aktualności artykuły kultura historia sztuki piękne obrazowo

Wystawa Troy. Myth and reality w British Museum

Londyńska wystawa może zachwycić pod warunkiem, że przed wizytą odrobimy solidnie pracę domową: poznamy przynajmniej najważniejsze informacje dotyczące wojny trojańskiej, twórczości Homera i wykopalisk archeologicznych Schliemanna. W pięciogwiazdkowej skali otrzymuje ode mnie solidne trzy i pół gwiazdki. Pół odejmuję dlatego, że zabrakło jej przysłowiowego „tego czegoś” – niestety nie znalazłam go wśród tłumów wypełniających wystawowe sale. Całą natomiast – za kontrowersje związane ze sponsorem wystawy, które, niestety, skłaniają do refleksji skuteczniej, niż ona sama.

Eksponaty, które podziwiać możemy w British Museum, to skarby z czasów greckich, rzymskich i późniejszych, aż do po dzień dzisiejszy. Największe wrażenie robią z całą pewnością artefakty starożytne – prawdziwą radością jest podziwiać kunszt dawnych malarzy zdobiących wiekowe wazy czy przeglądać zapiski na papirusach, świadczące o tym, że Iliadę czytać musieli już – nie zawsze zachwyceni! – uczniowie sprzed tysięcy lat. Z Azji Mniejszej wprost do południowej Italii przeniosą nas pompejańskie freski, a cudowności wydobyte przez ekipę Schliemanna w okolicach tureckiego Hisarlık niejednemu z nas przypomną o dziecięcych marzeniach – któż nie chciał zostać w przyszłości kolejnym Indiana Jonesem? Przyjemnie patrzy się też na pięknie oświetlone posągi Tetydy i rannego Achillesa; rozczarowuje natomiast część wystawy poświęcona recepcji trojańskiego mitu w nowożytnym malarstwie. Ukryty gdzieś obraz Rubensa nie rekompensuje w moim odczuciu długiego szeregu przeciętnych interpretacji, w których najwięcej miejsca zajmują prace prerafaelitów.

Niewątpliwą zaletą wystawy jest otwarcie na różnorodne wersje trojańskiej historii. Helena jest tu więc zarówno zmysłową i asertywną kochanką, jak i uprowadzoną podstępnie żoną; Achilles jawi się nie tylko jako heros – impulsywny wojownik i pogromca wroga, ale także jako ułomny człowiek, który ginie zdradzony przez jedyny śmiertelny fragment swojego boskiego ciała. Z drugiej strony zabrakło mi szerszego spojrzenia na ponadczasowość i uniwersalizm mitu, za które trudno uznać, jakkolwiek wzruszające, wideo pokazujące współczesne syryjskie kobiety występujące w Trojankach Eurypidesa.

Last, but not least, prawdziwy niesmak pozostawiać mogą wątpliwości dotyczące sponsora wystawy, szeroko komentowane w brytyjskich mediach. Syryjka Reem Alsayyah, jedna z uciekinierek występujących w inscenizacji Trojanek, w swoim otwartym liście do dyrekcji muzeum oskarżyła je o nieetyczne wykorzystanie nagrania. Koncernowi naftowemu BP zarzuciła natomiast czerpanie bezpośrednich korzyści z dramatycznych okoliczności, które przyczyniły się do długotrwałego kryzysu w jej ojczyźnie, i próbę naprawienia własnego wizerunku poprzez wykorzystanie sztuki (artwash). Do medialnego szumu wokół wystawy przyczyniły się także liczne protesty ekologów, upatrujących w poczynaniach sponsora zachowania podstępnego, wyrachowanego i ze wszech miar szkodliwego. Pod wieloma względami trudno nie przyznać im racji; jeszcze trudniej powstrzymać się przed wnioskiem, że każda epoka ma swego trojańskiego konia.

Wystawa czynna jest do 8 marca 2020 roku.