W garażu trzymam starożytny Rzym. O antycznych ruinach w piwnicach, garażach i innych nieoczekiwanych miejscach
Julia WollnerStarożytny Rzym w garażu, grobowce w ogrodzie osiedla, mozaiki pod blokiem mieszkalnym – takie sąsiedztwo to nie science fiction, a rzeczywistość niejednej miejscowości we Włoszech, Hiszpanii czy Izraelu. Odwiedziłam cztery miejsca, gdzie starożytne ruiny znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie domów mieszkalnych, a czasem wręcz w ich podziemiach.
Większość ludzi marzy o domu z ogrodem, ewentualnie z basenem; ktoś wyrazi czasem chęć dostępu do siłowni. Ja, odkąd pamiętam, śnię o lokum, z którego tylko kilka kroków dzieliłoby mnie od archeologicznego stanowiska; jeszcze lepiej byłoby znaleźć je bezpośrednio w obrębie mojej kamienicy. Jako dziecko słyszałam, że to kaprys uczennicy zakochanej w dawnych czasach; jako osoba dorosła – że mrzonki mają to do siebie, że nie da się ich zrealizować. Tymczasem tylko w ciągu ostatniego roku odwiedziłam cztery miejsca, w których starożytne ruiny ukryte są w domach mieszkalnych lub w ich bezpośrednim sąsiedztwie. Wystarczy wyjść do ogródka, na taras albo… zjechać do garażu. Rzymskie imperium może czekać w nawet tak nieoczekiwanych miejscach!
Fuengirola
To niespecjalnie ciekawe miasteczko niedaleko Malagi, na Costa del Sol – pełne hoteli i mało wyrafinowanych klubów. Przez długi czas kojarzyłam ją tylko z miejscowym zoo chętnie odwiedzamy przez moje dzieci. Szukając starożytnych ruin w przewodniku po Andaluzji natrafiłam jednak na wzmiankę o mieście Suel, opisanym przez historyka Pomponiusza Melę i wymienianym przez samego Pliniusza. Dobitnie świadczyła ona o rzymskiej obecności w tym punkcie wybrzeża. I rzeczywiście, prędko odkryłam, że przy jednym z typowych lokalnych blokowisk znajdują się pozostałości dawnego osiedla, datowanego na okres między I a IV wiekiem naszej ery.

Wśród rosnących tam drzewek oliwnych i pachnących ziół dostrzec można między innymi pozostałości zakładu przetwórstwa ryb, w którym wytwarzano także garum, jak również łaźnie, których nie mogło zabraknąć w żadnej szanującej się rzymskiej miejscowości. Strona internetowa Fuengiroli podaje, że mieścił się tu także zakład garncarski. Ja, krążąc wśród ruin, na każdym kroku napotykam fragmenty dawnej ceramiki – nie potrafię jednak ocenić, czy pochodzi z czasów starożytnych. Jak mówi mi pracownik pobliskiej stacji benzynowej, znaleziska tego typu nie budzą tu w nikim większego zainteresowania. – Żyjemy ze starożytnymi od zawsze, więc raczej nie ekscytuje nas znaleziona pod nogami skorupa – tłumaczy. Ja uważnie oglądam każdy większy odłamek, który pojawi się na mojej drodze; z czułością odkładam później między krzewy rozmarynu. Rozmyślam o nich jeszcze długo po wizycie w Fuengiroli.

Wstęp na stanowisko jest bezpłatny; nie muszę też dodawać, że turyści zaglądają tam niezwykle rzadko. Od samego parku archeologicznego, bo tak określane jest to miejsce (Parque Yacimiento Romano), bardziej znane jest tutejsze znalezisko – posąg Wenus Fuengirola, którą odkryto w drugiej połowie ubiegłego wieku podczas budowy kolei i węzła drogowego. Można ją podziwiać w muzeum we współczesnej części miasteczka.

Aszkelon
Równie blisko do starożytnych zabytków mają mieszkańcy miasta Aszkelon, jakieś 30 km na południe od Tel Awiwu. Jego historia jest niezwykle bogata: w miejscu dzisiejszych zabudowań istniały osiedla przedkananejskie i filistyńskie, a w czasach hellenistycznych działał tu ważny port morski. Najprawdopodobniej to właśnie w Aszkelonie urodził się Herod Wielki, a w czasach Kleopatry miasto biło monety z jej wizerunkiem. Nie sądziłam jednak, że starożytne zabytki – a konkretnie rzymskie grobowce – mogą być usytuowane w ogrodzie nowoczesnego, eleganckiego osiedla! A jednak. Pierwszy z nich odkryto w latach trzydziestych ubiegłego wieku, drugi – w latach dziewięćdziesiątych. Publiczności udostępniono je dopiero w 2024 roku.

Archeologowie datują je na okres między II a IV wiekiem naszej ery. Należały do bogatych rodzin, o czym świadczą wymyślne malowidła na ich ścianach, przedstawiające postacie mitologiczne, w tym Cererę, Meduzę i nimfy; zdobią je także ornamenty roślinne i wizerunki zwierząt. Oba grobowce były według badaczy użytkowane przez długie lata. Dziś mieszkający tu ludzie zerkają na nie z balkonów, a pod chroniącym je dachem nastolatki urządzają sobie pikniki albo odrabiają lekcje. Podobnie jak do parku w Fuengiroli z przyjezdnych zagląda tu mało kto. Zejścia do antycznych miejsc pochówku mijają codziennie elegancko ubrani biznesmeni spieszący do pracy, gosposie dźwigające zakupy i matki przyprowadzające dzieci ze szkoły.

Rzym
Truizmem i banałem będzie stwierdzenie, że w Rzymie starożytności czekają na nas na każdym kroku. A jednak nawet w Wiecznym Mieście można przeżyć zaskoczenie, gdy poznamy historię miejsca określanego dziś mianem ‘archeologicznego pudełka’ czy ‘puzderka’ – Scatola Archeologica. O tym, że w podziemiach nowoczesnego rzymskiego bloku mieszkalnego przy Piazza Albania na Awentynie, kilka minut spacerem od Circo Massimo, można zwiedzać starożytne ruiny, wiedzą też nieliczni miejscowi. Pozostałości antycznej domus, w tym świetnie zachowane mozaiki i freski, znaleziono tu w drugiej połowie XX wieku, jednak bank, w którego posiadaniu znajdował się budynek, nie powiadomił o tym fakcie odpowiednich służb. O ich istnieniu specjaliści dowiedzieli się dopiero wówczas, gdy obiekt przekształcano we wspólnotę mieszkaniową.

Dziś wchodzimy tu jak do każdego innego nowoczesnego budynku wielorodzinnego: domofon, hall, recepcja, windy. Nic, nawet żaden skromny napis, nie zdradza, że za jednymi z drzwi – tuż obok wejścia do garażu – znajdują się zachwycające pozostałości rzymskiego świata. Podziwiać można je tylko podczas wycieczek z przewodnikiem, ubarwianych spektaklem w stylu „światło i dźwięk”. Mozaiki i freski opisuje dla nas wówczas zarejestrowany wcześniej głos Piera Angeli – nieżyjącego już dziennikarza i niezrównanego popularyzatora historii.

Po wizycie gawędzę o tym niezwykłym starożytnym znalezisku z przewodnikiem. – Oczywiście zwiększa ono wartość tutejszych mieszkań – tłumaczy. – Przede wszystkim jednak mieszkańcy mają poczucie, że uczestniczą w czymś ważnym. Sami przychodzą zwiedzać podziemia z naszymi wycieczkami, przyprowadzają znajomych, przyjaciół. Dochód z każdej takiej wizyty przeznaczany jest w całości na utrzymanie stanowiska. Wychodząc z budynku zaczepiam jeszcze uśmiechniętego pana w eleganckim płaszczu, który kieruje się ku windom. – Uwielbiam tu mieszkać – stwierdza. – Któż inny może powiedzieć, że starożytny Rzym trzyma w swoim własnym garażu?
Więcej na temat Scatola Archeologica w Rzymie usłyszycie w audycji Podcast o Rzymie, znowu (około 45. minuty i dalej)

Rincón de la Victoria
Niewielka nadmorska miejscowość koło Malagi ma niewiele do zaoferowania, może poza plażą, chętnie odwiedzaną przez rodziny z dziećmi – woda jest tu płytka, a wulkaniczny piasek ciemny, ale zaskakująco czysty. Miłośnicy antyku wiedzą jednak, że na jednej z ulic miasteczka czeka jeszcze jedna atrakcja: starożytna willa w podziemiach współczesnej kamienicy. Od rzymskiego Puzderka różni ją wejście: o ile w Wiecznym Mieście ruiny ukryte są za drzwiami do piwnic, o tyle hiszpańska posiadłość stanowi centrum nowoczesnego, interaktywnego muzeum, które zachwyci zwiedzających w każdym wieku. Można w nim oglądać dobrze zachowane pozostałości willi z III–IV stulecia naszej ery oraz szereg znalezionych tu artefaktów.

Życie w starożytnym Rzymie przybliżają wyświetlane filmy i komputerowe rekostrukcje dawnych wnętrz willi, a dzięki specjalnym instalacjom można także powąchać garum – rzymski sos z fermentowanych ryb, z którego produkcji słynęła cała Andaluzja. Nazwę willa zawdzięcza tutejszej mozaice ukazującej piękną królewnę tebańską, niejaką Antiopę, która wzbudziła pożądanie samego władcy bogów, Zeusa. We mnie podobne namiętności budzi myśl, że można mieszkać w kamienicy, w której podziemiach kryją się tak piękne skarby. Ach, kupić tu choć kawalerkę, zerkać na antyczne mozaiki podczas codziennej przechadzki… Cóż, niestety nie mam ani mocy, ani majątku Zeusa.
