kultura sztuki piękne

Rafael z Urbino. W cieniu zamku da Montefeltro

Namalował 40 słynnych Madonn o delikatnych, słodkich twarzach. Jego dziełem są też słynne freski z komnat Pałacu Watykańskiego. Turyści biegnący do Kaplicy Sykstyńskiej nie zawsze uważnie im się przyglądają, a szkoda – czarują mistrzostwem malarskim Rafaela. W tym roku minęło 500 lat od śmierci jednego z trzech największych artystów włoskiego renesansu. Zmarł w Rzymie i tam jest pochowany, ale jego artystyczna i życiowa droga zaczęła się w niewielkim Urbino.

Urbino, niewielkie, spokojne miasto, które dziś znalazło się poza głównymi włoskimi szlakami turystycznymi, w renesansie tętniło życiem. Pod rządami Federica da Montefeltro (1422–1482) stało się potężnym centrum artystycznym i politycznym. Teraz w roku akademickim gwarem wypełniają je studenci.

Miasto jest malowniczo położone u podnóża Apeninu Umbryjsko-Marchijskiego (część Apeninów Środkowych); 50 km na północ  leży państwo San Marino. W pobliżu miasta znajduje się rezerwat przyrody Gola del Furlo.

Miłośnicy renesansu poczują się w Urbino jak w raju. Gdyby nie samochody, można by mieć wrażenie, że na wąskich, pokrytych brukiem uliczkach, wśród kamieniczek ze złocistej cegły, zatrzymał się czas.

Nad Urbino góruje potężny zamek, który przez 18 lat wznoszono z nadania Federica. Jego portret znamy wszyscy z dyptyku autorstwa Piera della Francesca, reprodukowanego w licznych podręcznikach i należącego dzisiaj do zbiorów galerii Uffizi. Montefeltro ukazany jest profilem, tak samo jak jego żona, Baptysta Sforza. Federico zawsze portretowany był z lewej strony –  gdy miał 20 lat, w pojedynku stracił prawe oko oraz kawałek nosa i nie chciał chwalić się światu swoim kalectwem.

Słynny dyptyk pędzla Piera della Francesca


Włoskie Ateny


W XV wieku jego dwór nazywano Atenami Włoch, a samego księcia – światłem Włoch
 – napisała Bożena Fabiani w Gawędach o sztuce. Federico był kondotierem, najemnym wojownikiem, mistrzem w swoim fachu. Na wojaczce zbił fortunę. Walczył na zlecenie papieży, książąt i królów. To, co zarobił, inwestował w Urbino. W 1474 r. papież nadal mu tytuł książęcy. Źródła historyczne nie przedstawiają jednoznacznego portretu księcia. Wiadomo jednak na pewno, że był miłośnikiem sztuki i nauki, a na swoim dworze nie musiał obawiać się spisku, bo powszechnie go szanowano.
Za rządów Federica i jego dwóch następców Palazzo Ducale w Urbino tętniło życiem. Tam Baldassare Castiglione napisał słynnego Dworzanina, dzieło będące podręcznikiem dobrego wychowania. Federico książki uwielbiał. Jak podkreśla Bożena Fabiani, miał najwspanialsze zbiory w całej Italii, trzymał armię kopistów – 40 czy 50 osób przepisywało mu na pergaminie starożytne rękopisy i współczesne dzieła warte uwagi, miał też na swe usługi tłumaczy z greki i łaciny.
W apartamentach księcia Federica znajduje się niewielkie pomieszczenie – jego gabinet zwany studiolo, ze ścianami wyłożonymi intarsjowanym drewnem. Tam ponoć da Montefeltro lubił oddawać się lekturze.

Madonna Sykstyńska, 1513 lub 1514 r.


Dzieciństwo Rafaela

Ojciec twórcy Madonny Sykstyńskiej był nadwornym malarzem Federica da Montefeltro. W domu, w którym mieszkała rodzina Santi, przy via Rafaello, mieści się dzisiaj muzeum. W jednym z niewielkich pomieszczeń, gdzie ponoć urodził się Rafael, można obejrzeć jego młodzieńczy fresk.

Rafael wcześnie został sierotą. Gdy miał osiem lat, zmarła jego matka, a cztery lata potem – ojciec. Zanim to się stało, chłopiec chłonął atmosferę ojcowskiej pracowni malarskiej i pod jego okiem brał pierwsze lekcje. Bywał też z Giovannim na dworze księcia da Montefeltro i mógł podziwiać prace m.in. Piera della Francesca, Pedra Berruguete czy Antonia del Pollaiuolo.
Po śmierci ojca opiekę nad Rafaelem przejął wuj, ksiądz o imieniu Bartolomeo. Za jego pozwoleniem uzdolniony chłopiec rozpoczął naukę w pracowni słynnego już Perugina, jak zwano Pietra Vannucciego, w Perugii. Według Vasariego, uczeń szybko prześcignął mistrza.
Do Urbino Rafael wrócił dopiero w 1505 r., na dwór syna Federica, Guidobalda. Artysta był już opromieniony sławą, pracował m.in. we Florencji, Sienie i Rzymie. Na prośbę Guidobalda stworzył kilka dzieł, m.in. portrety księcia i jego żony Elżbiety Gonzagi oraz Madonnę zwaną Orleańską.
W 1506 r. opuścił rodzinne miasto; pracował potem m.in. w Perugii i Florencji. W 1508 r. papież Juliusz II wezwał artystę do Rzymu. Po śmierci Juliusza Rafael pracował dla Leona X. W ciągu 12 lat stał się artystyczną gwiazdą Rzymu. Zachwycano się jego urodą, talentem i dziełami. Podziwiał niegdyś starszych od siebie – Leonarda da Vinci i Michała Anioła – a teraz tworzy z nimi trójcę renesansowych mistrzów. Obu sportretował na słynnym fresku Szkoła ateńska w Watykanie. Da Vinci jest Platonem, a Michał Anioł – Heraklitem. Na tym fresku odnajdziemy też podobiznę samego artysty.

Szkoła Ateńska, 1511 r.


W Panteonie się skończyło

Malarz z Urbino pochowany jest w Panteonie, jednej z najsłynniejszych budowli w Rzymie. Gdy już nasycimy oczy widokiem monumentalnej kopuły z oculusem w środku, warto zerknąć na grobowiec Rafaela.
Malarz chciał spocząć w Panteonie, nie myślał o rodzinnym grobie w Urbino, i przeznaczył na to zawrotną na tamte czasy sumę 1.5 tys. złotych dukatów. Zapobiegliwie zamówił też u swojego ucznia Lorenzetta posąg Madonny z Dzieciątkiem, który zdobi niszę nad grobowcem. Zapewne znakomity malarz, bożyszcze rzymian, nie przypuszczał, że jego ciało zostanie tam złożone tak wcześnie. Zmarł przecież w wieku zaledwie 37 lat. Na jego grobowcu wyryto epitafium pióra poety Pietra Bembo: Tu spoczywa Rafael. Bałem się tego, co niezgłębione, pokonałem zwyczajne, wielkim równy, tylko śmiertelne zmarło ze mną.
Warto też zajrzeć do galerii w Palazzo Barberini, by popatrzeć na Narcyza Caravaggia oraz na La Fornarinę Rafaela Santiego. „Fornarina”, czyli piekareczka, była wielką miłością Rafaela. Śliczną 17-latkę ujrzał, gdy wychodziła z kąpieli w Tybrze. Urzeczony jej urodą, wykupił ją od ojca piekarza. Dom, w którym mieszkała, stoi do dziś przy Porta Settimiana.
Małgorzata, bo tak piękna dziewczyna miała na imię, zamieszkała z Rafaelem i pozowała mu do obrazów. Z obrazu w Palazzo Barberini patrzy ufnie w stronę widza – a tak naprawdę tego, który ją malował – ciemnowłosa i ciemnooka piękność. Na ramieniu ma opaskę z napisem „Raphael”.

La Fornarina, 1518–1520 r.


Klamra Wielkiego Piątku

Rafael zmarł 6 kwietnia 1520 r. w Wielki Piątek. Stało się to dokładnie 37 lat po tym, jak przyszedł na świat w Urbino. W Wielki Piątek 6 kwietnia 1483 r. Maria di Ciarla, żona malarza Giovanniego Santiego, urodziła chłopca, któremu nadano imię Raffaello.
Giorgio Vasari, renesansowy biograf artystów, tak pisał na początku tekstu o autorze Madonny ze szczygłem, którego nazywał „boskim”: Jak dalece niebo okazało się szczodre i błogosławione, obdarzając łaskawie tylko jednego człowieka swymi skarbami, dzielonymi przez wieki między wielu, to właśnie widzi się w osobie świetnego i pełnego wdzięku Rafaela Sanzio z Urbino. (…) Z Rafaela natura uczyniła ludzkości dar: zniewolona przez sztukę Michała Anioła, dzięki Rafaelowi zabłysnąć mogła i sztuką, i pięknymi obyczajami. (Giorgio Vasari, Żywoty najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów, tłum. Karol Estreicher).

500-lecie śmierci Rafaela obchodzone jest w cieniu epidemii koronawirusa. Urbino nie mogło zrealizować swojego planu obchodów rocznicowych i dać się szerzej poznać światu. A przecież dobrze byłoby odwiedzić miasto, w którym urodził się człowiek opisany przez Vasariego słowami: Bo ty, o Sztuko Malarstwa, ty możesz nazwać się najszczęśliwszą w owych czasach, gdyż należał do ciebie artysta, dzięki którego cnotliwości i obyczajom wyniesiona zostałaś pod niebiosa. Oby szybko nastąpiła ku temu okazja.

 

Zdjęcie główne: Palazzo Ducale w Urbino, fot. Fabio Demitri / Wikimedia, CC BY-SA 4.0