cyklicznie sapere aude historia styl życia

Śródziemnomorskie mydła

Historia powstania tego zbawiennego dla naszej codziennej higieny wynalazku jest tajemnicza, wielowątkowa i do dziś nie do końca wyjaśniona. Nie musimy dodawać, że rozgrywa się nad Morzem Śródziemnym…

Choć sklepowe półki uginają się od obiecujących cuda nowinek kosmetycznych, to na proste pytanie, bez jakiego produktu do codziennej pielęgnacji NAPRAWDĘ nie moglibyśmy się obyć, odpowiedź wydaje się oczywista: bez mydła. W różnych postaciach – klasycznej kostki, pasty, płynu, pianki czy żelu – należy do higienicznego niezbędnika każdego z nas. Różnorodność dostępnych gatunków tego wynalazku może przyprawić o zawrót głowy: są mydełka dla niemowląt i wrażliwców, kolorowe i szare, perfumowane i hipoalergiczne, pieniące i szorstkie, glicerynowe i złuszczające, ziołowe i owocowe, drenujące i przeciwzmarszczkowe, antybakteryjne i dekoracyjne. W ich wyborze łatwo jest się pogubić, tym bardziej, że…

„Nie wszystko złoto, co się świeci”

Niestety większość produktów, które w dzisiejszych czasach oferowane są pod etykietą „mydło”, z prawdziwym mydłem, zdrowym i dobroczynnie działającym na naszą skórę, ma niewiele wspólnego. Tym, którzy nie uważali na lekcji chemii, przyda się zapewne krótkie przypomnienie: tradycyjne mydło to po prostu tłuszcz, najczęściej roślinny, oraz wodorotlenek sodu (ług) i woda. Tymczasem to, co widzimy w sklepach, to przede wszystkim kostki myjącepod względem składu zdecydowanie bliższe proszkom do prania: zawierają bowiem zaledwie do 10% naturalnego mydła, reszta zaś to detergenty syntetyczne, nasycone kwasy tłuszczowe, środki zapachowe i barwiące oraz konserwanty. Co prawda przyjemnie się pienią i usuwają brud, ale za to drastycznie naruszają pH skóry, powodując podrażnienia, nadmierne łuszczenie i wysuszenie.

Tepidarium pędzla Lawrence_Alma-Tademy (1836-1912)
Tepidarium pędzla Lawrence’a Alma-Tademy (1836-1912)

Starożytny śródziemnomorski wynalazek

Sięgnijmy jednak najpierw do korzeni i prześledźmy, jaką drogę przeszło mydło od towaru luksusowego do artykułu pierwszej potrzeby; od produktu w całości naturalnego do kosmetyku naszpikowanego chemią. Historia powstania tego zbawiennego dla naszej codziennej higieny wynalazku jest tajemnicza, wielowątkowa i do dziś nie do końca wyjaśniona.

Pierwsze udokumentowane wzmianki  o wytwarzaniu mydła – z popiołów drzew, olejów roślinnych, tłuszczu i ługu – znaleziono na sumeryjskich glinianych tabliczkach pochodzących z początku III tysiąclecia p.n.e. Prawdopodobnie mydło jest zatem osiągnięciem cywilizacji starożytnej Mezopotamii, której zawdzięczamy przecież wiele innych cennych dla ludzkości wynalazków, jak chociażby pismo klinowe, zegar słoneczny czy koło. Pierwsze mydło miało postać szarej pasty i było używane nie do mycia ciała, lecz raczej do wyprawiania skór, oczyszczania wełny i prania, a także w celach leczniczych. Podobnie stosowali je starożytni Egipcjanie, choć istnieją również zapisy na papirusach dowodzące, że próbowali oni połączyć tłuszcze zwierzęce i roślinne z solami alkalicznymi, aby stworzyć mydłopodobne substancje używane do regularnych kąpieli. Bez wątpienia jednak mydło zostało upowszechnione przez Fenicjan, około 600 lat p.n.e.

Fakty i mity

Jedna z antycznych legend utrzymuje, że łacińska nazwa mydła – sapo, z której wywodzi się chociażby angielskie soap, francuskie savon czy włoskie sapone, pochodzi od góry Sapo, na której zboczach starożytni Rzymianie składali ofiary ze zwierząt, spalanych na ołtarzach dla bóstw. Popiół mieszał się z tłuszczem ofiar, tworząc pianę, która spłukiwana wodą deszczową spływała do Tybru, gdzie jego właściwości jako pierwsze odkryły miejscowe praczki. Historia ta brzmi przekonywająco, lecz niestety jest najprawdopodobniej nieprawdziwa, biorąc po uwagę fakt, że nigdzie w Italii nie odnaleziono miejsca o takiej nazwie. I choć starożytni Rzymianie mieli prawdziwą obsesję na punkcie łaźni publicznych, to do swoich kąpieli nie używali mydła, ale wonnych olejków, oliwy zeskrobywanej narzędziem nazywanym strigil oraz prekursora współczesnego peelingu, czyli drobnego piasku.

Przyjmuje się natomiast, że po raz pierwszy słowo sapo padło w I wieku n.e. u Pliniusza Starszego w jego słynnej Historia Naturalis, gdzie opisuje on wytwarzanie mydła z łoju i popiołu. Rzymski badacz opowiada o tym z wyraźną dezaprobatą, jako o specyfiku stosowanym do włosów przez Galów. Według Pliniusza to przede wszystkim mężczyźni, nie zaś kobiety, używali popiołu bukowego do rozjaśnienia ciemnego koloru włosów do rudego, a nawet do blondu. Łacińska nazwa mydła prawdopodobnie pochodzi zatem bezpośrednio z celtyckiego słowa sapo lub germańskiego saipa, spokrewnionych z łacińskim sebum, oznaczającym tłuszcz lub łój. Nie zmienia to jednak faktu, że z całą pewnością już w I wieku Rzymianie używali mydła, co potwierdza wytwórnia tego specyfiku odkryta przez archeologów w Pompejach.

Jest oczywiście również możliwe, że mydło, najczęściej przypadkowo, odkryto w kilku miejscach na świecie jednocześnie. Tak czy inaczej, narodziny tego wynalazku miały miejsce w okolicach Morza Śródziemnego, choć w samej Europie to oliwa z oliwek na kilka stuleci wyparła mydło, zaś w średniowieczu istniało przekonanie, że zakaźną chorobą zaraża się poprzez kontakt z morowym powietrzem i tylko warstwa brudu na ciele stanowi barierę ochronną. Cóż, do dziś znane jest przecież powiedzenie: „Częste mycie skraca życie”…

The bath
The bath pędzla Lawrence’a Alma-Tademy (1836-1912)


Arabska rewolucja

Ponownie do kręgu kultury europejskiej mydło zawitało dopiero około XI wieku za sprawą Arabów, którzy jako wytrawni znawcy medycyny i chemii opracowali i udoskonalili technologię wyrobu mydła z oliwy, olejków aromatycznych oraz ługu sodowego. Ich receptura pozostaje w zasadzie aktualna do dzisiaj. Wiadomo, że już na początku VII wieku perfumowane i barwione płyny oraz twarde kostki mydlane były produkowane w palestyńskim Nablusie, libijskiej Kufrze czy syryjskim Damaszku. Dzięki wyprawom krzyżowym i intensywnym kontaktom handlowym z arabskimi kupcami, mydło trafiło do bogatych miast śródziemnomorskich: Marsylii i Wenecji, gdzie powstały pierwsze zakłady mydlarskie w Europie. Jednak największym potentatem w branży mydlarskiej stała się – i to na bardzo długo – Hiszpania. Jak wiele innych osiągnięć, tak i znajomość technologii wytwarzania mydła, zapewne już od VIII wieku, Hiszpanie zawdzięczali wieloletniemu panowaniu Arabów na Półwyspie Iberyjskim, zaś dostęp do najlepszych surowców naturalnych – dogodnemu położeniu geograficznemu.

Francuski wkład

Stosunkowo wcześnie, bo już na przełomie VIII i IX wieku, mydło pojawiło się na terenie Francji jako produkt rzemieślniczy wytwarzany przez kobiety, wśród których, niestety, często powodował oparzenia, a czasem nawet uszkodzenia wzroku. Mydła nadal używano głównie jako środka do prania; jednocześnie aż 2/3 produkcji należało przekazywać na potrzeby króla. Według jednej z anegdot, Ludwik XIV kazał ściąć trzech mydlarzy, których mydła podrażniały niewątpliwie bardzo wrażliwą królewską skórę. Wobec realnego zagrożenia, czterej pozostali w Paryżu specjaliści urządzili burzliwą naradę i, w efekcie, opracowali metodę, bazującą na wymogu miesięcznego suszenia mydła, co sprawiało, że stawało się znacznie delikatniejsze. Na przełomowe odkrycia w dziedzinie chemii, które mydło upowszechniły i przybliżyły je cenowo do możliwości zwykłego zjadacza chleba, trzeba było jednak jeszcze sporo poczekać. W okresie Rewolucji Francuskiej odkryto „sztuczną sodę”, a w XIX wieku – chemiczną strukturę tłuszczów, co pozwoliło na produkcję z wykorzystaniem chemicznych substytutów naturalnych surowców. Ciekawostką jest, że w oddalonej od krajów Południa Polsce pierwsze mydlarnie powstały dopiero w XIV wieku, a i wówczas tylko nielicznych było stać na ten nie tylko luksusowy, ale także iście „diabelski” wynalazek. Niesławnym symbolem braku higieny wśród naszych rodaków, jeszcze pod koniec XIX wieku, była tzw. plica polonica, a więc „polska choroba”, zwana potocznie „kołtunem” z powodu posklejanych z brudu włosów. Święcie wierzono, że rzeczony kołtun najskuteczniej chroni nie tylko przed wszelkimi chorobami, ale i… samym diabłem.

 

Śródziemnomorskie mydła naturalne, czyli powrót do źródeł

Największą mydlarską rewolucję przyniosło ubiegłe stulecie, kiedy to wynalezienie detergentu na dobre uniezależniło produkcję mydła od naturalnych składników, doprowadzając do dynamicznego rozwoju przemysłu chemii gospodarczej oraz do powstania gigantycznego biznesu kosmetycznego. Najbardziej liczy się w nim możliwie jak najniższy koszt produkcji i atrakcyjne opakowanie, zdecydowanie rzadziej zaś – dobro klienta i środowiska naturalnego, choć jednocześnie przecież marketing większości reklamowanych kosmetyków chętnie nawiązuje do pojęcia „naturalny”.

Prawdziwe, naturalne mydło nie wygląda co prawda równie atrakcyjnie – jest twarde, niekiedy nawet lekko chropowate i słabiej się pieni – ale za to nie podrażnia, wspaniale nawilża, działa kojąco i relaksująco, a nawet leczy. I choć przez wieki zmieniała się formuła chemiczna mydła, to w ostatnich latach postanowiono powrócić do korzeni. Znów na wagę złota są mydła wyrabiane ręcznie, według dawnych receptur – bez konserwantów, syntetycznych barwników, spieniaczy i substancji zapachowych. Bazują na naturalnych składnikach, do których zaliczamy przede wszystkim olej laurowy, odnawiający ochronny płaszcz hydrolipidowy skóry, oraz zmiękczającą i chroniącą skórę przed utratą wody dziewiczą oliwę z oliwek. Nie bez powodu zarówno laur, jak i drzewo oliwne uczyniono atrybutami bogów świata antycznego – ich działanie wykorzystywane jest do dziś zarówno w kosmetyce, lecznictwie, jak i w kuchni. Gdzie indziej zaś na świecie znajdziemy miejsce równie hojnie obdarzone przez naturę bogactwem tych składników, jak nie wokół Morza Śródziemnego?

 


Bieżący temat

Woda

Źródło, przemiana, życie. I odrobina ochłody.


kalendarz wpisów