Od dawna szukałam książki, która objaśni mi Grecję. Kraj ten fascynuje mnie i przyciąga; jednocześnie zmagam się jednak z kompleksem italianistki. Włochy poznałam dogłębnie i z książek, i z życia; na kolejne uniwersyteckie studia nie miałam już ani chęci, ani czasu, a samodzielne wyprawy do Aten czy na wyspy nie dawały wystarczających odpowiedzi. Brak znajomości języka uniemożliwiał zbudowanie obrazu, który dałby mi poczucie objęcia myślą jakiejś bliżej nieokreślonej greckiej całości. Czekałam więc na opowieść, która pozwoli mi zobaczyć więcej. Więcej niż pokazują foldery w biurach podróży, ale też więcej, niż widzą moje oczy podczas krótkiego pobytu. Dzięki Dionisiosowi Sturisowi wreszcie się doczekałam.

 

 

Zachód słońca na Santorini, książka wydana kilka tygodni temu przez Wydawnictwo Poznańskie, to poruszający reportaż, w którym ostrość zmienia się raz po raz; zachowuje on przy tym, jak najlepszy optyczny przyrząd, wyjątkową precyzję. Przeplata osobistą historię autora, poszukującego i mozolnie budującego własną tożsamość, oraz losy współczesnej Grecji, targanej szeregiem dramatycznych kryzysów: ekonomicznym, społecznym, migracyjnym, wreszcie, a może przede wszystkim, tożsamościowym właśnie. Pokazuje trudny fragment życia pisarza, badającego własne korzenie i próbującego określić własną kulturową przynależność, oraz bolesny i być może decydujący wycinek liczącej wiele wieków historii, upływający pod znakiem nacjonalizmu, faszyzmu i ksenofobii. Oburza, przeraża, złości i trwoży, ale także daje nadzieję i uczy odwagi. Obie przydadzą się czytelnikowi i we własnych życiowych zmaganiach, i w świadomym przeżywaniu najnowszej historii – tak greckiej, jak i tej najbliższej, polskiej. Paralelizmów znajdziemy wszak wiele.

Sturis napisał książkę ważną i mądrą. Pokazał Grecję, która równo dwieście lat temu rodziła się w bólu, a dziś w bólu kona – lub rodzi się ponownie. Chcę myśleć, że jesteśmy świadkami tego drugiego. W międzyczasie zaś zapisuję ważne zdanie zamieszczone w ostatnim rozdziale: Skąd jesteś a kim jesteś – to nie to samo. Stanowi najtrudniejszą, ale i najjaśniejszą stronę Dionisiosowej opowieści.

 

Dionisios Sturis, Zachód słońca na Santorini. Ciemniejsza strona Grecji, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2021

 

Zdjęcia książki zrobiłam w greckich delikatesach Spitiko w Warszawie przy ulicy Kniaźnina 8.

POPRAWIAMY FORMĘ

Nasza strona jest w przebudowie. Pewne funkcje mogą nie być dostępne. Dziękujemy za cierpliwość!