyków sztuki warto wymienić Caroline Cocciardi, autorkę książki Leonardo’s Knots. Co ciekawe, zainspirowały także matematyków. Jednym z bardziej interesujących przedsięwzięć była próba omówienia tychże węzłów przy pomocy matematycznej teorii… węzłów. Ta stosunkowo młoda dziedzina matematyki jako część topologii zajmuje się badaniem kształtów. Efekt badań Józefa H. Przetyckiego tyko potwierdza, że dla Leonarda nie istniały podziały na dziedziny sztuki, nauki, wreszcie – wszelkiej działalności ludzkiej. Fascynował go świat, który jako naukowiec i artysta starał się poznać, zrozumieć i przedstawić, a nawet, dzięki przeróżnym maszynom własnej inwencji, udoskonalić. Jego projekty struktur aerodynamicznych, a także instrumentów muzycznych doczekały się  po setkach lat licznych prób realizacji. Podobnie było z projektem damskiej torebki, którą w 2012, pod nazwą La Pretiosa, postanowiła zrealizować florencka marka galanteryjna Gherardini.

Przyznam, że nie udało mi się znaleźć informacji o tym, czy ktoś kiedyś pokusił się o wykorzystanie Węzłów Leonarda do zrealizowania haftu. Niezależnie od tego, czy tak było, myśl ta wydała mi się nieodparcie kusząca. A że niektórym pokusom po prostu warto ulegać, nie opierałam się zbytnio. Pojawiające się na obrazach ornamenty najczęściej wykonywano złotą lub czarną nicią na czarnych, purpurowych, niekiedy błękitnych tkaninach. Wybrałam czerń i złoto – podobnie jak Gioconda i Cecylia Gallerani. Aby haft był jak najbliższy haftom renesansowym, zdecydowałam się zastosować techniką hafciarską określaną jako „gold work”. Polega ona na aplikowaniu złotej nici na powierzchnię tkaniny, dzięki czemu owa sztywna nić nie przenika przez podłoże. Powolna, drobiazgowa praca, wymagająca uwagi i precyzji, pozwala docenić kunszt Leonarda na zupełnie nowej płaszczyźnie. Każde kolejne wbicie igły odsłania uporządkowaną precyzję projektu oraz doskonale przemyślaną powtarzalność i naprzemienność motywów. Zmusza, by pamiętać, że każde skrzyżowanie nici ma znaczenie, a efekt końcowy zależny jest od najdrobniejszego nawet splotu.

Poduszka dekorowana ornamentem autorstwa Leonarda, przeniesiona dzięki rycinie wybitnego, choć nadal nieznanego z imienia rytownika, powstaje z myślą o kimś wyjątkowym. Nadal nie jest gotowa, ale do świąt zostało jeszcze kilka cichych, pracowitych nocy… Oby jak najdłuższych.

 

 

Literatura:

Cocciardi Caroline, Leonardo’s Knots, 2019  

Leonardo e l’incisione: stampe derivate da Leonardo e Bramante dal XV al XIX  secolo, a cura di Clelia Alberici, Milano 1984

Przetycki Józef H., Knots Theory: from fox 3-colorings of links to Yang-Baxter Homology and Khovanov Homology, 2018

Samek Sergio Ludovici, Leonardo minore all’Ambrosiana, „L’Italia grafica” 1964, s. 11-16