Nimfeum Domku Piusa IV w Ogrodach Watykańskich. Najpiękniejszy zakątek Watykanu?
Julia WollnerDlaczego w sercu Watykanu można zobaczyć Muzy, Apolla i boginię Kybele? W Villa Pia, zwanej po polsku Domkiem Piusa IV, tradycja antyczna łączy się z chrześcijaństwem wśród piękna śródziemnomorskiego ogrodu.
Kilkanaście dni temu miałam wielką przyjemność odwiedzić Ogrody Watykańskie – zachwycający pod względem estetycznym świat ukryty za murami, otulony ciszą, w której rozbrzmiewa śpiew ptaków, choć przecież tuż obok pędzi rozgorączkowane miasto. Najbardziej urzekło mnie nimfeum Domku Piusa IV, zwanego też Casina Pio IV albo Villa Pia. Jest to kompleks wzniesiony w połowie XVI wieku dla ówczesnego papieża; w założeniu miał stanowić miejsce odpoczynku i kontemplacji, a także przestrzeń spotkań poza oficjalnymi papieskimi apartamentami.
Podchodząc do nimfeum, trudno nie poczuć się oczarowanym – Casina jest wszak jednym z najpiękniejszych przykładów późnorenesansowej architektury w Rzymie. Jako miłośniczka antyku natychmiast zauważyłam ściany pokryte ornamentami inspirowanymi odkrywanymi wówczas starożytnymi malowidłami. Renesansowi artyści byli zafascynowani tradycją klasyczną i traktowali willę jako swoisty pokaz swojej erudycji; ja widzę w niej przykład renesansowego marzenia o połączeniu trzech światów: starożytności, chrześcijaństwa i śródziemnomorskiej natury.

Na dziedzińcu Casiny oraz na fasadach pojawiają się Muzy, Apollo, Bachus, Flora, Pomona, Aurora i personifikacje pór roku i sił natury, a budowla sprawia wrażenie wpisanej w pogańską tradycję. Nie inaczej jest z nimfeum. Słowo nymphaion dla antycznych Greków oznaczało sanktuarium poświęcone nimfom źródeł i wód. W czasach rzymskich przekształciło się w ozdobną budowlę wodną, łącząc cechy fontanny, groty, ogrodu i miejsca wypoczynku. Do tradycji tej odwołał się Pirro Ligorio, architekt Casiny. Motywy związane z żywiołem obecne są tu na każdym kroku: od ryb i muszli po łodzie, morskie stworzenia i rośliny. Przed fasadą budynku rozciąga się długi basen, który dawniej pełnił funkcję ozdobnego stawu rybnego; dziś leniwie pływają w nim żółwie, wystawiające skorupy do słońca. W centrum basenu ustawiono posąg Kybele, zwanej Wielką Matką bogini natury, której kult przybył do świata grecko-rzymskiego z Frygii w Azji Mniejszej.
Jak to możliwe, w samym sercu Stolicy Apostolskiej?
Otóż mamy tu do czynienia z renesansową wizją harmonii stworzenia, gdzie antyczna symbolika została podporządkowana chrześcijańskiemu obrazowi świata. W XVI wieku gość wchodzący do Casiny przechodził od wody i ogrodu do świata nauki, bowiem obok nimfeum Ligorio umieścił tzw. „Muzeum” – loggię poświęconą Muzom, patronkom wiedzy i sztuki. Przejście to wydaje się niemal manifestem humanizmu. Postaci starożytnej mitologii nie są tu obiektami kultu, ale symbolami. Warto też przypomnieć, że renesansowi papieże, jako mecenasi sztuki, wierzyli, że kultura grecko-rzymska przygotowała grunt pod chrześcijaństwo. Świadczy o tym choćby obecność Kybele – w starożytności świątynia Magna Mater stała na Palatynie. Dla renesansowych artystów umieszczenie jej w ogrodowym nimfeum stanowiła także odwołanie do dziedzictwa antycznego Rzymu.
Dziś w Villa Pia mieści się siedziba Papieskiej Akademii Nauk. Starożytność, chrześcijaństwo i śródziemnomorska natura nie są więc jedyną obecną tu triadą; obok niej kwitnie nauka, sztuka i wiara. Bez względu na to, czy ta ostatnia jest naszym udziałem, warto zachwycić się pięknem, które spowija to miejsce. W cieniu watykańskich pinii, pośród szmeru wody i milczących postaci bogów można odnieść wrażenie, że renesansowe marzenie o harmonii świata wciąż trwa.