styl życia

Od starożytnych „dziewcząt w bikini” do body paintingu. Niezwykła historia kostiumu kąpielowego

Julia Mafalda

Kiedyś kąpiel w morzu wymagała wełnianej sukni i gorsetu; dziś wystarczy kilka skrawków materiału albo... farba na skórze. Historia kostiumu kąpielowego to nie tylko dzieje mody, lecz także opowieść o wolności, obyczajach i zmieniającym się stosunku do ludzkiego ciała. Nie braknie w niej Sycylii, Capri i Sophii Loren!

XX wiek uważa się, całkiem słusznie, za okres największych przemian w dziedzinie nauki i techniki, w społeczeństwie, a w końcu także w postrzeganiu świata i stylu życia. Aż strach pomyśleć, że tak wiele przełomów wydarzyło się na przestrzeni zaledwie stu lat! Wśród najbardziej znaczących rewolucji, które diametralnie zmieniły nasz punkt widzenia, należy wymienić nie tylko wyprawę na Księżyc czy wynalezienie Internetu, ale także zasadnicze momenty zwrotne w codziennym ludzkim życiu. W tym ferworze zmian bardzo ważną rolę odegrał kostium kąpielowy. Jego ewolucja, rozciągająca się na cały poprzedni wiek, odzwierciedla reorientację ludzkiej myśli i progresywną liberalizację zwyczajów i tradycji społecznych.

Historia kostiumu, przynajmniej w pewnym sensie, rozpoczęła się na Sycylii. Nieopodal Piazza Armerina, blisko dwa tysiące lat temu, w pewnej luksusowej willi starożytni przedstawili na mozaice młode „Dziewczęta w bikini”. Dzieło to, datowane na  IV wiek naszej ery, ukazuje kobiety w dwuczęściowych strojach przypominających te, które oglądamy na współczesnych plażach czy basenach.  Historycy uważają je jednak raczej za stroje sportowe niż kąpielowe. W kompleksach termalnych, do których chadzały Rzymianki, kobiety zasadniczo kąpały się nago.

Fragment słynnej mozaiki z Piazza Armerina na Sycylii
Fragment słynnej mozaiki z Piazza Armerina na Sycylii

Wraz z nadejściem  średniowiecza kąpiele poza domem w wielu regionach Europy oceniano coraz bardziej ambiwalentnie: uważano je za niezdrowe, a przede wszystkim: niemoralne. Dopiero żądza rozrywki i podróży w XVIII wieku przywróciła modę na chlupanie się w wodzie –  również dzięki zaleceniom lekarzy, podkreślających lecznicze właściwości tej zabaw. Przesilenie nie przyszło, rzecz jasna, od razu – pierwsze kobiece stroje do pływania składały się z długiej czarnej sukni, płaszcza, gorsetu, majtek sięgających do połowy łydki, kapelusza i rękawiczek;  wszystko to wykonane było z wełny. Porcelanowa cera wciąż stanowiła symbol  przynależności do wyższych sfer, dlatego na przykład w Wielkiej Brytanii panie przebierały się w swoje pancerze w specjalnych budkach na kółkach, w których ponoć wjeżdżały również do morza. Po zaledwie kilkukrotnym przykucnięciu w wodzie, wracały na brzeg i przywdziewały suchą odzież. Cała operacja zajmowała nawet kilka godzin… W XVIII wieku modne stały się także tzw. pantaloni (co dziś znaczy tyle, co „spodnie”) – majtki z długimi nogawkami, które otulały uda, przy czym brzuch i podbrzusze wraz z pośladkami pozostawały nagie. Według niektórych anegdot była to typowa bielizna weneckich kurtyzan, wzbudzających w ten sposób pożądanie w klientach, którzy za przyjemność z tak ubraną panią musieli płacić o 1/4 więcej! Pantalony były zaciekle zwalczane przez Kościół, traktujący je jako „bieliznę rozpusty”. Nie przeszkadzało to wcale Katarzynie Medycejskiej, podopiecznej papieża Klemensa VII, w posiadaniu kilku par tej frywolnej części garderoby.

Wygląd kostiumów kąpielowych zmienił się nieco w połowie XIX wieku: wymyślono coś na kształt dzisiejszych tunik i zniesiono obowiązek zakładania do kąpieli zbędnych akcesoriów. Wspomniane wcześniej majtki zszyto najpierw z przodu, a pod koniec wieku ukryto również pupę. Na początku XX wieku we Włoszech wprowadzono linię „Impero”, kreującą „wodne” tuniki bez wcięcia w talii. Plaże dla mężczyzn i kobiet zostały połączone, dając początek kąpieliskom koedukacyjnym. Opalenizna i nauka pływania stały się nowymi trendami; we Włoszech plażowiczów nazywano tipi di spiaggia. Efektem nowej mody na spędzanie wolnego czasu było powstanie pierwszych nadmorskich kurortów, od Rimini i Viareggio po Opatiję nad Adriatykiem, od Nicei i Cannes na Lazurowym Wybrzeżu po San Sebastián w Hiszpanii. Zaczęły pojawiać się innowacyjne materiały i faktury podkreślające figurę oraz tkaniny najwyższej jakości, których kolor nie blakł ani w słońcu, ani w wodzie. Jednak jeszcze przez jakiś czas kobiety pozostawały raczej wierne wełnie, która po zamoczeniu nie przylegała do ciała i nie stawała się przezroczysta.

Stara pocztówka z Viareggio we Włoszech
Stara pocztówka z Viareggio we Włoszech – widoczne są zabudowane stroje używane także podczas spacerów po plaży

 
Światowym przełomem okazała się decyzja amerykańskiej pływaczki, Annette Kellerman, która w 1907 roku odkryła ramiona, nogi i szyję, podejmując próbę pływania jedynie w obcisłym body, przypominającym ówczesne kostiumy kąpielowe dla mężczyzn. Według popularnej relacji Kellerman została za to zatrzymana. –Jak mogę pływać – broniła się – nakładając na siebie więcej ubrań, niż mieści się na sznurze do bielizny?! Kiedy na olimpiadzie w Sztokholmie w 1912 roku po raz pierwszy dopuszczono kobiety do rywalizacji w pływaniu, wystąpiły one w kostiumach podobnych do męskich: obcisłe body na ramiączkach, zakrywające ciało do połowy ud. Uciążliwe zbroje kąpielowe powoli zaczęły odchodzić w niepamięć.

Lata ’20 i ’30 to moment gwałtownego rozwoju przemysłu związanego z produkcją strojów kąpielowych. Projektanci z Italii i Francji ostro wzięli się za przekształcenie tego ważnego elementu garderoby. Na rynek wchodziły prawie wyłącznie produkty jedwabne. Włoski styl promował, jak zwykle, ekstremalną prostotę i typowy dla niego szyk. Produkcja akcesoriów plażowych nabrała sporego tempa: parasole, buciki, torby, ręczniki…. Popularny stał się tzw. „pasek Valaguzza” – wyrafinowany bawełniany dodatek, prążek materiału wyposażony w klamrę, mieszczącą w sobie lusterko i kosmetyczkę, ewentualnie papierosy. Dzięki temu każda włoska dama mogła kontrolować stan swojej urody po nieoczekiwanym przypływie morskiej fali. Lista kurortów nadmorskich dalej się rozrastała: od Versilii do Positano, od Ligurii do Capri i Ischii, od wybrzeży Istrii aż do Fregene, Ladispoli, Fiumicino…

 

Fotografia ukazująca trzy mieszkanki Neapolu w kostiumach kąpielowych (1948 rok)

W 1934 roku w USA wprowadzono tzw. kodeks Hayesa, regulujący stopień nagości ukazywanej na ekranie oraz sposób filmowania kostiumów. Kąpielówki absolutnie nie mogły przylegać do ciała. W czasie II wojny światowej, z uwagi na oszczędności, hollywoodzkim producentom nakazano szyć aktorkom kostiumy dwuczęściowe – musiały jednak zakrywać pępek. Przełomowym okazał się rok 1946, kiedy to paryski projektant Jacques Heim wprowadził taki dwuczęściowy kostium na ogólnodostępny rynek, nadając mu nazwę „Atome” – nawiązującą do skromnych rozmiarów. Kilka tygodni później Louis Réard zaprojektował jeszcze mniejszy kostium. Projekt nie przyjął się jednak od razu – do boju ruszył Kościół, a w wielu krajach mikroskopijny strój został było zabroniony. Nawet kandydatkom do tytułu Miss Świata nie pozwalano zwykle na paradowanie po wybiegu z gołym brzuchem.Co ciekawe, także same kobiety przekonały się do dwuczęściowego stroju kąpielowego dopiero w latach ’60, kiedy każdy był już poniekąd oswojony z seksownymi, opalonymi ciałami diw filmowych, takich jak Brigitte Bardot (I Bóg stworzył kobietę) czy Ursula Andress (Dr. No). Wcześniej jedyną osobą, która ośmieliła się pokazać z pępkiem na wierzchu, była francuska striptizerka Micheline Bernardini. Według relacji prasowych, po opublikowaniu jej półnagich zdjęć, Micheline dostała ponoć 50 tys. listów z propozycją matrymonialną! Réard nazwał swój wymysł „bikini”, od atolu na Pacyfiku, gdzie rząd USA testował w latach ’40 broń jądrową, co miało równie mocno zrewolucjonizować świat.

Z krajów śródziemnomorskich bikini szczególnie pozytywnie zostało przyjęte na ziemi włoskiej. Już w 1947 roku aktorka Lucia Bosé zaprezentowała „Heimowski” wariant kostiumu na wybiegu Miss Italia. Natomiast Sophia Loren jako pierwsza odważyła się wdziać publicznie wersję z widocznym pępkiem, co przyniosło jej zasłużony tytuł Miss Eleganza. I tym przełamała wszelkie lody. Na wyspie Capri do sprzedaży trafiły pierwsze szorty i rybaczki oraz koszulki obwiązywane w pasie. To tu – i w Portofino – narodziła się legendarna klasa i szyk mody wypoczynkowej. Te bardziej wymyślne, ozdobne komplety produkowane były głównie przez wielkiego Emilia Pucciego, lubującego się nie tylko w kreowaniu ubioru, ale też akcesoriów kąpielowych. Użytecznym materiałem szybko okazała się lycra, idealnie dopasowująca się do ciała.

 

Piętnastoletnia Sophia Loren w bikini podczas konkursu piękności w Neapolu
Piętnastoletnia Sophia Loren w bikini podczas konkursu piękności w Neapolu

Lata ’60 to era kolejnych odważnych ucieczek z niewoli materiału, głównie za sprawą kultury hippie: monokini (topless), mikrokini, tankini, pubikini… Stroje nie były jednak zbyt popularne wśród publiczności, ponieważ wielu kobietom utrudniały pływanie. We włoskiej krainie również trend topless nie przyjął się ani od razu, ani znakomicie. Lata ’80 przyniosły popularność stringom czy też bieliźnie typu „tanga” (ang. thong), które były inspirowane strojami plemion dorzecza Amazonki oraz Afryki. Chociaż stringi w połączeniu z topless wcale nie okazały się maksimum tego, jak wiele można z siebie zdjąć. Najnowszy koncept, czyli tzw. „kostium wirtualny”, to po prostu body painting – cały strój malowany jest bezpośrednio na skórze. Ta idea wywodzi się z Brazylii i jest od lat stosowana do ozdabiania ciał podczas karnawału. Intrygujące i zabawne. To, jak diametralnie zmienił się nasz stosunek do nagości, najlepiej podsumowuje chyba włoski filozof, Giorgio Agamben: Nagość nie jest już naga. Nagość znikła.