książki

Jacka Hajduka Homer, Owidiusz, my. Esej o antyku i czytaniu

Julia Wollner

W swej najnowszej publikacji Jacek Hajduk pokazuje, że literatura antyczna nie jest martwym dziedzictwem, ale wciąż żywą opowieścią o człowieku.

Najnowszą publikację Jacka Hajduka – pisarza, tłumacza, filologa klasycznego związanego z Uniwersytetem Jagiellońskim – czytam dokładnie w połowie kwietnia, kilka dni przed rocznicą narodzin Rzymu i Światowym Dniem Książki. Z okładki kusi mnie inkluzywny tytuł, w którym obok dwóch starożytnych imion pojawia się pojemny zaimek my.

Czy autor miał na myśli miłośników antyku i entuzjastów śródziemnomorskiej kultury? Czy może szerzej – Europejczyków, ludzi Zachodu, uczestników tej samej symbolicznej rozmowy, którą rozpoczęli Homer i Owidiusz? O tym, co stoi za zabiegiem stylistycznym wykorzystanym w tytule, mam zamiar szybko się przekonać – cała książeczka, jak to zwykle bywa w przypadku serii „Rękopisy”, liczy zaledwie 40 stron. Jacek Hajduk przekonuje w niej, że w dziełach klasycznych, zwłaszcza zaś tekstach Homera i Owidiusza, uchwycono istotę ludzkiego doświadczenia. Także dzisiaj, tysiące lat po śmierci ich twórców, warto do nich wracać i poddawać je nowej interpretacji, bowiem dotykają tego, co w losie człowieka najbardziej uniwersalne – emocji, pragnień, lęków i pytań, które mimo zmieniających się epok nie tracą nic ze swej aktualności.

Całość napisana jest w charakterystycznym dla Hajduka stylu – pozbawionym akademickiego formalizmu, za to zdradzającym nieprzeciętną wrażliwość. Jego zaproszenie do lektury Iliady, Odysei czy Metamorfoz nosi przy tym wszelkie znamiona eseju – gatunku, po który sięga się dziś coraz rzadziej. Gatunku, w którym nie tyle tłumaczy się świat, co go rozważa – prowadząc czytelnika przez sieć skojarzeń. W czasach, w których nie czyta się już nawet artykułów prasowych, bo wystarczy wpisać tytuł, by zamiast lektury otrzymać jej gotowy skrót, esej zdaje się dobrem rzadkim, luksusowym. I czymś takim jest właśnie Homer, Owidiusz, my – małym, pięknym tekstem, który nie udzieli odpowiedzi i nie przekaże gotowego zestawu informacji potrzebnych do przeżycia. Zaprosi za to do myślenia, na które trzeba znaleźć miejsce i czas, przede wszystkim zaś: ochotę i odwagę.

Czy po lekturze wiem już, kim jesteśmy my, ci z tytułu? Wydaje się, że bardziej niż o amatorów antyku chodzi tu o czytających. O uczestników narracji – a więc wszystkich tych, którzy opowiadają, słuchają, interpretują mity i historie. Chodzi też o ludzi XXI stulecia: niby nowoczesnych, a nie zawsze przecież dorastających do sposobu widzenia świata, którym dzielili się starożytni. My brzmi tu jak zaproszenie do dialogu: z antykiem, ale i z literaturą w ogóle. Jacek Hajduk odwołuje się do słów Carla Ginzburga, który pisał, że przecinek jest znakiem dwuwartościowym: łączącym, ale i rozdzielającym. Użycie tego znaku w tytule sugeruje nasze oddalenie od świata pewnych wartości, ale przecież nie zamyka możliwości powrotu. A wracać do nich warto bezwzględnie – nie tylko w rocznicę narodzin Rzymu czy podczas celebracji kwietniowego Dnia Książki.

Jacek Hajduk, Homer, Owidiusz, my, Austeria 2026