książki

Zaglądamy pod antyczne prześcieradła. Miłość i seks w starożytnym Rzymie Alberta Angeli

Julia Wollner

W książce Miłość i seks w starożytnym Rzymie Alberto Angela analizuje życie erotyczne ludzi z przeszłości, odkrywając namiętności, obyczaje i tabu sprzed dwóch tysięcy lat.

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, jak całowali się starożytni Rzymianie? W jaki sposób umawiali się na randki i co robili na pierwszym spotkaniu? Co mówili, patrząc w oczy ukochanej osobie? Czy uprawiali miłość tak samo jak my? Jak daleko sięgała ich tolerancja, co uchodziło w ich świecie za całkowicie naturalne, a co stanowiło tabu? I wreszcie: czy, pod względem seksualności, naprawdę byli tak wyzwoleni, jak lubimy ich sobie wyobrażać?

Na te i dziesiątki innych pytań związanych z antyczną erotyką odpowiada Alberto Angela w książce Miłość i seks w starożytnym Rzymie, która ukazała się w Polsce w przekładzie Tomasza Kwietnia. Ta bestsellerowa publikacja, wydana we Włoszech przed kilkunastu laty i przetłumaczona dotąd na wiele języków, zabiera czytelnika w podróż do świata sprzed dwóch tysięcy lat. Zamiast oglądać go przez pryzmat cesarzy, legionów, wojen i wielkiej polityki, mamy jednak możliwość uczynić coś zupełnie innego: zajrzeć Rzymianom do ich najbardziej prywatnego życia. Angela każe nam bowiem wmieszać się w tłum, obserwować przechodniów, odwiedzać  domy, łaźnie i sypialnie – nie tylko wodzów i senatorów, ale najchętniej: zwykłych ludzi.

Narracja niczym w filmie

Ten sposób opowiadania stanowi zresztą znak rozpoznawczy włoskiego autora, który w swej ojczyźnie nie bez powodu cieszy się opinią największej bodaj gwiazdy popularyzacji. Jego narracja przypomina pracę kamery filmowej: pokazawszy odbiorcy szerszy plan, skupia uwagę na konkretnym człowieku, na należącym do niego przedmiocie lub na geście wykonanym w pośpiechu. Stają się one mikroskopijną soczewką, skupiającą dawny świat; uruchamiają wyobraźnię i pozwalają uniknąć encyklopedycznej nudy. Mówi się, że Angela łączy rzetelności naukowca z warsztatem powieściopisarza. Swoją opowieść buduje na fragmentach antycznych tekstów oraz na materiale archeologicznym: inskrypcjach nagrobnych, freskach czy graffiti z Pompejów i Herkulanum. Prezentuje je jednak nie jak badacz, ale jak operator filmowy, w dodatku znający się na pisaniu naprawdę wciągających scenariuszy.

Fascynujące detale

Książki Angeli stanowią przy tym prawdziwą kopalnię ciekawostek o antyku; Miłość i seks… nie jest tu żadnym wyjątkiem. Przyzwyczajeni przez szkołę do poznawania historii przez pryzmat dat, dekretów, wojen i politycznych zawieruch, podczas lektury z zaskoczeniem odkryjemy, że w łacinie istniało mnóstwo określeń na rozmaite rodzaje pocałunku, a niektóre kwestie związane z całowaniem podlegały… regulacjom prawnym.

Dowiemy się, że Rzymianie nie wręczali ukochanym bukietów kwiatów, choć najbogatsi, w środku zimy, potrafili sprowadzić dla kobiety róże z dalekiego Egiptu. Poznamy różne odmiany małżeństwa, dowiemy się, dlaczego nad wejściem do domu czesto wieszano amulet w kształcie fallusa, i uśmiechniemy, czytając, że zamiast błękitnej pigułki Rzymianie stosowali specyfik na bazie nasion rukoli, popijany kozim mlekiem. Nie wiadomo jednak, na ile był on skuteczny – tego nie odkrył nawet ktoś tak dociekliwy, jak Alberto Angela.

Inni, ale czy na pewno?

Za tymi fascynującymi ciekawostkami kryje się jednak coś ważniejszego. Autor pokazuje nam ludzi, którzy kochali, pożądali, zdradzali, tęsknili – dokładnie tak samo jak my. Nie próbuje przy tym udowodnić, że starożytni niczym się od nas nie różnili –  ówczesne małżeństwo, prostytucja czy związki między osobami tej samej płci funkcjonowały wszak w systemie społecznym radykalnie odmiennym od współczesnego. Dla przykładu, w przypadku relacji homoseksualnych istotniejszy od dzisiejszego pojęcia orientacji były choćby status społeczny oraz podział na rolę aktywną i pasywną. Małżeństwo natomiast znacznie częściej stanowiło układ między rodzinami niż romantyczne zwieńczenie miłości. Angela doskonale wychwytuje punkty, w których pozorne podobieństwo między nami a mieszkańcami antycznego Rzymu mogłoby okazać się zwodnicze, jednak nieustająco przypomina nam, że to, co dla człowieka najważniejsze – miłość i potrzeba bliskości – przez wieki pozostało takie samo.

Merytorycznie i z klasą

Tej delikatnej materii związanej z ludzką seksualnością autor dotyka w sposób, który zasługuje na szczególne uznanie. Książka nie epatuje sensacyjnością i, choć wypełniona anegdotami, nie stanowi katalogu pikantnych anegdot. Angela nie rezygnuje z barwnych historii, jednak nawet przez chwilę nie sprowadza książki do poziomu antycznego tabloidu – erotykę traktuje z elegancją i rodzajem profesjonalnej rzeczowości, z którą w innych publikacjach opisuje rzymskie drogi, akwedukty czy marsze legionów.

Miłość i seks w starożytnym Rzymie jest książką, do której wracałam wielokrotnie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat – zarówno w pracy zawodowej, jak i dla czystej przyjemności lektury. Cieszę się, że w przypadku wydania polskiego mamy także do czynienia ze świetnym przekładem – Tomasz Kwiecień przenosi opowieść Angeli na nasz grunt, posługując się językiem współczesnym, bezpośrednim, ale dalekim od wulgarności; doskonale oddaje też charakterystyczny gawędziarski ton autora. Dzięki temu czytelnicy dostają do rąk coś więcej niż tylko tekst o starożytnej erotyce. Mają szansę zobaczyć Rzym nie jako martwą cywilzację z marmuru, ale jako fascynujący świat ludzi, którzy naprawdę cieszyli się życiem.

Alberto Angela, Miłość i seks w starożytnym Rzymie, tłumaczył Tomasz Kwiecień, Znak 2026